Friday, 6 May 2011

...

Zatłukę to Małe Szare, co do spóły z Dużym Rudym wyżera.
Moryc wyszedł na rajzę nie spozywszy śniadania, tyle co skubnął galaretkę, a mięsko zostało. Postawiłam na blacie kuchennym...
Myslę, bezczelne te koty, ale na stół nie wlezą, bo Duże Rude za ciężkie ( taaaa, a na dwumetrowy płot to lekko wskakuje, idiotka konkursowa ze mnie:-))) a Małe Szare za płochliwe. Moryc przyjdzie to mu zestawię i zje, nie ?

Jasne.

Moryc przyszedł przed chwilą, lecę po michę, a ona wylizana do czysta. Małe Szare wyżarło. Cichcem. Siedziałam w pokoju przy kuchni i nawet ząb o miskę nie dzwięknął ! Podła Mała Szuja :-)))

A Podła Mała Szuja wygląda tak :






Moryc z głodu aż osłabł. Musiał się ptaszkem ratować.

17 comments:

  1. no ależ beszczelne te MAŁE SZARE !!!!

    moryniu bidulek,no:)

    ReplyDelete
  2. A żeby Lorenza wiedziała! Biedny!
    Przyniósł ptaszka i od progu miauczał, trzymając zdobycz w pyszczku! Trochę wytłumiony co prawda to był miauk, ale zrozumiałam co mówił :-)))

    A mówił, że głodny.

    ReplyDelete
  3. Podłe Małe Szare na drugiej focie wygląda nader zadzierżyście, jak jaki król sawanny czy cóś. A na moim podwórku tyko kaczki żyją, nima kota...

    ReplyDelete
  4. Nie mów, że nie leciałaś z nową michą dla Moryca :-)
    A może on u ryżego był i najedzony przyszedł?

    ReplyDelete
  5. A Moryc nie moze porzadku zrobic z nie umiejacymi sie zachowac goscmi?

    ReplyDelete
  6. Leciałam z michą, no jasne :-)))
    Tejkełeja se co prawda przyniósł, no ale wolałam nie oglądać jatki :-)))

    Czarownico - Rude jest strasznie bojowe, Moryc próbował mu raz przywalić, ale zrezygnował. Mądry kot :-)))
    A Szarej Szui kota pogonił.
    Aż za komórkę uciekła.

    ReplyDelete
  7. U mnie by to nie przeszlo, bo klapka jest na magnes i strzela. Daisy, milosc miloscia, ale gon to, jak bedziesz w domu, bo za chwile dojda nowi konsumenci. Tu nie chodzi o kase na zarcie, ale Moryca wlasnosc. Beda mu obce koty miche oblizywaly. No i to male szare na wyglodzone nie wyglada:))))

    ReplyDelete
  8. Athi, wiem i gonię. Ale kiedy nas w domu nie ma to raczej trudno. W planach jest zakup klapki działającej na Moryconowego chipa, żadne wtedy nie wlezą na wyżerkę.

    ReplyDelete
  9. Szeh, u Ryżego nie mógł być, bo tam dwa pseudopsy są :-)))

    Daisy - dawaj mi namiar na nowego bloga, bo mię na stary nie wpuszcza ! Mowisz, że kaczki masz... hmmm, kaczka z jabłkami niezła rzecz, nie ?

    Tuv - bezczelne i nienażarte!

    ReplyDelete
  10. hahahahaaha!!!!

    male szare wyglada na wredote...ale jest sliczne mimo to.

    ReplyDelete
  11. to ja bylam, nie wiem jak wywalic syna - wzarl sie widac na stale LOL

    ReplyDelete
  12. Klaudia, spoko, poznaję, że to Ty :-)))

    ReplyDelete
  13. "Tejkełeja se przyniósł" umarłam, nie żyję i straszę ;)))))))

    ReplyDelete
  14. A klon Moryca jeszcze bywa?
    Heloł Daisy:-)

    ReplyDelete
  15. Dikejka !

    Czasem bywa, ale Rude zawładnęło dzielnią i wszystkie koty trzesą portkami :-)))

    Oprócz Moryca. Moryc łazi z nim po dzielni, na co wczoraj miałam naoczny dowód :-))))

    ReplyDelete
  16. O, komentarze z wczoraj wcięło :-(((
    Dikejki i mój :-(
    Znowu blogger wariuje.

    ReplyDelete