Rąbnęło mnie dziś solidnie. Życie jest tak kruche i ulotne. Czytałam bloga Agaty, później hasło, które mi podała - nie chciało u mnie działać, znalazłam ją na blogspocie jakiś czas temu. Ucieszyłam się, bo z jej zdjęć i postów zawsze biła radość i taki spokój, pewność.
Wchodzę dziś - i jak obuchem przez łeb. Igor nie żyje.
Boga nie ma, albo jest wyjątkową mendą.
Thursday, 18 August 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Przysięgam, że modlę się, by się okazało że jakiś debil ukradł hasło i zrobił sobie głupi dowcip.
ReplyDeletePo prostu w to nie wierzę. Myślałam o nich często, a teraz to już myślę non stop. I znów się poryczałam...
czy jest czy Go nie ma,trudno orzec.
ReplyDeleteTo ludzie powodują wypadki.
Czytałam .
Pomyślałam o wypadku Młodej sprzed prawie dwóch lat...I jakie to proste;/.
Nie umiem tego ogarnąć...
Ela, ja też nie wierzę. Nie im, nie takiej prawdziwej rodzinie z pasją - no do kurwy nędzy! I niech mi nikt nie mówi, że bóg dał, bóg wziął, bo czymś ciężkim krzywdę zrobię.
ReplyDeleteNie do przejścia jak dla mnie. Straciłam Ojca, Matkę, kilka bliskich osób, ale śmierci własnego dziecka sobie nie wyobrażam.
Tuv, ja od razu mówię - jestem niewierząca. Ale większość społeczeństwa wierzy. I z tego punktu widzenia staram się patrzeć. I myśląc logicznie = po co był bogu taki mały chłopiec z naprawdę świetnym potencjałem i Rodzicami którzy nie byli przeciętni ? Co im teraz zostało ? Modlitwa ?
ReplyDeleteAgata napisała do mnie na fb. Stąd się dowiedziałam.
ReplyDeleteJa im tej pasji, tej iskry cholernie zazdrościłam. Byli dla mnie wzorem. Takim rodzicem chciałam być, choć to odległy ideał. Po prostu w głowie mi się nie mieści, wypieram to jak mogę. Poszłam dziś na lumpy zobaczyć czy znajdę coś Tymkowi do szkoły i cały czas miałam przed oczami Igora. I zdjęcia z prania, jak stoi w marynarce z tornistrem i cieszy się na nowy rok szkolny.
KURWA MAĆ. NIE ZGADZAM SIĘ.
Przez cały dzien tylko o tym z Pitem myślimy, a przecież jesteśmy praktycznie obcymi ludźmi. Co muszą przeżywać rodzice? Boże, tak mi cholernie z tym źle...
Elu, mnie też się nie chce wierzyć. Pamiętam zdjęcia z Prania bardzo dokładnie, chociaż dostępu do bloga nie miałam, bo hasło w żadnej przeglądarce po zmianie mi nie chciało działać, nawet Agata się dziwiła, aż napisałam, że się poddaję. Mam nawet gdzieś te nasze maile. I teraz niedawno ją znalazłam na liście u Ciebie i tak bardzo się ucieszyłam, bo Igor taki duży i Bono dalej puchaty a oni tacy pełni miłości i wszystkiego co dobre, a dzisiaj jakby mnie ktoś uderzył. Aż do zamroczenia.
ReplyDeletePotworne. Tyle lat ich czytałam.
ReplyDeleteTo tak samo niesprawiedliwe jak historia z Małą Księżniczką Haniuty.
Historie dziecięce mrożą mi krew w żyłach.
Człowiek nie powinien okazywać, że umie być szczęśliwy czy jak??? Zawsze się coś spierdoli, zawsze...
Małgoś, tak, to prawda. U Haniuty jednak była choroba, walka z nią i niestety porażka - gdzieś tam w głowie tłukła się myśl, że może się nie udać. A tu cios prosto w serce i z zaskoczenia.
ReplyDeleteNie mogę przestać myśleć o Agacie i o tym co się stało. Pomimo tego, że nie mam dzieci mogę sobie wyobrazić co ona teraz przeżywa. I chociaż chciałąbym jej ulżyć, to nie mogę.
Nie możesz....
ReplyDeleteNie wyobrażam sobie tego co przeżywają. Nie umiem, nie chcę, mózg się broni.
Wiesz coś bliżej, co się stało? Przeczytałam tylko że wypadek.
A Boga nie ma. Jest Los. Dość obojętny na nasze życie.
Małgoś, nie wiem nic ponadto, co napisała u siebie Agata, że Igor zginął w wypadku.
ReplyDeleteNie wiem.
I możliwe, że masz racje, może tylko mi się wydaje, że wiem przez co oni teraz przechodzą. Oceniam przez pryzmat moich osobistych tragedii, ale to nie była strata dziecka.
Nie możesz jej ulżyć. Wyobrazić sobie możesz, bo z Ciebie dobry człowiek.
ReplyDeleteTez przeczytalam i zrobilo mi sie czarno przed oczami. Tak jak Malgoska mozg mi sie broni przed pojeciem tego bolu...
ReplyDeletehttp://www.tvn24.pl/-2,1713781,0,1,chlopczyk-z-polski-utonal-na-krecie,wiadomosc.html
ReplyDeleteOby sie z tego podniesli.
ReplyDeleteDziewczyny, ja bardzo przepraszam, ale jako osoba emocjonalnie niezaangazowana w tych ludzi, ponadto stykajaca sie z ludzkimi nieszczesciami jakby czesciej niz przecietnie, trzezwo zapytam:
ReplyDeleteco ma hipotetyczny Bog do utoniecia?
Wszystkie bez wyjatku wypadki dzieci zdarzaja sie albo z powodu niedopilnowania, albo niefrasobliwosci opiekunow (niekoniecznie rodzicow). Taka jest okrutna prawda, a jak latwo niedopilnowac, to sama dobrze wiem od kiedy mi sie 10-miesieczne wlasnonoznie poruszajace sie juz (a tak, zdarza sie) dziecko swiezo zaparzona kawa oblalo.
"Pilnowane" przez 3 dorosle osoby, wiec nie widzialam potrzeby drzwi do kuchni, gdzie robilam sniadanie, zamknac.
Niewatpliwie dla rodzicow okropna tragedia, zwlaszcza ze prawdopodobnie to nie byl wypadek, ktoremu nie mozna bylo zapobiec :(
BTW: hipotetycznego Boga, jesli istnieje, nie mierzylabym nasza ludzka miarka i nie oskarzalabym o brak wspolczucia czy planu, choc mamy tendencje do przypisywania ludzkich cech i zwierzeto, i nawet przedmiotom, a co dopiero bostwu.
Chyba ze - jak u Kinga - to male bezmyslne dziecko, a nasza Ziemia jego grzechotka.
tragedia:(
ReplyDeletenie dociera do mnie ,ze tak młody człowiek nie żyje,to jest qrwa bardzo nie sprawiedliwe.....
ReplyDeleteO matko.
ReplyDelete