Monday, 11 November 2013

...

Wraz z jesienną aurą spadł na mnie niechciej . Niechciej objawia się najczęściej, kiedy siadam do komputera. Nie mam ochoty na pisanie notek, fejzbunio mi zdycha, jeszcze z rozpędu czytam blogi i nawet czasem skomentuję, ale jakos nie wkładam w to serca.

Dodatkowo od przyjazdu z wakacji jestem zaglucona. Od ponad tygodnia walczę z infekcją i zawalonymi zatokami, bólem głowy. Oczy łzawią jakby ktoś sypnął w nie piasku, w płucach gra Von Karajan.

Tyle dobrze, że mi na stawy nie padło i jakoś szydełko potrafię utrzymać :-)

To idę się zakopać pod łączonym właśnie kocykiem dla Athinowej córy.

Pewnie pomilczę czas jakiś.

:-*






5 comments:

  1. A już miałam zapukać, żeby pożyczyć szklankę cukru, tyle Cie tu nie było..:)

    ReplyDelete
  2. niechciej jesienny jest zgodny z naturą i nie należy z nim walczyć. bo przecież jest PRZEPRZYJEMNY (piżama, nalewka, kominek, książka, szydełko, co bądź. po cholerę więcej chcieć :)

    ReplyDelete
  3. Wiecie, to tak kilka spraw się nakłada jeszcze na niechcieja, bo to i ta infekcja i brak słońca, Dochtór kuje do ostatniego specjalizacyjnego co to mu w urodziny wypadnie, więc widzę jego plecy ostatnio najczęściej... Ech. Pomilczę, wyzdrowieję i się zobaczy.

    Małgoś - dzięki za wsparcie. Co jak co, ale też mam tę alergię co Ty - pewnie zaraźliwe toto jest :D

    ReplyDelete
  4. niechciej i mnie dopadł totalny;/.
    e tam... już wole faktycznei siedzieć w pracowni i cos tam szyć.

    ReplyDelete