Sytuacja z dzisiaj.
Stoję w kuchni i tłukę garami prawą ręką, a lewą kroję składniki do sałatki z kurczakiem i pomarańczami, którą to zażerałam się na wakacjach. Pełnia skupienia i kucharskiej precyzji. Niemalże zeza dostałam, żeby wszystko pokroić w równą kostkę, bo u mnie z koordynacją ręka - oko trochę jakby nie teges - astygmatyzm bowiem mam, psia jego melodia. No to stoję, tłukę garami, pełne skupienie, prawie jak przed lotem w kosmos.
I nagle jak nie pierdyknie i nie zadzwoni! Kot wpadł przez klapkę jak kula armatnia z rozwichrzonym ogonem, podbiegł do mnie i tfuuuuuuu ! Wypluł mi wprost na gołe stopy dużego mysiego denata. Popatrzył mi w oczy tymi złotymi gałami i powiedział : " Masz mysz. Cieszysz się ? "
Ucieszyłam się. Składnikiem sałatki pozostał JEDNAK kurczak.

Moryc przebija wszystkie znane mi koty. Jest jak pies myśliwski wśród psiego pogłowia:))) On chyba myśli , że jak dużo będzie polował to go już nigdy do hotelu nie oddasz :)))
ReplyDeleteA swoją drogą podziwiam Twój hart ducha, ja bym chyba zemdlała:))
Jestem fanką Moryca, ale to wiadomo :-)
ReplyDeleteA tego kur-wa-czaka to jak się robi?
Lorenzo napiszę Ci w komentarzach jak wrócę z roboty, dobrze ?
ReplyDeleteKiciu, on ma niesamowite zdolności do polowań, a mnie już zdechłe myszy nie ruszają, chociaż w duchu kwiknęłam :-)))
Pierwszy raz jest najgorszy, a potem człowiek się uodparnia. Na żywinę w postaci myszy mieliśmy specjalny słoik i podstawkę, trza było ino gości instruować: wstać, odwrócić uwagę Futra, nakryć mysz słoikiem, wsunąć podstawkę i wystawić żywinę za frontowe drzwi. :P
ReplyDeletePierwszego ptaka przypłaciłam porodem, potem okrzepłam i ruszył mnie tylko żywy kret i martwy szczur. ;)
Pozdrawiamy Moryca :)
w sensie GŁÓWNIE kurczak? ;)
ReplyDeletea poważnie to nie wiem czy ja bym to przeżyła...
No pewnie! :-)
ReplyDeleteSzkoda.
ReplyDeleteNie doceniłaś wkładu stęsknionego syna.
:D
No, kto by się nie cieszył? ;-/
ReplyDeleteMoje dwa futrzaste jełopy, to nawet z upolowaniem ćmoka czy innego konika polnego mają problemy, choć zasadzki wespół robią;-) Pudzian udaje naganiacza, a Tińcia eksterminatora;-)
ReplyDeleteTez poproszę o przepis na sałatkę:-)
Proszę bardzo.
ReplyDeleteNie wiem jaki był sos oryginalny do sałaty, ale zrobiłam swój i też dobre wyszło.
Bierzemy :
2 duże piersi kurze
1 mieszaną sałatę - czyli lodową, rukolę czy inną strzępiastą - ja kupiłam paczkę pomieszanej sałaty.
2 duże pomarańcze
1 nać selera
Garstkę orzechów włoskich.
Filety pokroić w małą kostkę i dobrze usmażyć-udusić na oliwie, doprawić solą i pieprzem.
Wystudzić. Odlać ewentualny płyn, tłuszcz.
Sałatę porwać na male kawałki, wrzucić do miski. pomarańcze obrać ze skóry i pokroić w kostkę.
Dorzucić do miski z sałatą.
Nać selera ( opcjonalnie ) pokroić w półtalarki, wrzucić do miski. Wszystko dobrze wymieszać.
Na końcu dodać wystudzonego kurczaka i przemieszać.
Sos : Po równo majonezu (u mnie były Winiary) i śmietany słodkiej raczej niż kwaśnej. Zalać sałatkę i oczywiście WYMIESZAĆ :-))) Sosu nie musi być dużo, w zasadzie można by było tylko tego kurczaka w tym sosie zamoczyć i wrzucić do miski z resztą składników.
Posypać kawałkami orzechów włoskich, wstawić na pół godziny do lodówki.
A potem zjeść :-)))
Dziękować :-)
ReplyDeletePodziękuje, jak zje i będzie smakowało :-)
ReplyDeleteJa chyba kucharkę powinnam mieć, to bym wtedy jadła jak człowiek, dzisiaj osiągnęłam dno, jedząc w mcdonaldzie.
ReplyDeleteskad on bierze te myszy???
ReplyDeleteLaudik, nie wiem. W Tesco kupuje ????
ReplyDelete