Friday, 4 October 2013

...

Szarość wszędzie. Adekwatna do nastroju, niestety. Ale kocyk nawet ładny wyszedł.




8 comments:

  1. Replies
    1. Anovi - czy ja wiem, trochę mdławy, ale ja nie lubię papuzich kolorów. Teraz robię kocyczek dla córki mojej Najlepszej i tam, to dopiero widać, jak kolorem można poszaleć :-)

      Ostatnio ten mój blog jakiś robótkowy. No ale. Pewnych spraw na blogu nie poruszę, zaczęłam sobie cenić prywatność :-))))) Tak od rozwodu i notki, którą musiałam schować, bo się element przyplątał niepożądany :-)))))))

      Delete
  2. Yyyy, tam zaraz. Miał być nałóżkowy a został się kanapowy, bo też mi do sralonu jak raz pasuje.

    Niewiarygodne jak to szydełkowanie człowieka wycisza. A ostatnio same stresy. Nie mogę się wakacji doczekać.

    ReplyDelete
  3. Casablanko, jest lepiej, jeszcze jest w szpitalu, ale powoli się stabilizuje. Jeżeli nic drastycznego nie nastąpi, to powinna z tego wyjść. Jestem umówiona na sobotni telefon. Póki co, nie ma złych wieści i oby nie było.

    ReplyDelete
  4. I tak trzymac! Oby szybko wrocila do zdrowia I zapomniala o chorobie.

    ReplyDelete
  5. śliczny jest! Nie mogą się już doczekać mojego! :)

    za Ciocię trzymam kciuki!

    ReplyDelete