Prawie - skończone pakowanie. Prawie - zwarci, silni i gotowi w blokach startowych. Jutro ładujemy ciężarówkę. W sobotę o poranku część załogi podąża w kierunku północnym, część zostaje, aby chawirę posprzątać i przygotować. W poniedziałek zdajemy klucze, bierzemy kota pod pachę i już na dobre - wyjeżdżamy z Yarmouth.
Czy żal ? Pewnie. Zostawiam tu dużo dobrych wspomnień, ludzi, miejsc. Będę pamiętać.
Takie to moje cygańskie życie.
No nic, wracam do pudeł.
Thursday, 26 January 2012
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Dzielni jestescie.
ReplyDeleteNas czeka to samo, za 2.5 roku, brrrr...
Wchodze czasem na strych i staram sie nie patrzec na te pudelka, pudeleczka zostawione od roznych sprzetow nabytych, zeby potem w raznie czego miec w co pakowac. Bo jak spojrze, to mi slabo.
Zobaczymy jak bedzie z moja nauka do testu, moze w drugi tydzien lutego Njucosle nawiedzim.
Ja już umieram od tego pakowania! Całe szczęście - końcówka już.
ReplyDeleteFajnie jakbyście przyjechali :-) Jak już Dochtór rotę dostanie to Ci napiszę kiedy weekendy ma wolne :-)
Też będę pamiętać. Fajnie było... niech Wam się mieszka jeszcze lepiej!
ReplyDeleteTo szerokiej drogi i sprawnego rozpakowywania:))
ReplyDeletew tym szale pakowania tylko moryca nie spakuj:)
ReplyDeletei powoli z tymi kartonami, uwazaj na krzyz. i niech cie dochtor przez nowy prog przeniesie na szczescie:)
jesteście dzielna jak nie wiem co (jak pomyślę o przeprowadzce, to mnie zaczyna bolec cały człowiek).
ReplyDeleteja podobnie wspominam moją ostatnią przeprowadzkę, jak Lorenza myśli o swojej - wszystko mnie od razu boli.
ReplyDeletepowodzenia w przenoszeniu!
Trzy przeprowadzki jak jedno spalenie - tak mowil kolo z firmy przewozowej przy naszej wielkiej wyprowadzce z Gdanska :)
ReplyDeleteNo to wam teraz powiem. Nie przeprowadzamy się tam. Skurwiel nas wystawił. Mamy tu urwanie głowy starając się znaleźć dom w tak krótkim czasie. Nikomu nie życzę.
ReplyDeleteO ja pierdole, moge pomoc szukac w internecie domu. Siedze lozku i tak.
ReplyDeleteNie mam słów, strasznie współczuję, Daisy.
ReplyDelete:( niech karma dopadnie skurwiela :(
ReplyDeleteo żesz...
ReplyDeleteBardzo współczuję;/.
Niech i jego wystawią!
Daisy, mamy garaz pusty to sie graty zmieszcza... A jak byscie chcieli przenocowac to materac tez sie znajdzie ;)
ReplyDeleteJak by co to wrzuc info na abnegat.ltd@gazeta.pl
szlag.
ReplyDeleteto trzymam kciuki za znalezienie czegoś jeszcze lepszego.
co sie odwlecze....
ReplyDeleteTrzymam kciuki za lepsze jutro:*
no masz! fuck!
ReplyDeletekciuki zaciskam mocno.
OJP!!!
ReplyDeleteNo to, chociaż spóźnione, to trzymam kciuki.
Mają się już lepiej. Chmury rozgonione. Ale ciągle jeszcze w zawieszeniu.
ReplyDeleteciekawe kiedy do tego newcastle podlacza internet i sie Daisowa w koncu odezwie. oby wszystko im sie dobrze ulozylo:0
ReplyDeleteSzeherezada ---> ufff :))
ReplyDeleteSwiezom po rozmowie z Daisy. Dochtore ma jutro(?) podpisywac nowa umowe o nowy dom. Serio, nie pamietam czy jutro, czy pojutrze, ale w kazdym razie zaraz. To jest czyste skurwysynstwo, co landlord i agencja zrobili, tym bardziej, ze kasa wczesniej wplynela. POZWAC, pozwac o zwrot kosztow ciezarowek, o zadoscuczynienie, bo nerwy zszargane i jeszcze z piec tysiecy karniaka na na przyklad PDSA. Jak mozna komus takie swinstwo zrobic.
ReplyDeleteo ja pierdole.................
ReplyDeleteJest dom. Maciej odebrał klucze i podpisał umowę. Jutro wyjeżdżam ze Szkocji.
ReplyDeleteChyba się dziś upiję.
Chlej - ja razem z Toba :)
ReplyDeleteto i mi nalejcie. takie stresy wymagaja opicia.
ReplyDeleteTo ja sie przylaczam;))
ReplyDeleteNie pisalam ale trzymalam dzielnie kciuki!
Najlepszego na NOWYM
Sciskam goraco
Alina
Opicie i obicia mordy temu, co namieszał.
ReplyDeletemoże to dobrze, że inny, tamten był z duchem albo grzybem...
ReplyDeletei jeszcze byście mieli owcę w salonie.
ReplyDeleteodezwij się i zdaj relację z ostatnich dni!