Skasowałam poprzednią noteczkę, ale Wasze komentarze zachowam. Dzięki Wam poczułam się lepiej :-)
Z nowości, bo nie wszyscy wiedzą. Marcelek znalazł inny dom, gdzie będzie mu o niebo lepiej niż u nas. Jedziemy z nim do Szkocji w sobotę. Dom dobry, koci - ale Marcelek będzie tam jedynym kotem. Serce mi się kroi , ale dla niego, dla nas i dla Moryca to będzie najlepszy układ. Nie udało mi się to dokocenie, no nie udało. Kocik zaaszczepiony, odrobaczony i sprawdzony - zrobiliśmy testy na kocią białaczkę i hiv - oby ten szkocki dom był jego ostatnim domem, o to tylko proszę. Mam układ z tą panią - gdyby co jeden telefon i kot wraca do nas. Ale mam przeczucie, że zostanie. Mam obiecane zdjęcia i kontakt mailowy. Trzymajcie kciuki.
Byłam u fryzjera - piękne loki pooooooszły! Ino zagwizdało.
Wybrałam fryzurę prostą i w miarę krótką, bo za ucho, ale bez cieniowania. Gdyby mnie znowu naszło - będzie łatwiej zapuścić. A obecną fryzurę układam na szczotce w 5 minut i to mi bardzo dobrze robi na psychikę :-))))
I tak o.
A jutro wybieram się z Dochtorem do kina. Jak będzie mi tam jakaś menda chrupała popkorn i siorbała colę, to nie ręczę za siebie, ale może obędzie się bez ofiar. Niech zna pańskie serce :-)))
.
Monday, 5 November 2012
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

I dobrze, bo szłam już w Twoją stronę z potężnym młotem. Dopiero co się rozsiadłam, a Ty mi takie emocje fundujesz.
ReplyDeleteDobra decyzja.
A z kocimi osobowościami róznie niestety bywa, kiedyś musieliśmy znależć nowy dom pewnemu puchatemu stworzonku, ale brały się z łby z psem, a teraz widzisz, dwa inne łażą mu po łbie i jest zgoda. Nie mam pojęcia, co tym kieruje, chyba kocia dobra wola:)
Oj tak. Kocia dobra wola na pstrym koniu jeździ :-))))
ReplyDeleteBardzo mi żal, że Marcelek z nami nie zostanie, ale nie da się pilnować 24h na dobę kotów, które chcą sobie zrobić kuku.
Moryc ma przegwizdane, bo miska z żarciem - inwigilowana, klapka - inwigilowana, drzwi do naszej sypialni muszą być zamknięte - bo inaczej Marcelek od razu wpada i zaczyna jazdę z syczeniem i parskaniem ....
Dobrze mu będzie u Tary i Iana - na pewno mniej atrakcyjnie, bo nie będzie miał kogo lać łapą, ale będzie za to królem domu :-)))
A ja odzyskam mojego zahukanego i zastraszonego Morynia.
no szkoda Marcelka, ale wazne zeby kazdy mial dobrze i byl szczesliwy w swoim stadelku.
ReplyDeletedo kina idz na "magic mike". to oczy ucieszysz;)
on jest bardzo terytorialny jak czytam .Będąc jedynym będzie królem;). Nie lubi konkurencji i już.Oby mu tam było dobrze.Zrobisz jakieś zdjęcia?
ReplyDeleteA włosy jakby co odrosną;)
Jakże mnie ucieszyła Twoja notka z rana. Micha mi się cieszy od ucha do ucha :D
ReplyDeleteNa kotach się nie znam, ale trzymam kciuki za nowy dom dla Marcela :)
czasem kilka drobiazgów może znacząco wpłynąć na nasze samopoczucie. staraj się, by takich pozytywnych błysków było jak najwięcej! ja trzymam kciuki - mocno!
ReplyDeleteZ kotami tak to właśnie jest - łaska kocia na pstrym koniu jeździ. Ja mam za sobą też jedno nieudane w zasadzie zakocenie - bośmy akurat wtedy kota nie mieli i dojrzeliśmy do tego, żeby zastąpić puste miejsce po poprzedniku. No nie udało się. Żadne feliweje, cuda wianki na kiju, prośby i groźby - trzeba było szukać innego domu. Bywa.
ReplyDeleteCieszę się, że blog zostaje :). I za nowy dom Marcela kciuki trzymam.
Ufff :-))) Poka nowy fryz :-)
ReplyDeleteŚciski,
nika
i od razu lepiej, jak sie czyta takie notki :)
ReplyDeletepokaz fryzure.
czyzbyscie na Skyfall sie wybierali??
Kotom długo schodzi przystosowanie.
ReplyDeleteOby ostatni dom.
A pożerałam ostatatnio popcorn i siorbałam colę na Bondzie. Wszyscy siorbali. Natomiast ja jako chyba jedyna, wyrzuciłam opakowania do kosza a nie na glebę.
Mąż stukał w czoło.
Ja zefryzjerzę w Polszu. Bo jadę ;)
dobrze, że lepiej!
ReplyDeleteA Marcel będzie królem!:)
Kurczę, a ja naprawdę dotąd sądziłam, że dogadanie się zwierzaków to tylko kwestia czasu.
ReplyDeleteGrunt że dom dobry znaleziony! :)
Na co do kina idziecie?
Na Skyfall :-))) Mnie to tam lata i powiewa, ale Dochtór Bonda lubi, a w szczególności Craiga w tej roli, no to idziem :-)
ReplyDeleteSuper, że nam się ta Kasia trafiła z Tarą i Ienem, nie? Ciesze się, że Marcelek będzie miał szkockie wzgórza tylko dla siebie. Bandyta jeden!:)
ReplyDeleteObcięcia włosów Ci nie wybaczę (tak cichutko rzekłam i dałam noge:P)
Wybaczysz, bo teraz już mogę spokojnie zapuszczać. Prawie wszystkie na równo ścięte :-))))
ReplyDeleteNo i do kina nie poszlim, ale nic straconego. Nadrobimy w sobotę.
Dobrze, że lepiej, choć kotego żal. Byliśta w tym kinie w końcu? Bez ofiar w ludziach?
ReplyDeleteNie bylim. Pojechaliśmy do Szkocji z takim zamiarem, a nic z tego nie wyszło. Nie żebym cierpiała z tego powodu :-)
ReplyDeleteJa jakaś dziwna jestem, bo nie lubię do kina chodzić.
Może przez te moje mordercze zapędy ?