Monday, 5 November 2012

...

Skasowałam poprzednią noteczkę, ale Wasze komentarze zachowam. Dzięki Wam poczułam się lepiej :-)



Z nowości, bo nie wszyscy wiedzą. Marcelek znalazł inny dom, gdzie będzie mu o niebo lepiej niż u nas. Jedziemy z nim do Szkocji w sobotę. Dom dobry, koci - ale Marcelek będzie tam jedynym kotem. Serce mi się kroi , ale dla niego, dla nas i dla Moryca to będzie najlepszy układ. Nie udało mi się to dokocenie, no nie udało. Kocik zaaszczepiony, odrobaczony i sprawdzony - zrobiliśmy testy na kocią białaczkę i hiv - oby ten szkocki dom był jego ostatnim domem, o to tylko proszę. Mam układ z tą panią - gdyby co jeden telefon i kot wraca do nas. Ale mam przeczucie, że zostanie. Mam obiecane zdjęcia i kontakt mailowy. Trzymajcie kciuki.

Byłam u fryzjera - piękne loki pooooooszły! Ino zagwizdało.
 Wybrałam fryzurę prostą i w miarę krótką, bo za ucho, ale bez cieniowania. Gdyby mnie znowu naszło - będzie łatwiej zapuścić. A obecną fryzurę układam na szczotce w 5 minut i to mi bardzo dobrze robi na psychikę :-))))

I tak o.

A jutro wybieram się z Dochtorem do kina. Jak będzie mi tam jakaś menda chrupała popkorn i siorbała colę, to nie ręczę za siebie, ale może obędzie się bez ofiar. Niech zna pańskie serce :-)))








.

17 comments:

  1. I dobrze, bo szłam już w Twoją stronę z potężnym młotem. Dopiero co się rozsiadłam, a Ty mi takie emocje fundujesz.
    Dobra decyzja.
    A z kocimi osobowościami róznie niestety bywa, kiedyś musieliśmy znależć nowy dom pewnemu puchatemu stworzonku, ale brały się z łby z psem, a teraz widzisz, dwa inne łażą mu po łbie i jest zgoda. Nie mam pojęcia, co tym kieruje, chyba kocia dobra wola:)

    ReplyDelete
  2. Oj tak. Kocia dobra wola na pstrym koniu jeździ :-))))
    Bardzo mi żal, że Marcelek z nami nie zostanie, ale nie da się pilnować 24h na dobę kotów, które chcą sobie zrobić kuku.
    Moryc ma przegwizdane, bo miska z żarciem - inwigilowana, klapka - inwigilowana, drzwi do naszej sypialni muszą być zamknięte - bo inaczej Marcelek od razu wpada i zaczyna jazdę z syczeniem i parskaniem ....

    Dobrze mu będzie u Tary i Iana - na pewno mniej atrakcyjnie, bo nie będzie miał kogo lać łapą, ale będzie za to królem domu :-)))

    A ja odzyskam mojego zahukanego i zastraszonego Morynia.

    ReplyDelete
  3. no szkoda Marcelka, ale wazne zeby kazdy mial dobrze i byl szczesliwy w swoim stadelku.

    do kina idz na "magic mike". to oczy ucieszysz;)

    ReplyDelete
  4. on jest bardzo terytorialny jak czytam .Będąc jedynym będzie królem;). Nie lubi konkurencji i już.Oby mu tam było dobrze.Zrobisz jakieś zdjęcia?

    A włosy jakby co odrosną;)

    ReplyDelete
  5. Jakże mnie ucieszyła Twoja notka z rana. Micha mi się cieszy od ucha do ucha :D

    Na kotach się nie znam, ale trzymam kciuki za nowy dom dla Marcela :)

    ReplyDelete
  6. czasem kilka drobiazgów może znacząco wpłynąć na nasze samopoczucie. staraj się, by takich pozytywnych błysków było jak najwięcej! ja trzymam kciuki - mocno!

    ReplyDelete
  7. Z kotami tak to właśnie jest - łaska kocia na pstrym koniu jeździ. Ja mam za sobą też jedno nieudane w zasadzie zakocenie - bośmy akurat wtedy kota nie mieli i dojrzeliśmy do tego, żeby zastąpić puste miejsce po poprzedniku. No nie udało się. Żadne feliweje, cuda wianki na kiju, prośby i groźby - trzeba było szukać innego domu. Bywa.

    Cieszę się, że blog zostaje :). I za nowy dom Marcela kciuki trzymam.

    ReplyDelete
  8. Ufff :-))) Poka nowy fryz :-)
    Ściski,
    nika

    ReplyDelete
  9. i od razu lepiej, jak sie czyta takie notki :)

    pokaz fryzure.

    czyzbyscie na Skyfall sie wybierali??

    ReplyDelete
  10. Kotom długo schodzi przystosowanie.
    Oby ostatni dom.


    A pożerałam ostatatnio popcorn i siorbałam colę na Bondzie. Wszyscy siorbali. Natomiast ja jako chyba jedyna, wyrzuciłam opakowania do kosza a nie na glebę.
    Mąż stukał w czoło.

    Ja zefryzjerzę w Polszu. Bo jadę ;)

    ReplyDelete
  11. dobrze, że lepiej!
    A Marcel będzie królem!:)

    ReplyDelete
  12. Kurczę, a ja naprawdę dotąd sądziłam, że dogadanie się zwierzaków to tylko kwestia czasu.
    Grunt że dom dobry znaleziony! :)
    Na co do kina idziecie?

    ReplyDelete
  13. Na Skyfall :-))) Mnie to tam lata i powiewa, ale Dochtór Bonda lubi, a w szczególności Craiga w tej roli, no to idziem :-)

    ReplyDelete
  14. Super, że nam się ta Kasia trafiła z Tarą i Ienem, nie? Ciesze się, że Marcelek będzie miał szkockie wzgórza tylko dla siebie. Bandyta jeden!:)

    Obcięcia włosów Ci nie wybaczę (tak cichutko rzekłam i dałam noge:P)

    ReplyDelete
  15. Wybaczysz, bo teraz już mogę spokojnie zapuszczać. Prawie wszystkie na równo ścięte :-))))

    No i do kina nie poszlim, ale nic straconego. Nadrobimy w sobotę.

    ReplyDelete
  16. Dobrze, że lepiej, choć kotego żal. Byliśta w tym kinie w końcu? Bez ofiar w ludziach?

    ReplyDelete
  17. Nie bylim. Pojechaliśmy do Szkocji z takim zamiarem, a nic z tego nie wyszło. Nie żebym cierpiała z tego powodu :-)

    Ja jakaś dziwna jestem, bo nie lubię do kina chodzić.
    Może przez te moje mordercze zapędy ?

    ReplyDelete