Zatłukę to Małe Szare, co do spóły z Dużym Rudym wyżera.
Moryc wyszedł na rajzę nie spozywszy śniadania, tyle co skubnął galaretkę, a mięsko zostało. Postawiłam na blacie kuchennym...
Myslę, bezczelne te koty, ale na stół nie wlezą, bo Duże Rude za ciężkie ( taaaa, a na dwumetrowy płot to lekko wskakuje, idiotka konkursowa ze mnie:-))) a Małe Szare za płochliwe. Moryc przyjdzie to mu zestawię i zje, nie ?
Jasne.
Moryc przyszedł przed chwilą, lecę po michę, a ona wylizana do czysta. Małe Szare wyżarło. Cichcem. Siedziałam w pokoju przy kuchni i nawet ząb o miskę nie dzwięknął ! Podła Mała Szuja :-)))
A Podła Mała Szuja wygląda tak :
Moryc z głodu aż osłabł. Musiał się ptaszkem ratować.



Biedny Morynio :-D
ReplyDeleteno ależ beszczelne te MAŁE SZARE !!!!
ReplyDeletemoryniu bidulek,no:)
A żeby Lorenza wiedziała! Biedny!
ReplyDeletePrzyniósł ptaszka i od progu miauczał, trzymając zdobycz w pyszczku! Trochę wytłumiony co prawda to był miauk, ale zrozumiałam co mówił :-)))
A mówił, że głodny.
Podłe Małe Szare na drugiej focie wygląda nader zadzierżyście, jak jaki król sawanny czy cóś. A na moim podwórku tyko kaczki żyją, nima kota...
ReplyDeleteNie mów, że nie leciałaś z nową michą dla Moryca :-)
ReplyDeleteA może on u ryżego był i najedzony przyszedł?
A Moryc nie moze porzadku zrobic z nie umiejacymi sie zachowac goscmi?
ReplyDeleteLeciałam z michą, no jasne :-)))
ReplyDeleteTejkełeja se co prawda przyniósł, no ale wolałam nie oglądać jatki :-)))
Czarownico - Rude jest strasznie bojowe, Moryc próbował mu raz przywalić, ale zrezygnował. Mądry kot :-)))
A Szarej Szui kota pogonił.
Aż za komórkę uciekła.
U mnie by to nie przeszlo, bo klapka jest na magnes i strzela. Daisy, milosc miloscia, ale gon to, jak bedziesz w domu, bo za chwile dojda nowi konsumenci. Tu nie chodzi o kase na zarcie, ale Moryca wlasnosc. Beda mu obce koty miche oblizywaly. No i to male szare na wyglodzone nie wyglada:))))
ReplyDeleteAthi, wiem i gonię. Ale kiedy nas w domu nie ma to raczej trudno. W planach jest zakup klapki działającej na Moryconowego chipa, żadne wtedy nie wlezą na wyżerkę.
ReplyDeleteSzeh, u Ryżego nie mógł być, bo tam dwa pseudopsy są :-)))
ReplyDeleteDaisy - dawaj mi namiar na nowego bloga, bo mię na stary nie wpuszcza ! Mowisz, że kaczki masz... hmmm, kaczka z jabłkami niezła rzecz, nie ?
Tuv - bezczelne i nienażarte!
hahahahaaha!!!!
ReplyDeletemale szare wyglada na wredote...ale jest sliczne mimo to.
to ja bylam, nie wiem jak wywalic syna - wzarl sie widac na stale LOL
ReplyDeleteKlaudia, spoko, poznaję, że to Ty :-)))
ReplyDelete"Tejkełeja se przyniósł" umarłam, nie żyję i straszę ;)))))))
ReplyDeleteA klon Moryca jeszcze bywa?
ReplyDeleteHeloł Daisy:-)
Dikejka !
ReplyDeleteCzasem bywa, ale Rude zawładnęło dzielnią i wszystkie koty trzesą portkami :-)))
Oprócz Moryca. Moryc łazi z nim po dzielni, na co wczoraj miałam naoczny dowód :-))))
O, komentarze z wczoraj wcięło :-(((
ReplyDeleteDikejki i mój :-(
Znowu blogger wariuje.