Omatkobosko. W niedzielę wylatujemy na urlop a ja jestem w przysłowiowej dupie! Nic nie zrobione, nic! Miałam dzisiaj sprzątać posiadłość, ale jak tu warczeć odkurzaczem, kiedy Dochtór śpi po nocce, a kot śpi bo lubi ? No to siedzę po cichu, plaszcząc i tak plaskaty odwłok, sprawdzam co nowego na Fejs-Zboku i gotuję obiad w porywach i na raty.
Bardzo się cieszę na ten niedzielny wyjazd. Bardzo. Pierwsze takie wakacje we dwoje. Nie licząc krótkiego wypadu do Wiela, wiele lat temu :-))) Bedę pić alkohol, jeść owoce morza, smażyć cycki na słońcu i taplać się w zbiornikach wodnych..Taki mam grafik. I niech ręka Buzka broni, gdyby ktoś chciał pokrzyżować ten misterny plan.
No. To idę skrobać pięty, golić nogi i wstawiać zęby.
I do usłyszenia po powrocie, bo teraz zarządzam odwrót z blogów i fejs-zbuków.
Aha, do wiadomości wszystkich, którzy trzymali kciuki za Dochtora. Ten drugi egzamin polał JEDNYM punktem. Jednym. Ojaciepierdole, nie ?
Thursday, 26 May 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Dobrych wakacji :)
ReplyDeleteI faktycznie: ojaciepierdolę, jednym punktem :/
No!
ReplyDeleteI pamietajcie - koniecznie knajpka w Arrieta!!!
ReplyDeleteI mojo rojo zagryzane mojo verde!
Będziem pamiętać! Zapisałam konieczne adresy, kartki Wam powysyłamy :-)))
ReplyDeleteNikt i nic misternego planu nie spitoli, bo na odpoczynek zasłużyliście! :-)))
ReplyDeleteMiłych wakacji, Daisy!
:-)
Nam się te wakacje należą jak psu zupa. Dochtór przez ostatni rok nie robił nic innego tylko pracował, zakuwał, zdawał albo nie, a ja tym wszystkim byłam zestresowana. Jedno mnie tylko martwi, że Moryc z nami jechac nie może i w pierdlu karę odbębnić musi!
ReplyDeleteŻal Moryca...
ReplyDeleteAle - Wam się należy :DDD
a co z uczuciami Podłej Małej Szui?
ReplyDeletePodła Mała Szuja i Rudy Wołoduch będą musiały przeboleć zamknięcie lokalu. Wywieszę kartkę z napisem "RENAMĘT" :-)))
ReplyDeleteGranato - no żal. Ale nie mam nikogo, kto mógłby przypilnować Morynia :-(
zatem leniwcie sie, opalajcie, milujcie na tych plazach i wracajcie. fotki rob.nie zabyj!
ReplyDeletesi ju sun :)
no to wszystkiego dobrego:)))))
ReplyDeletenieee!!??jak polal??
ReplyDeletechociaz moze i dobzre - nie bedziesz mi sie stad zaraz wyprowadzac :D
Miłego wakacjowania :-)
ReplyDeleteA życzę tym szczerzej, że sama też się pakować zamiaruję i w niedzielę również śmigam nad morze, więc zazdrość mię nie zżera. Choć u nas z owoców morza to raczej tylko flądry , a na zapitkę żołądkowa miętowa, ale plan mam w zasadzie podobny do Twojego. Moryniowi przywieź jakąś pamniąteczkę, to wybaczy może to morze :)
jednym punktem to on własciwie nie polał, komisja jakaś taka niekumata...
ReplyDeletewakacje - cudownie, Moryca nie żałuj, bo jak wrócisz to on sie i tak odwdzięczy:)
Daizy, fotografuj wszystko, co sie da i pij i wypoczywaj:))))) Dochtoru tego samego:)))))
ReplyDeleteMoryc przezyje, oj tam, wielkie mi halo (chlip, da rade). A knajpa po remanecie oby stracila klientow... Na zawsze:)))
Morynio już w hotelu. Mam nadzieję, że mnie nie znienawidzi za ten przymusowy areszt.
ReplyDeleteBieduś, wystraszył się i nasyczał na sąsiada, chociaż go nie mógł zobaczyć, ale wylazł na wybieg i tam siedział :-) To fajny hotel, koty nie są zestresowane, bo wyłażą do płotu z siatki i się przymilają, no ale jednak :-( Co pierdel to pierdel :-(
Taaa..
ReplyDeleteWczasujo sie...
Dzwonio o knajpe sie dowiedziec...
Sms-a z knajpy przysylajo, ze zarcie dobre...
Judzo...
Moze by tu im rozpierduche jake zrobic, he?
Ja Ci dam rozpierduche ! Jedzenie w knajpie bylo przepyszne, a zeby was pocieszyc i utulic w zalu, powiem, ze spalilam se cycka na wegiel i straszliwie cierpie :-))))
ReplyDeleteA faktor 50 byl w uzyciu i pod parasolem siedzialam.
Niestety w niedziele do domu, tyle dobrze, ze juz za kotem tesknimy, to latwiej bedzie zniesc powrot do domu :-)
pozdrawiamy Was goraco
To bylam ja, Daisy czyli madonna ze spalonym cycem Van Klompa :-)))