Jakoś trudniej mi w tym roku przychodzi otrząśnięcie się z zimowego marazmu.
Pogoda taka sobie, szarość za oknem i brak słońca mnie dobija. Dodatkowo, ten niezdany egzamin dochtorowy też mi dołożył do kociołka . To nie tylko ze względu na to, że znowu przez pół roku, będę miała Dochtora uziemionego nad książkami i znowuż będzie schodził li i jedynie na posiłki. Kwestie finansowe też wchodzą w grę. Za każdy egzamin się płaci. Słono. I kiedy już widziałam światełko na końcu FINANSOWEJ DUPY - znowu zonk.
Ile jeszcze - ja się pytam ?
ILE, kurwa, zanim nie trzasną mi nerwy i nie wyjdę z bazooką na ulicę ?
Co za gówniane miejsce. Co za gówniany region. Co za gówniani, ograniczeni ludzie!
Złożyłam podanie w sprawie pracy u jubilera, wypełniłam ankietkę, odpowiedziałam na pytania, w końcu 2,5 roku pracowałam w tej branży, kursy robiłam, tak ? Wiem o co chodzi i czym się rózni wróbelek.
Obywatelstwo jak wiadomo - mam polskie. Imię też.
I co dostałam ?
Dostałam uprzejmy list, ze nie mam wystarczających kwalifikacji. Na stanowisko zwykłego sprzedawcy. Ojaciepierdolę.
Opadła mi szczęka, cycki, ręce i poziom kreatyniny.
Bo założę się o milion funtów, które kiedys wygram - że spojrzeli na obywatelstwo i nawet nie czytali dalej.
I jak zyć, droga Gosiu? No jak ?
Gdyby tylko mozna się było od razu przenieść gdzie indziej, byle nie tu. Pytałam Dochtora o jego odczucia - ma podobne do moich. Nie umiemy się zasymilować, wsiąknąć. I chyba nie chcemy.
Po zdanych egzaminach spróbujemy się zamienić z kimś kto woli ten region. Nie wyobrażam sobie kolejnych 5 lat, popadłabym w depresję i powiesiłabym się na pasku od szlafroka. I tak zamieniam się tu w domowego trolla i kocmołucha, dobrze, że Dochtór niedowidzi :-))))
Na pociechę postanowilismy odwiedzić stare kąty i w maju zrobimy sobie wycieczkę do Yarmouth.
Już nie mogę się doczekać :-)
Friday, 12 April 2013
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

To niekoniecznie imie i obywatelstwo (BTW: po chuj wpisujesz obywatelstwo? EU wystarczy, bo kwestia pozwolenia na prace ich glownie interesuje). To moze byc wiek rowniez, niestety.
ReplyDeleteNigdy nie wpisywalam w CV daty urodzenia ani stanu cywilnego, gowno to pracodawce powinno obchodzic.
Jak chcesz, przyslij mi cefalke, przerobimy Ci z siostra na pazlotko.
Mam nadzieje, ze uda sie Wam zamiana, najlepiej na Mcr :)
W moim CV nie ma daty urodzenia
ReplyDeleteStanu cywilnego takoż nie.
ReplyDeleteNo to faktycznie chyba kwestia obywatelstwa czy narodowości, chociaż z samego imienia przeciętny tubylec raczej nie odgadnie kraju pochodzenia ;)
ReplyDeleteObstawiam narodowość. Chyba wyrzucę z CV to, żem Polka :-)
ReplyDeleteRaczej nie zaszkodzi.
DeleteJuz nie pamietam kogo dokladnie z moich znajomych pytali czy jak Polish to jest z EU i moze tu pracowac, czy nie.
I to calkiem niedawno, nie zeby w 2004.
Oki, wywalę z CV, chociaz z bólem serca. Bo tego, żem Polka się nie wstydzę. Ale może być tak, że ludzie tutaj po prostu nie wiedzą. Tyle, że mam w CV poprzednie miejsca pracy - raczej praworządnie musiałam być tam zatrudniona. Czyli co ? Rasizm lokalny po prostu. Nie lubią obcych. Im bliżej granicy ze Szkocją tym gorzej. Ale Szkoci już tacy nie są.
DeleteOby udało Wam się wyrwać z tego miejsca, bo jak widać więdniesz Stokrotko. Znam uczucie takiej głębokiej niechęci, choć u mnie zawsze ma to związek z wykonywaną pracą, bo z miejsca się nie ruszam.
ReplyDeleteMałgoś, strzeliłaś w samo sedno. To miejsce i ludzie przejmują mnie odrazą. Aż tak to widać ?
ReplyDeleteNie potrafię się dostosować, nienawidzę geordie, nienawidzę tego ZIMNA tutaj.
Jak się uda przenieść to odetchnę. Ale to jeszcze daleka droga.
uczucie sadze że trochę znam. jak już uciekniesz to ulga i szczęście będą niezmierzone! a przecież w końcu uciekniesz :)
ReplyDeletekażdy życiorys w życiu i teraz kazdą ofertę mam krojoną pod klienta. żadnych faktów, które potencjalnie mogę zmniejszyć szansę pierwszego spotkania. bo to jest najtrudniejsze. doprowadzić do spotkania. potem już człowiek albo się sprzeda albo nie :)
3mam kciuki :)
O to to! Jak już dostałam zaproszenie na rozmowę, to zazwyczaj potrafiłam się pokazać od najlepszej strony i w 9 przypadkach na 10 dostawałam pracę. No nic, pozmieniam CV i zacznę rozsyłać.
DeleteZyję, żyję, dziękuję!!! Na własnym grzbiecie odczułam, co to tzw. "ogrom pracy".... Poza tym, trochę było mi głupio...
ReplyDeleteWidzę, że nie jestem pierwszą, która kiedyś w życiu przeszła podobny etap.
Mieszkałam na zadupiu i szczeże tego nienawidziłam, może dlatego, że to nie był mój wybór? Myślałam wczesniej, że jako nieszlachetna roślina wszędzie się zaaklimatyzuję, ale nie do końca tak było... Teraz też mieszkam na wsi, ale byłam na to wewnętrznie gotowa.
Daisy, małymi krokami do przodu. Dochtór zaliczy co ma zaliczyć i będzie z górki. Znajdziesz lepsze miejsce, kwestia czasu.
Teraz jednak terazniejszość pracuje na waszą wspólną, lepszą przyszłość, jakkolwiek to banalnie brzmi.
P.S.
Jak się będziesz przenosić to weż pod uwagę łatwe połączenie z Irlandią ok?
Casa :-)))
DeleteJak dobrze Cię widzieć!
Wiem, wiem, nie powinnam smęcić, w końcu mam co jeść, w co się ubrać i w pieknym domu mieszkam, a Dochtór naprawdę do rany przyłóż. Przetrzymam, zawezmę się, jeszcze będzie dobrze :-)
Kiedyś Cię odwiedzimy :-) Bez względu na to gdzie będziemy się przenosić :-)
Spt, właśnie. A znam ludzi, którzy walą wszystko. Bez sensu. I wydaje mi się, że jak się coś znało dobrze, jako proces, to też można wrzucić, że się robiło. Kolega nie miał stanowiska kierowniczego, w Anglii pracując, ale de facto wyręczał właściciela firmy w wielu tematach, których nie miał w zakresie obowiązków. Podejmował decyzje. Ale nie, w cv ma wpisaną pracę prostego wyrobnika. I nie chce zmienić. Idiotyzm.
ReplyDeleteA to się dziwię. Bo ja nawet w CV mam wpisane że interesuję się odnawianiem staroci - żeby potencjalny pracodawca miał pojęcie, żem kreatywna jednostka!
DeleteChętnie bym tu wyskoczyła z jakąś mądrą i życiową radą, ale trochę mnie przymurowało. I chyba nie wiem, co napisać. Poza tym, że to okropnie paskudne uczucie musi być. I że cholernie chętnie bym im nakopała do dupy, tym debilom od CV.
ReplyDeleteTrzymajcie się oboje z Dochtorem. Wszak Ty jesteś damą (i przyszłą gwiazdą telewizji), a on (już wkrótce) światowej sławy anastezjologiem :). Pierś do przodu!
Beata, ja jutro trzymam kciuki za to co wiesz. Odezwij się jak już będziesz mogła, ok!
DeleteI flujdy w ilościach hurtowych idą!
Chcę jeszcze pomądrzyć się na dwa tematy. czasami jest tak, że jest jeden stołek - dwudziestu kandydatów i najnormalniej w swiecie ktoś inny sie bardziej spodobał. tak bywa - a formułka o kwalifikacjach to wytrych z kategorii "jesteś dla mnie za dobra" :)
ReplyDeletepo drugie. przez ostatnich parę lat dusilam się i umierałam w moim dotychczasowym mieszkaniu. z miliona wzgledów. pierwsze podejście do ucieczki zrobiłam w 2010. nie dostałam kredytu. po trzech latach widze że to miało sens. to jeszcze byłby kredyt we frankac :) minęła chwila, dostałam kredyt w złotówkach, mieszkam w wymarzonym miejscu, cieszę się podówjnie.
wszystko ma sens - daisy. zobaczysz za trzy lata! :*
to ja potrzymam kciuki za pracę i za nowe, fajne miejsce do mieszkania, które gdzieś tam na Was czeka.
ReplyDeletetrochę smutno to czytać, ale spt ma rację, będzie lepiej, zobaczysz.
ReplyDeleteSpt, faktycznie, nic nie dzieje się bez przyczyny. Czasem jestem zdołowana, bo wiadomo - siedzenie w domu nie sprzyja rozwojowi, ale po pierwsze - wiosna się czołga, bedzie cieplej, więc jakieś meble wywlokę do ogródka i będę się bawić w odnawianie, póki co szydełko mnie ciągle fascynuje, więc tworzę, CV zmienię i porozsyłam.
ReplyDeleteBere, Ds - dziękuję że myślicie pozytywnie. Gęba mi się śmieje :-)
Daisy - ta cholerna wiosna daje popalić swoim CZOŁGANIEM SIĘ.Przynajmniej jak będzie to od razu lato;D i od razu słoneczko i lepszy nastrój.
ReplyDeleteWierzę w Ciebie,TY pracy nie znajdziesz,ty?:)
Pracodawcom też humor na wiosenne lato się poprawi i chętniej spojrzą na nową pracowniczą krew;)
a klepanie po pleckach pomaga klepiącemu -hohoho patrz DA się ! JA zrobiłam itp- niż klepanemu bo jemu to praca jest potrzebna.
Może też trzeba by się poszwędać po okolicy? Może gdzieś wisi kartka ( nie wiem czy tam tak jest) że przyjmę pracownika?
Słuchaj strzel sobie cośfajnego na tym szydełku i łaź w takim ciuszku,moze i talentem błyśniesz,to będą ci zamawiać?:)
Tuv, póki co moje talenta szydełkowe ograniczają się do myszy i kocyków :D
ReplyDeleteAle w sumie, okręciłabym się kocykiem, na głowę wianek z myszy...
Dlaczego nie :D
Przeważnie skanuję okolicę jak jestem na zakupach czy gdzie co w oknie nie wisi, ale posucha straszna.
Oby ta wiosna już przyszła, bo nie mam siły na nic.
to ja flujdy ślę jak nie wiem co i trzymam kciuki za lepsze jutro i dziś i pojutrze i wOgle;)))
ReplyDelete"Co za gówniane miejsce. Co za gówniany region. Co za gówniani, ograniczeni ludzie!"
ReplyDeleteJeny, brzmi jakbyś Łódź opisywała.
Też jestem na etapie rozsyłania CV... i to już od dawna :-)) Znam ten ból. Dziś byłam na jakiejś śmiesznej rozmowie w spr. pracy - tylko, że ja - w przeciwieństwie do tego, co Ty piszesz o Sobie - nie potrafię się "sprzedac" , zrobic dobrego wrażenia :-((( .
ReplyDeleteNo cóż, Alleluja, i do przodu - jak mawiał taki jeden :-)) czym się !
Nie ogarniam w ogóle tego wysyłania CV. Przecież i tak liczy się człowiek i wrażenie jakie robi, więc trzeba dać mu szansę, żeby je zrobił. Wiem, co mówię, bom na chyba ze 200 aplikacji wysłanych byłam na trzech rozmowach. Ja jestem pesymista i nie umiem mówić, że będzie dobrze i że wszystko jest po coś. Ja tam nadal nie wiem, po co mi na przykład te wszystkie nieszczęścia. Ale kciukam bardzo za Ciebie i Dochtora, boście fajne ludzie. Żeby udało Wam się stamtąd zwiać jak najprędzej.
ReplyDeletea jeżeli na razie nie znajdziesz tej pracy to przyjedź do mnie i machnnij mi wypasiony mebel. potrzebuję witrynkę i wiem że zrobiłabyś mi coś niepowtarzalnego! piszę całkiem poważnie :)
ReplyDeleteSpt, a chętnie bym przyjechała, a masz już witrynkę do odrestaurowania ? Jak masz - wyślij foty poglądowe :-)
ReplyDeletenie mam. musiałybyśmy pojechac na jakieś starocia, wybrać, zaprojektować i w ogle! Masz pomysł na wakacje? Jak nie - zapraszam. Wieś, rower, wino, wikt i opierunek. Do teatru powożę ;)))
ReplyDelete(druga połowa sierpnia? :)
Spt,muszę obgadać z Dochtorem, bo jak wiesz - utrzymanką zostałam :-)))) Jeżeli finansowo wydolę, to czemu nie ?
ReplyDeleteNarzędzia bym swoje wzięła :-)))))
Nooooo! Gadaj z Dochtorem! Ja się w takim razie napalam!
Delete(i pochodzimy na jazz na starówce! ja mam sierpień bezdzietny, więc można naprawdę pohulać:) a narzędzie musisz swoje - bo ja z narzędzi różnych to tylko mam kuchenne :DDD)
Wstępnie rozmawiałam. O ile coś naprawdę paskudnego nie wyskoczy - to jadę :-))))
ReplyDeleteSzlifierki wezmę, natomiast wałki do malowania i pędzle to już na miejscu się kupi. Bez sensu targać w walizce, jak to w markecie budowlanym grosze kosztuje.
mam za rogiem lerua :) LUZZZZ! Daisy - dzisiaj wieczorem albo jutro z rana przechodzę na wymianę maili ! :)))
DeleteSpoko. Daj mi jakiś numer kontaktowy do Ciebie - komórka, albo stacjo. Przyda się :-)
ReplyDeleteGdyby Ci się znudziło wyrobnictwo u spt to zapraszam do Kołobrzegu.
ReplyDeleteMy będziemy dopiero w styczniu czyli chata wolna, a do morza spacerkiem:)