Nie jest mi łatwo. Depresja szczerzy zęby. Każdy poranek jest zimny i zły.
Grabieją mi ręce, czubek nosa zamienia się w czerwoną, błyszczącą grudkę lodu.
Nie, nie wyłaczyli ogrzewania.
Ten chłód płynie ze środka.
Obumieram, zaskorupiam się.
Może kiedyś.
Póki co.
Nie.
Friday, 26 October 2012
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Oj! Niedobrze. Depresja prawdziwa czy świat wkurwia?
ReplyDeleteA tego nie wiem, nie lubię chodzić do lekarzy. Totalna beznadzieja, Małgoś. Totalna. Ludzie i świat to mnie prawie zawsze wkurwiają, więc żadne to kryterium.
ReplyDeleteCzuję się jak wyssana przez dementora. Dokładnie tak.
Sprawdz oferty last minute i jedz, gdzie jeszcze można złapać trochę słońca.Klimat na wyspach wysysa energię i niestety, ciężko ładować akumulator jak ciągle szaro, buro i nijako.
ReplyDeleteA jeżeli tylko świat wkurwia, to dawaj do mnie- nie mam z kim przerobić hektolitrów porto i wiśniówki:)
och, niedobrze :(
ReplyDeleteCasa, o jakżebym chciała. Jakże.
ReplyDeleteCzy to last minute, czy porto i wiśniówkę.
Ale prozaiczny BRAK kasy i pracy (tu dochodzimy do sedna, szukam pracy - czy to stąd ten dół jak lej po bombie ?) uniemożliwia mi to skutecznie. Dziś już zupełnie opadłam z sił, rąk, a nawet z cycków. I jeszcze szukam domu dla Marcela. Płakac mi się chce, ale nie ma wyjścia. Bo albo Moryc zupełnie przestanie przychodzić do domu, albo mnie wywiozą do szpitala dla nerwowo chorych.
Bere - no. Niedobrze.
:*
ReplyDeleteMoze wez pierwsza z brzegu prace, przynajmniej cos sie bedzie dzialo i cos sie zmieni. Bedzie tez powod aby rano wstac, ogolic sie i ubrac. Jest tez szansa na poznanie ciekawych osobnikow rodzaju ludzkiego calkiem innego gatunku. Rzuc sie glowa w nowe, chocby z calkiem innej beczki.
ReplyDeleteMasz rację. Ja już naprawdę nie wybrzydzam, rozdaję CV gdzie się da, a telefon milczy.
DeleteNo nic. Dobrze, że jeszcze o poranku mam siłę, aby się umyć i ogolić :-)))
przyjedz do mnie, pojdziemy sie upic. mam tak samo...i jeszcze ta kurewska pogoda...ja pierdole...
ReplyDeleteIvonek, chyba, że autostopem :-((((
ReplyDeleteJestem tak udupiona kasowo jak nigdy.
Lubisz czy nie lubisz, morfologie, zelazo, B12 i TSh zrobic trzeba.
ReplyDeleteA HADs Ci zaraz wysle, zebys z pustymi recamy do dochtorow nie szla.
mam podobnie,wyssana przez dementora to jest trafione w 10, brak pracy mi to zawsze robi. choć poki co pracę mAM,ale w takich warunkach i tak niepewna, ze niech bog broni. normalny człowiek u takiego przemocowca nie popracowałby ani godziny,no ale ja normalna nie jestem :-( dobrze, ze chociaż tygodniowki mam.ale jak z remanentu wyjda jakies braki, to.... ale trwam na posterunku i szukam innej roboty.moj lęk przed jutrem bez pracy i pieniędzy jest niezmierzony choć troche spacyfikowany, jeszcze bez problemu zasypiam i jeszcze budze się bez scisku zoladka. radzę sobie jak umiem, ale caly czas nad przepascia sie bujam.
ReplyDeleteI chujowo, ze Moryc sie stresuje a ty razem z nim. :-(
ReplyDeleteA weź Ty ...
ReplyDeleteKopnąc Cię w dupę?
Chwilowo wstałam z kolan ( choc dalej z głupio wypiętym tyłkiem) i trochę mocy mam.
A z pracą...
Jak masz z czego życ, nie grozi Ci bezdomnośc, ani widmo głodu- to weź to pierdól, bądź TAP MADLN. Szukaj se w swoim rytmie.
Znajdzie się. Musi. ( sama se tak mówię)
Biorąc pod uwagę punkt pierwszy ( brak widma głodu i bezdomności)- popatrz na to z innej strony- masz czas na samorozwój. Nie musisz wychodzc z domu bez względu na pogodę i samopoczucie. ( sama se tak mówię)
No...
To kopac? Rozbujałam se już kolanko- tak na wszelki wypadek.
Nie daj się.
Jak się sama sprowadzisz do parteru, to trudniej będzie Cię wyciagnąc.
Ściskam.
Zaświeciłam znicze wczoraj.
Kopaj, Agik.
ReplyDeleteBardzo Ci dziękuję za to, że odwiedziłaś moich Rodziców.
To też mi dowala. Jutro rocznica śmierci mojej Mamy, 1 listopada tuż zaraz, a ja siedzę w Brytfannie a nie tam.
Ciotka, weź no. Nie rozkładaj mi się tu. Ja zawsze na Ciebie patrzyłam jak na skałę, co to wszystkie przeciwności losu pokona. To ja jestem ta słabizna, nie Ty! Nie rób numerów!
ReplyDeleteDobze, pse pani :-)))
DeleteOwca, no ja wiem, ja wiem. Każdy mnie postrzega jako silną i odporną jednostkę, ale czasem i ja nie wytrzymuję presji i nagromadzenia się złych emocji.
Wentylek mi puscił.
Wentylek skleić albo wysłać Dochtora po nowy. Umalować rzęs, utrefić włos, uśmiech na paszczę i pierś do przodu. Nie będzie wentyl pluł nam w twarz!
DeleteDaisy, przytulam:*
ReplyDeleteAde, Twój blog zniknął. Pokazuje się zupełnie inna treść, a raz mi nawet gołe baby wyskoczyły.
DeleteKurczę, zmartwiłam się, tym bardziej że to, co piszesz jest mi bardzo znajome.
ReplyDeletePodaj mi adres mailem, to choć tę Mazurównę Ci prześlę na poprawę humoru :*
I TRZYMAJ SIĘ, NO!
Ela, dziękuję Ci kochana, ale nie wysyłaj, daj spokój, koszty generować będziesz ? Ja bez Mazurówny i tak z tego doła wylezę. Złożyłam kilka podań o pracę, zobaczymy co z tego wyniknie.
ReplyDeleteDzisiaj dzień jakiś krótki, zimny, koty siedzą w domu i grzeją tyłki. Ja po wypełnieniu kilku ankiet pracowych i wypiciu hektolitrów herbaty z cytryną i syropem z dzikiej róży - jakby bardziej optymistyczna. Byle się do wiosny doczołgać.
nie denerwuj mnie. jak mówię że dawaj to dawaj.
Delete:*
Oki, Ela, już daję :-)))
ReplyDelete:) w piątek powinna pójść
Deletebuziaki
Dobrze jest, naprawdę jest dobrze, albo całkiem nieźle.
ReplyDelete