Thursday, 8 March 2012

...

Oj coś mi się zdaje, że do lata to ja mam dużą szansę schudnąć. O ile będzie mi codziennie brakowało produktów żywnościowych. Najbliższa Asda znajduje się jakieś półtorej mili spacerkiem w jedną stronę. No co to dla mnie. Nic to, że po wzgórzach i dolinach, a najlepsze że do sklepu idzie się przeważnie z górki. Powrót z zakupami jest trudniejszy. Podreptałam po marchewkę, wiatr w oczy, wilki jakieś, klnąc pod nosem, bo lewa dolna kończyna szwankuje mi jak wiadomo nie od dzisiaj. Syczałam sobie nieparlamentarne słowa, ale parłam dzielnie do przodu jak mały wkurwiony czołg. W połowie drogi zrobiło mi się siebie niewymownie żal i stwierdziłam, że trzeba odnowić prawko, bo z powodu głupiej marchewki padnę na zawał i tyle tego będzie. Ale jak już się rozkręciłam to nabrałam szwungu i powrotna droga nie była mi aż tak straszna.

Gwoli informacji - gdyby nie to upierdliwe ścięgno Achillesa, któremu coś na głowie wyrosło, to codzienne spacery do sklepu byłyby czystą przyjemnością. Lubię chodzić, obywałam się bez samochodu przez całe lata. Muszę przywrócić się do pełnej sprawności, znaleźć sensownego lekarza, który zdiagnozuje problem, bo ten żel z Ibupromem można se w dupę wsadzić i podpalić. Usuwa ból na jakiś czas i tyle. A ja wstając rano z wyra ledwo na tę nogę stąpnąć potrafię, tak boli. No i szybkie marsze wykluczone. Ciekawe jak będzie z jazdą na rowerze ? Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić.


Kot powoli oswaja się z nową dzielnią i poluje na duże rude kury, które się majestatyczne przechadzają za płotem. Kury mają dziwnie długie ogony. Jakby się kto jeszcze nie domyślił - zamiast owiec mam bażanty i całe stada srok, które śmieją się urągliwie kotu w twarz. A ten siedzi biedak na płocie i oczy ma jak pińć złotych. Za to bażanty potrafią wkurwiać jak nic innego. Lezie to powoli, ciągnąc ogon za sobą i już, już kot myśli że ma szansę, a tu podrywa się toto do lotu, ciężko jak bombowiec i z obraźliwym kwoczeniem odlatuje parę metrów dalej. Traumatyczne życie ma ten mój kot :-)

I jeszcze dla Athiny - rozmawiałyśmy ostatnio o zdjęciu jakie zamieściła u siebie. Zazdraszczam jej tych piór jak nikomu na świecie i się zaparłam. Że zapuszczę. Co miesiąc będę zamieszczać zdjęcie piórnika i porównywać. Może w ten sposób uda mi się nie zgrzeszyć wizytą u fryzjera :-)

No to raz. Marzec 2012.



I jeszcze jeden apdejt - zdjęcie z dzisiaj w świetle dziennym - taki kolor mam w rzeczywistości :-)

55 comments:

  1. Po pierwsze jako nowa osoba kłaniam sie nóżką i pozdrawiam:) wpisałam sobie Twój blog do ulubionych więc pewnie nie raz jeszcze zawitam.
    Wkurwiony czołg mnie zaintrygował na tyle, że przeczytałam, że będziesz szukać seksownego lekarza, zamiast sensownego. Zdaje się, że powinnam iść spać w takim razie :)

    ReplyDelete
  2. Żmijo droga - rozgość się wygodnie :-) Mały wkurwiony czołg to moje drugie imię. Zero kobiecości i wzychania, że "nie potrafię"

    Idę poczytać co u Ciebie :-)

    ReplyDelete
  3. Oj Daisy, Daisy, pislam Ci co trzeba zrobic z Achillesem. Jeden zabieg, pozniej dwa razy dziennie cwiczyc po 10 minut i po gora dwoch tygodniach jestes jak nowa.
    Nie rozumiem, dlaczego jeszcze tego nie zrobilas;/

    ReplyDelete
  4. Bo mi nie chciał dać skierowania do specjalisty, dupek jeden! A później byłam tak strasznie chora, że płuca wypluwałam, a później miałam przeprowadzkę. Dlatego nie załatwiłam. Teraz muszę znaleźć przychodnię tu na miejscu i może jakiś inny lekarz się ulituje i da to cholerne skierowanie!

    ReplyDelete
  5. Kobieto, ileż ja bym dała za takie naturalne loki! Można miec osiem włosów na głowie, ale jak zapuścisz, to będą wyglądały jak burza. Poczekam, aż zapuścisz do ramion, zetne wtedy swoje i bedziemy się ścigać:)))

    ReplyDelete
  6. Athi, też się idiotka zastanawiam,po co przez pięć lat katowałam prostownicą taki piórnik ? Pomroczność jasna czy lobotomia samoistna ? Ty swoich nie ścinaj, za piękne są.
    Ale każdy głos za nie ścinaniem na wagę złota. Bo mie kusi.

    ReplyDelete
  7. Teraz wyszłam na nieczułą suke, bo ja o włosach, a Ty o poważnych problemach zarówno... Ale co mnie to w sumie obchodzi... Kudła masz zapuszczac:)))))

    ReplyDelete
  8. Sie ale nawet nie waz!!!!!! bardzo prosze....nie pozalujesz za jakis czas;)

    ReplyDelete
  9. Poważny problem to znalezienie lekarza. Noga jak noga. Nie uschnie. Najwyżej mie będzie Dochtór na barana nosił :-)))

    No nic. Postaram się nie ścinać. Ale z naturalnymi lokami jak u mnie, gdzie włosy żyją własnym życiem i mają mnie w dupie - czasem trudno jest. Bo to czasem ładnie się skręcą, czasem powstaje pierdolnik i dlatego ścięcie kusi. Bo prostownicą trzy ruchy i fryz gotowy. Ale poczekam.

    ReplyDelete
  10. piekne loki -ale co to za "tylne zdjecie"? zapuszczaj, i bron boze prostownica nie niszcz nic, tylko zostaw te skrety:) keratin odzywczy sobie co dwa miesiace rob, i bedziesz jak super gwiazda.
    na bolacy achilles sie nie znam, jabym sobie podkladala jakas deske na kolkach pod chora noge?;)
    fajnie sobie po zakupy chodzic, bo masz i exercise, i przyjemnosc jedzenia po tym;)
    milego zadowmawiania sie i calusy dla moryca!

    btw. - ja to bym se kupila jako srodek transportu to:
    http://www.segway.com/individual/models/i2-commuter.php

    ReplyDelete
  11. Tak, Ania dobrze mowi, piekne masz skręty, a jakie odżywione. Swieca sie, jak...:)))

    ReplyDelete
  12. Jak ja bym miała takie loki, to bym zacisnęła zęby i zapuściła ;-)

    ReplyDelete
  13. Ania, zdjecie tyem bo lepiej włosy widać. Ale znając mój słynny zmysł równowagi, to nie raz wywinęłabym orła na segwayu :-)))


    Athi, oleje do włosów. I henna jako naturalna farba. Plus lampa błyskowa.

    Lorenzo - zaciskam. Aż mie bolą, tak zaciskam :-)))

    ReplyDelete
  14. jakbym takie miała to też bym zapuszczała. to będę niedługo nienawidzić Was obu, o. maila do Cię napisałam poza tym!!

    ReplyDelete
  15. Ds, a co Twoim włosom brakuje ? Toż widziałam na Cię na żywo i moim zdaniem masz piękne, gęste włosy. W sam raz do zapuszczania. Na maila Ci już odpisałam :-)

    ReplyDelete
  16. omg, ależ Ty loki masz!!! wyobrażam sobie te włosy za rok! :))

    ReplyDelete
  17. Bere, mnie bardzo powoli rosną włosy. Bardzo powoli. Za trzy lata może dociągnę do swojej chcianej długości. Jak mi się nie znudzi :-)

    ReplyDelete
  18. Ze Ci sie chcialo takie wlosy prostowac...
    Jesli powoli rosna, to comiesieczne zdjecie moze letko sfrustrowac - widze po ludziach co odchudzam, zdecydowanie lepiej wychodzi wazenie co 2 m-ce.
    Mam odwrotny problem - moje rosna za szybko - 2 tygodnie i juz na glowie pas startowy, wrrr...

    ReplyDelete
  19. jakie Ty masz wlosiska!!! ja bym sobie dala raczke upierpapier, ze masz proste.

    cacy loki. zapuszczaj, to moze i ja sie zaraze. teraz, zapuszcze centymetr i juz mnie wkurzaja, bo zaczynaja zyc swoim zyciem, to je ciach obcielam i wuj :)

    ReplyDelete
  20. Ivonek, bo od pięciu lat były sztucznie proste :-))))

    Czarownica - u mnie przyrost może w najlepszym przypadku to 1.5 cm na miesiąc, jak prostowałam to bardziej było widać, teraz jak się kręcą to prawie wcale. Ale nic to. Poczekam i zobaczę na ile mi cierpliwości starczy :-)))

    ReplyDelete
  21. Żeby nie fakt, że przy wycieniowanych jak wstaję, to mam wszystko skręcone w motki przy samym łbie, wycieniowałabym sobie i by mi się kręciły tak ładnie, jak Twoje. Niestety, lenistwo i wygodnictwo bierze górę i zaparłam się podcinać dół, a góra rośnie nietknięta nożyczkami. Daje mi to możliwość mycia włosów co drugi, a w porywach nawet co trzeci dzień, cóż za luksus to jest nie do opisania :)! Przy cieniowaniu wyglądały owszem, bardzo przyjemnie, ale wyłącznie pierwszego dnia i wyłącznie przy naturalnym schnięciu. O suszarce w ogóle nie mogło być mowy. Czyli każde wyjście z domu musiałam planować z minimum trzygodzinnym wyprzedzeniem... Dlatego te parę lat temu, co to już miałam długie całkiem (ale niestety, tylko dół, bo góra jak wyżej), się wściekłam i ścięłam mopa. Teraz czekam, aż urosną tak gdzieś do ramion i wtedy troszkę pocieniuję.

    ReplyDelete
  22. Owca, ja codziennie myję, albo przynajmniej moczę włosy pod prysznicem rano. Na drugi dzień mam rozpiździel totalny. Nie da się inaczej :-) Ale ja i tak zawsze myłam włosy codziennie, więc to dla mnie już rutyna jest. Stwierdzam, że ta pielęgnacja jaką stosuję wcale nie jest ani czasowo dłuższa ani bardziej skomplikowana niż ta z prostowaniem i suszeniem na szczotce.

    ReplyDelete
  23. Aha, ja suszę suszarką z dyfuzorem - chłodnym powietrzem na najmniejszym nawiewie i nie robi się siano. Tak suszyłam dziś rano i widzisz co mam na głowie. Nie suszę naturalnie, bo nie mam na to czasu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chłodny nawiew to dla moich włosów jak łaskotki :). Za dużo mam tego badziewia na głowie albo co, ale chłodnym powietrzem trwa to prawie tak samo długo, jak naturalnie. A znów przy dyfuzorze skręcają się za mocno i wracamy do koncepcji afro. Chociaż w sumie dawno tego dyfuzora nie wyciągałam, może teraz jak są dłuższe, jakoś lepiej to wyjdzie. Muszę spróbować, niezła myśl :).

      Delete
  24. A nie, no przy suszeniu na szczotce i prostowaniu to rzeczywiście, wychodzi prawie na jedno. Ale pamiętam, że kiedyś zrobiłam sobie takie właśnie zdjęcie z tyłu głowy i załamałam się - wyprostowane sięgały mi prawie do łopatek, ten dół znaczy. A po "zwykłym" umyciu, czyli pozostawione same sobie, uschły w motek, który kończył się gdzieś w okolicach karku. To mnie skłoniło do postawienia veta fryzjerce, która forsowała taką właśnie koncepcję zapuszczania... Ja nie bardzo mogę myć włosy codziennie, nawet nie powinnam - mam bardzo suchą skórę głowy, włosy też suche, a tutejsza woda średnio temu wszystkiemu służy. No i rudości spierają się w tempie nadprzyrodzonym wtedy, zwłaszcza że naturalizowany kolor mam głównie na odroście, a od połowy ruda farba jest położona na blondzie, który nosiłam wcześniej i po kilku myciach zaczyna ten blond spod spodu wyłazić. Mam niby specjalny szampon, maski, odżywki przedłużające żywotność koloru, ale to niewiele daje. A teraz jak się śpieszę, to wystarczy troszkę pomoczyć, troszkę spryskać i są, do wyjścia potrzebuję 30 minut :). Co mi jest na rękę niezwykle bardzo zwłaszcza od czasu, jak wożę tatę co parę dni na siódmą rano do Gdańska do szpitala na chemię :(.

    ReplyDelete
  25. O, proszę. Znalazłam mopa:

    http://i3.photobucket.com/albums/y95/owczarnia/photo0033ie3.jpg

    ReplyDelete
  26. Owca, Ty masz o wiele więcej włosów i mocniejszy skręt niż mój. To raz. Dwa - ja nie myję włosów szamponami tylko odżywką. Nie przesusza. Szampon tylko do zmywania olei po całonocnym trzymaniu. I to bardzo delikatny szampon. W dodatku rozcieńczony. Wtedy mogę myć codziennie.

    Mam nadzieję, że Tato wyjdzie z choróbska :-( Strasznie mi przykro, nie wiedziałam :-(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak myjesz odżywką? O rany, ja chcę wiedzieć, może też sobie kupię taką? Ja mam całą serię opartą na bazie wyciągu z granatu, firma nazywa się Klorane. Ale normalnie, szampon, odżywka, odżywka bez spłukiwania. Kuśwa, i jeszcze te oleje na całą noc o_O. Normalnie nie podjeżdżam do Ciebie, jeśli chodzi o pojęcie na temat pielęgnowania włosów!

      No tato choruje już od sierpnia, ja też nie od początku wiedziałam, zresztą nie od razu u niego zdiagnozowali nowotwór. W ogóle mało kto wie, bo ojciec nie życzy sobie, żeby o tym mówić. Czasem mam już dość tych tajemnic, bo poza matką praktycznie nie mam do kogo gęby na ten temat otworzyć, a matka z kolei traktuje mnie jako wentyl i niekiedy mnie to jakby odrobinę przerasta. Zwłaszcza że lekarze wielkich nadziei nie robią... Chociaż oczywiście trzymamy wszyscy kciuki i liczymy na cud. Dzięki <3.

      Delete
  27. Zeżarło mi komenta, psiakrew, a wszystko Ci opisałam.

    No nic zacznę raz jeszcze. Pielęgnacja włosów kręconych różni się zasadniczo od pielęgnacji takiej jaką stosowałyśmy zazwyczaj, nie zdając sobie sprawy z kilku błędów. Muszę lojalnie uprzedzić, że to wciąga. W moim wypadku to jest już pierdolec. A więc tak. Po pierwsze - odstawiłam wszystkie silikony w kosmetykach do włosów. Większość z nich nadbudowuje się na włosach i oblepia je,- trzeba zmywać bardzo agresywnymi szamponami z SLS i SLES(Sodium Lauryl Sulphate, Sodium Laureth Sulphate) w składzie co z kolei podrażnia skórę i wysusza włosy. Błedne koło. Ja nie mówię, że wszystkie silikony są złe, dimethicone zmywa się samą wodą na przykład, ale dla pewności wywaliłam wszystke :-) Używam bardzo łagodnych szamponów , gdzie nie ma wspomnianych SLS-ów : http://www.nakedbodycare.co.uk/ - zajrzyj na stronę. Mają też bardzo dobre odżywki. Takim, rozcieńczonym jeszcze, szamponem myję włosy tylko wtedy, kiedy zmywam oleje z głowy. Czyli jakieś dwa razy w tygodniu. Zazwyczaj myję najtańszą,rzadką, bylejaką odżywką, masuję skórę i włosy, spłukuję, nakładam na 5 min odżywkę z serii Naked i ponownie spłukuję. Odciskam włosy w gładką szmatę - nie w ręcznik - bo ręcznik wzmaga puszenie się włosów - najlepszy jest stary t-shirt - nakładam odrobinę żelu z aloesu (bez alkoholu) i odżywkę bez spłukiwania z Curl Junkie - o taką : http://www.britishcurlies.co.uk/store/products/BeautiCurls-Leave%252dIn-Conditioner-8oz.html, i ugniatam włosy dociskając je dłońmi do głowy. I idę suszyć. Łbem do dołu - z dyfuzorem. Jak już podeschną tak do 80% to przestaję i dosychają naturalnie. Jako, że mam dużo włosów ale cholernie cienkich - stosuję jeszcze spray do odświeżenia loków, o taki : http://www.britishcurlies.co.uk/store/products/Fuel-Enhancing-Spray-8oz.html i jak sobie spraynę na łeb to znowu ugniatam. I efekt masz na fotce powyżej.


    Z tego co wiem, w Polsce jest doskonała odżywka do mycia MRS Potters z aloesem, wszyscy ją sobie chwalą. Ja jej nie spotkałam w żadnym z tutejszych sklepów więc używam belejakiej :-)

    A oleje - no cóż. Dwa, trzy razy w tygodniu kładę na włosy olej. Różny. A to kokosowy, a to z pestek winogron, a to z pestek brzoskwini - różne. Zawijam łeb w chustkę i tak śpię. Rano zmywam szamponem, i dalej postępuję jak zwykle.

    W Rossmanie są olejki do ciała, które świetnie się sprawdzają na włosach - seria alterra - o dziwo, jeden jest na callulit Brzoza i Pomarańcza - a w składzie samo dobro! Drugi to olejek Granat i Awokado.

    Zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać w swojej pielęgnacji - musisz oczyścić włosy z silikonów, czyli zastosować silny szampon, żeby zmył to z włosów. A później już Cię tylko na punkcie pielęgnacji popierdoli .....

    ReplyDelete
  28. A, zapomniałam. Nie czeszę nigdy na sucho. Nigdy. W zasadzie to wcale nie czeszę ....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, no czesać na sucho broń Boże!!! Jezus, Maria!!! Szopen i Maksymiuk razem wzięci nie daliby mi rady :). Jutro lecę szukać odżywki MRS Potter i wypróbuję. Silikonów nie muszę się bać, bo nie stosuję od długiego czasu, na to akurat zwracałam baczną uwagę. Najbardziej frapuje mnie ten olejek do ciała w kontekście włosów, aż się skręciłam z ciekawości, takoż zakupuję i nakładam! To na włosy od razu po umyciu czy jak?

      Dyfuzor w moim wypadku łbem w dół daje efekt lwa w rui, więc tylko normalnie, a i to ostrożnie, bo jak się zagapię, to afro murowane. Najlepiej wypada suszenie naturalne, oczywiście bez żadnego czesania, jedyne czesanie od razu po myciu, na mokro, przy nakładaniu specyfików. Moje włosy niestety dopóki nie załapią jakiegoś ciężaru właściwego - a takowy daje tylko długość, idą wszerz. Dlatego staram się za wszelką cenę ich w tym kierunku nie pobudzać, cierpliwie czekając aż urosną...

      Delete
  29. Sprawdziłam składy Twojej serii Klorane - odżywka jest ok, skład szamponu - sama chemia :-( No nie wiem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wytracę go do końca i zmienię, już postanowiłam.

      Delete
    2. Hurra, Curl Junkie jest Cruelty Free! Kupię sobie :).

      Delete
  30. No toż mówię - w twoim wypadku możesz sobie odpuścić suszenie łbem w dół. Olej nie po myciu tylko przed, na suche włosy i nie jakąś obłędną ilość.Łyżka, dwie ? O ile wiem, to Ty lubisz siedzieć w wannie ? Podgrzej ten olejek w kąpieli wodnej, ciepły nałóż na włosy, zawiń w folię i ręcznik i idź se poleżeć. Po godzinie zmyj z włosów i tyle.

    ReplyDelete
  31. Ja nie leżę w wannie, biorę prysznic- więc olej kładę na noc, tak mi jest wygodniej. Jeżeli suszysz naturalnie to tym lepiej. Ja nie mogę bo włosy mi objętości nie trzymają, są za cienkie.

    ReplyDelete
  32. Buuu, Curl Junkie nie wysyła do Polski, a na Allegro nie mają :(. No nic, PODOBNO mój ukochany mąż zabierze mnie latem do Londynu (z okazji rocznicy ślubu), to sobie kupię. A oleje i panią Potter spróbuję capnąć jutro, jak mi się uda zahaczyć o Rossmana. Nie omieszkam zdać relacji :).

    ReplyDelete
  33. Wiesz, gdybym ja jechała do Polski wcześniej, to Ci przywiozę, ale teraz zmieniamy samochód i cienko widzę ten mój przyjazd :-( Sprawdź jeszcze serię Yes To Carrots - tylko nie wiem, czy oni testują na zwierzętach :-(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Za ich stroną:

      Do you test on animals and do your products contain animal-derived ingredients?
      Yes To is a cruelty-free company and we NEVER test on animals. We love the little creatures!Something we are very proud of is the PETA2 endorsement of our hair and skin care products.

      Więc są w porządku :). Ależ mam info do przetworzenia, chyba dzisiaj nie zasnę! Dzięki :).

      Delete
  34. Oooo, British Curlies przegapiłam, a oni wysyłają! I jaki mają wybór O_O!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba jednak zrezygnuję z tych zakupów :(. 48,95 funtów za wysyłkę czterech czy tam pięciu buteleczek o_O? Czy oni poszaleli?

      Delete
  35. Że co? O matko. To lepiej będzie jak ja Ci zamówię i przywiozę, kiedyś tam. Spróbuj Carrots, ja mam maskę z tej serii i jest świetna :-)

    ReplyDelete
  36. Replies
    1. Zamówiłam :). Niestety, przetestuję dopiero w kwietniu, bo sprzedawca do końca marca na urlopie, a jest jedyny na Allegro, który ma tę firmę.

      Delete
  37. Witam (nie pamietam czy juz tu komentowalam cokolwiek, chiba nie?)

    Fajnie spotkac kolejna zakrecona na punkcie wlosow ;) Henna to jest to - wlosy blyszczace i nawilzone... Jesli mozna sie spytac - uzywasz samej henny czy w polaczeniu np z indygo (dla brazowego koloru)? Ja eksperymentuje z henna+indigo od 2 miesiecy ale nie moge jak na razie utrafic w odpowiednie proporcje zeby pokrywaly odrosty (w najlepszym razie zostaje rudy po kilku myciach co przy brazowej reszcie wyglada tak se). I czy nie prostuje ci ta henna lokow?

    Co do olejowania - moje wlosy po umyciu poolejowym byly strasznie suche, sianowate i rozprostowane.. A tez uzywalam dobrych olejow (extra virgin itd), hinduskiego bringrajamalaki (oryginalny, sprowadzany z Indii przez masazyste ajurwedyjskiego wiec w srodku same dobroci). Wiec albo mam wlosy ktorym oleje nie pasuja albo cos robilam nie tak...

    W ogole - polecam indyjskie ziola na wlosy, cassia, amla, tulsi itp. Rewelka.

    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  38. Mario :-) Farbowałam tą henną : http://tinyurl.com/7n4xanf, zmieszałam ciemny brąz z kasztanem. Henna mi włosów nie wyprostowała, ale to był mój pierwszy raz - trzymałam na włosach 3 godziny. Moje włosy lubią olej, nie mam po nim siana, siano to miałam wcześniej, po 5 latach znęcania się nad włosami :-) W olejach unikam parafiny, więc odstawiłam indyjską amlę i migdałowy z Vatiki, kupiłam migdał z organicznego sklepu.

    Teraz kupiłam inną hennę, http://tinyurl.com/6r5v3ll i zobaczymy co wyjdzie :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co jedna to tansza ta henna, takich cen to ja jeszcze nie widziala ;) podaz robi swoje. Bardzo duzy wybor na e-bayu... Z drugiej strony nie zawsze wiadomo, ile z tego rzeczywiscie zawiera tylko henne, bez dodatkow PPD czy innych "przyjemnych" chemikaliow. Przymierzam sie do tego http://tiny.cc/bwr2aw , wczesniej bylam na oryginalnej stronie, sklepu i maja duzo dobrej informacji.
      Ten olej indyjski to http://tiny.cc/bwr2aw, w nim nie ma olejow mineralnych - Vatiki, Dabury i inne niestety juz tak.

      Delete
    2. Ta henna którą ja kupiłam nie ma domieszek, sprawdzałam na dziesiątą stronę - oczywiście chodzi o te kolory, które ja kupiłam, bo na stronie producenta jest wyraźnie powiedziane które z kolorów mają domieszki. Tej drugiej henny nie testowałam jeszcze, ale to jest sklep w którym kupowałam oleje, więc im wierzę :-)

      Delete
  39. dano się tak intensywnie nie wczytywałam w komenty jak tu u Ciebie ;D
    włosy podobne jeśłi chodzi o ukwiał,ale grubsze jednak coś wyłażą;/muszę zastanwoicsienad inną pielęgnacjąi to być moze od środka;/

    ReplyDelete
  40. Tuv, ja biorę Vitapil, tran i olej z wiesiołka. Przestały wypadać. A wywlekałam garściami. I nowe mi rosną :-)

    ReplyDelete
  41. ok.zanotowane i się zastosuję.

    ReplyDelete
  42. kupiłam jakieś indyjskie błoto do mycia;D
    ale i z Rossmana Alterrę i fajne włosy po tym som.
    To na wstępie,potem idę po odżywki i ten Oeparol

    ReplyDelete