Sunday, 21 October 2012

...

Póki co, mamy czasem tak.


Ale częściej jest "hyyyyyyy" i polowanie na Morycowy ogon.

21 comments:

  1. Młode toto, głupie, bawić się chce :). Skoro są w stanie przebywać tak blisko siebie bez poważnej walki (która odróżnia się od zabawy gardłowym warczeniem i najeżoną sierścią), to jest bdb!

    ReplyDelete
  2. Młode fakt, Moryc to już poważny facet. Nie chce się bawić.

    ReplyDelete
  3. Ja podziwiam Moryca, że się zgadza i wogle:)

    ReplyDelete
  4. Jeszcze sie moze Morysiowi odmienic - mojej maci kotka jak ktorys raz urodzila, to jej odwalilo i potem stara baba z wlasnym synciem po firankach smigala.
    Ale jak!
    :)

    ReplyDelete
  5. No dzięki, Ola :-))) Dobrze, że nie mam firanek :-))))
    Póki co, Moryc się go BOI. Zwiewa przed Marcelem z prędkością światła.A ten mały gnojek zastawia mu drogę i wali łapą w ogon :-)))

    ReplyDelete
  6. Az mi sie wierzyc nie chce,ze Moryc ma stracha przed mlodym:))Przeciez to ojciec chrzestny dzielnicy byl:))))

    ReplyDelete
  7. I nadal jest! Goni obce koty aż się kurzy! A przy Młodym głupieje, czy co ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Boi sie zabić, ot co. Dlatego woli godnie sie oddalić ;)

      Delete
    2. No pacz pani, o tym nie pomyślałam.
      :-)))))

      Delete
  8. Moryc na tych fotkach to ma minę pt. "Hą hą hą, ależ mi tu Państwo sprowadzili jakiegoś... Takie toto niedorobione, nieopierzone... No, ale godnościom trza się wykazać, nie będę wszak się zniżał do wyrzucania śmierdziela... Skoro Państwo uważają, że taki dodatek jest nam niezbędny... Cóż. Poczekam, aż stanie się mniej ruchliwy. Wtedy ewętualnie siem sprawdz, co kolega jest wart..."

    ReplyDelete
  9. Ja też jestem zdania, że boi się zabić ;). Boskie są te Futra!

    ReplyDelete
  10. No niestety, nie jest rózowo. Moryc zaczyna reagowac agresją. Boi się ugryźć Marcela, to ugryzł wczoraj mnie. Mocno. Bo mu śmierdziałam Marcelem. Pierwszy raz w zyciu bez powodu mnie zaatakował.

    ReplyDelete
  11. Nie bez powodu. Ze stresu. Bądź dla niego wyrozumiała.

    ReplyDelete
  12. Moryc mógłby mi głowę odgryźć, nic bym nie powiedziała. Dziś jest gorzej. Marcel nie wpuszcza Moryca do domu, tak się rzucił na klapkę, że myślałam że w drebiezgi pójdzie - warkot wściekły, syczenie, morderstwo istne.
    Nie wiem, co dalej będzie.

    ReplyDelete
  13. Cholera. Musicie przemycić Moryca na chatę i poświęcić muj trochę więcej czasu, zapodać jakiegoś przysmaka. Ja bym zamknęła Młodego na jakiś czas w oddzielnym pokoju, oczywiście z jedzeniem, piciem i kuwetą. Nie na cały dzień oczywiście, tylko na godzinę, dwie. W tym czasie Moryc rządzi. Wąchąją się przez drzwi. Później wystawiasz Młodego na pokoje, ale w kontenerku. Wąchają się przez kratki. Moryc nadal rządzi. Na noc znów odseparowujesz Marcela, trudno. On wyraźnie próbuje dominować, walczy o terytorium. Trudno mi powiedzieć coś konkretniejszego, skoro nie wiem, jaką ma przeszłość, ale czytałam tu, że taką sobie. Może być konieczna porada kociego behawiorysty, tam u Was nie powinno z tym być problemu.

    ReplyDelete
  14. Dopiero teraz się zorientowałam, że nie napisałam Ci o obrożach z Feliwayem. Faktycznie ich nie ma, pan ze sklepu nazywał tak te z feromonami, sorry... Przykro mi,że u Was tak niewesoło :( Owcaa ma rację niestety, musicie zadziałać, Marcel chce rządzić, biedny Moryc. U nas jest podobnie, Tośka też próbuje, ale nie tak ostro. Raz jak leciała do Kropki z zębami zdzieliłam ją przez zadek ścierą (nie mocno), ale się zdziwiła i wyhamowała.Trzymam kciuki mocno:)

    ReplyDelete
  15. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  16. Koty czasem walczą i to jest normalne, o ile oba czerpią z tego jednakową frajdę :). Gorzej jeśli jednemu z ich to nie odpowiada, czyli odbywa się klasyczne szczucie. I wtedy trzeba interweniować. To są delikatne sytuacje, ale na szczęście prawie zawsze do rozwiązania. Kciuki trzymam nieustannie.

    ReplyDelete