Tuesday, 7 June 2011

...

Sytuacja z dzisiaj.

Stoję w kuchni i tłukę garami prawą ręką, a lewą kroję składniki do sałatki z kurczakiem i pomarańczami, którą to zażerałam się na wakacjach. Pełnia skupienia i kucharskiej precyzji. Niemalże zeza dostałam, żeby wszystko pokroić w równą kostkę, bo u mnie z koordynacją ręka - oko trochę jakby nie teges - astygmatyzm bowiem mam, psia jego melodia. No to stoję, tłukę garami, pełne skupienie, prawie jak przed lotem w kosmos.

I nagle jak nie pierdyknie i nie zadzwoni! Kot wpadł przez klapkę jak kula armatnia z rozwichrzonym ogonem, podbiegł do mnie i tfuuuuuuu ! Wypluł mi wprost na gołe stopy dużego mysiego denata. Popatrzył mi w oczy tymi złotymi gałami i powiedział : " Masz mysz. Cieszysz się ? "

Ucieszyłam się. Składnikiem sałatki pozostał JEDNAK kurczak.

15 comments:

  1. Moryc przebija wszystkie znane mi koty. Jest jak pies myśliwski wśród psiego pogłowia:))) On chyba myśli , że jak dużo będzie polował to go już nigdy do hotelu nie oddasz :)))
    A swoją drogą podziwiam Twój hart ducha, ja bym chyba zemdlała:))

    ReplyDelete
  2. Jestem fanką Moryca, ale to wiadomo :-)
    A tego kur-wa-czaka to jak się robi?

    ReplyDelete
  3. Lorenzo napiszę Ci w komentarzach jak wrócę z roboty, dobrze ?

    Kiciu, on ma niesamowite zdolności do polowań, a mnie już zdechłe myszy nie ruszają, chociaż w duchu kwiknęłam :-)))

    ReplyDelete
  4. Pierwszy raz jest najgorszy, a potem człowiek się uodparnia. Na żywinę w postaci myszy mieliśmy specjalny słoik i podstawkę, trza było ino gości instruować: wstać, odwrócić uwagę Futra, nakryć mysz słoikiem, wsunąć podstawkę i wystawić żywinę za frontowe drzwi. :P

    Pierwszego ptaka przypłaciłam porodem, potem okrzepłam i ruszył mnie tylko żywy kret i martwy szczur. ;)

    Pozdrawiamy Moryca :)

    ReplyDelete
  5. w sensie GŁÓWNIE kurczak? ;)

    a poważnie to nie wiem czy ja bym to przeżyła...

    ReplyDelete
  6. Szkoda.
    Nie doceniłaś wkładu stęsknionego syna.

    :D

    ReplyDelete
  7. No, kto by się nie cieszył? ;-/

    ReplyDelete
  8. Moje dwa futrzaste jełopy, to nawet z upolowaniem ćmoka czy innego konika polnego mają problemy, choć zasadzki wespół robią;-) Pudzian udaje naganiacza, a Tińcia eksterminatora;-)

    Tez poproszę o przepis na sałatkę:-)

    ReplyDelete
  9. Proszę bardzo.

    Nie wiem jaki był sos oryginalny do sałaty, ale zrobiłam swój i też dobre wyszło.

    Bierzemy :

    2 duże piersi kurze
    1 mieszaną sałatę - czyli lodową, rukolę czy inną strzępiastą - ja kupiłam paczkę pomieszanej sałaty.
    2 duże pomarańcze
    1 nać selera
    Garstkę orzechów włoskich.

    Filety pokroić w małą kostkę i dobrze usmażyć-udusić na oliwie, doprawić solą i pieprzem.
    Wystudzić. Odlać ewentualny płyn, tłuszcz.

    Sałatę porwać na male kawałki, wrzucić do miski. pomarańcze obrać ze skóry i pokroić w kostkę.
    Dorzucić do miski z sałatą.
    Nać selera ( opcjonalnie ) pokroić w półtalarki, wrzucić do miski. Wszystko dobrze wymieszać.


    Na końcu dodać wystudzonego kurczaka i przemieszać.

    Sos : Po równo majonezu (u mnie były Winiary) i śmietany słodkiej raczej niż kwaśnej. Zalać sałatkę i oczywiście WYMIESZAĆ :-))) Sosu nie musi być dużo, w zasadzie można by było tylko tego kurczaka w tym sosie zamoczyć i wrzucić do miski z resztą składników.

    Posypać kawałkami orzechów włoskich, wstawić na pół godziny do lodówki.

    A potem zjeść :-)))

    ReplyDelete
  10. Podziękuje, jak zje i będzie smakowało :-)

    ReplyDelete
  11. Ja chyba kucharkę powinnam mieć, to bym wtedy jadła jak człowiek, dzisiaj osiągnęłam dno, jedząc w mcdonaldzie.

    ReplyDelete
  12. Laudik, nie wiem. W Tesco kupuje ????

    ReplyDelete