Thursday, 28 November 2013

...

Przejrzałam ostatnio stare notki blogowe i wychodzi na to, że kiedyś, przed przeprowadzką na północ, byłam zupełnie inna. Bardziej otwarta na świat i ludzi. Chętniej dzieliłam się z Wami własnym życiem, przemyśleniami, częściej powstawały bardzo osobiste notki.

Teraz - szklany klosz. Wiem dlaczego, ale nie za bardzo wiem jak to zmienić. Zaczęło się od wjazdu exa w komentarzach,- wtedy zyskałam pewność, że czytują mnie osoby, którym najchętniej powiedziałabym kilka niemiłych słów. Z drugiej strony - mogłabym zamknąć bloga, przesiać użyszkodników przez gęste sitko, ale skąd mam mieć pewność, że pod niewinnym nickiem nie będzie się kryła niepożądana jednostka ?

I takie to mam ostatnio dylematy.

Dochtorowy OSTATNI egzamin zbliża się wielkimi krokami. Oczywiście, że jest sraczka z padaczką, rwanie włosów z głowy i ogólna trzęsawka. Oczywiście, że to ja prezentuję wyżej wymienione symptomy, bo Dochtór jest spokojny jak nenufar na tafli. Oczywiście, że egzamin wypada w Dochtorowe urodziny, ale to zawsze tak jest, że albo przeprowadzka, albo egzamin, albo inny kataklizm. Zdążył się przyzwyczaić :-)

I tak się życie toczy. Ja romansuję z szydełkiem, Dochtór z anestezją - na nasze wspólne sprawy przyjdzie czas jak się ta egzaminacyjna gorączka przewali. Ale wbrew wszystkiemu, a może i wszystkim "życzliwym" - jesteśmy szczęśliwi.

I tyle w temacie :-)



23 comments:

  1. się cieszymy ze szczęścia bliźniego :) a dochtór kiedy ma urodziny ? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aha, Dochtór mówi, że za mało się uczył, bo nie było czasu i że nie zda - kolejny termin będzie za parę miesięcy. Ale on zawsze tak mówi, więc jestem dobrej myśli. Póki co wyjeżdża mi na kurs przygotowawczy i przez weekend będę sama, czego barrrrdzo nie lubię. No ale jak mus to mus.

      Delete
    2. łojezu - to już za chwile!!!

      Delete
    3. Nooooooo... jest stres,jest stres!

      Delete
  2. i o to chodzi, się nie ma co na życzliwych inaczej oglądać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inka, ja się nie oglądam, ale w podświadomości mam zakodowane, że nie mogę czasem pisać szczerze o tym co mnie dotyczy. Bo siedzi jeden z drugą i czyta :D

      Delete
  3. to zaciskam te kciuki znowu...Daisy, za to sciskanie, to mi wydziergaj chociaz chystke do nosa :P

    powodzenia i pisz. wiecej ciut. olej "zyczliwych" zawsze byli, zawsze beda.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivonek, na razie muszę zrobić to, co mam do zrobienia, a później zawieszam działalność szydełkową. Zbrzydło mi :D

      Delete
  4. Nie przejmuj sie podgladaczami ,zawsze jest ktos kto by drugiego w lyzce wody utopil niestety.Ja choc dawno temu juz po rozwodzie i w drugim malzenstwie szczesliwa to dlugo wdeptywalam w takie ciastka jak wracalam do Polski na urlop czasem.Zamknelam tamtem rozdzial mojego zycia definitywnie,ale druga strona dalej musiala knuc i przeinaczac fakty ech....A najbardziej mnie wkurzalo jak spotkalam pseudo przyjaciol i pytali mnie co u mojego bylego,zawsze niezmiennie odpowiadalam nie wiem bo mnie to nie interesuje,a wy chyba powinnisce byc na biezaco ,bo ty wy tutaj w koncu mieszkacie...
    Nie zagladalam dlugo bo mi komputer zdechl i na razie mam taki na pol gwizdka..Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
    Replies
    1. No właśnie. Ja najchętniej bym trzasnęła drzwiami na końcu rozdziału, a tu dupa. Zawsze się jakaś "życzliwa" dusza znajdzie, co to niby nic, a smrodu narobi. Ale może faktycznie powinnam nie zwracać uwagi na ewentualną obecność podglądaczy, tylko pisać bez cenzury ? Tak, uważam, że pozostawanie w tzw "przyjaźni" po rozwodzie to głupota. Inna sprawa, kiedy ma się dzieci i wtedy to nawet trzeba sobie jakoś stosunki poukładać, ale tak ? A cóż tu wspominać? I o ile ja mogę zapomnieć i czkawką mi się to nie odbija, tak inni nie mogą :D ;D :D A na pohybel z nimi :-))))

      Dziękuję za pozdrowienia :-) I pozdrawiam też :-)

      Delete
  5. Dochtor egzamin zda, spoko.
    Tyle ze to nie bedzie ostatni, potem jakies ALSy, sresy, appraisale, rewalidacje co 5 lat i inne przyjemnosci beda sie ciagnac. Taki zawod, ze trzeba lubic sie uczyc do konca zycia - za to wieksza szansa na opoznienie demencji ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ależ my o tym wiemy. Akurat ten zawód wymaga ciągłego dokształcania się, medycyna w miejscu nie stoi.I Maciej wybierając takie a nie inne studia - był na to przygotowany. O demencję się póki co - nie martwimy.

      :-)))))))

      Delete
  6. no ja mam tak samo.Odkąd było niezamierzonych klika awantur w realu przez mojego bloga, to normalnie pisać nie ma o czym;)))
    bo wydaje mi się że nawet jak wspomnę że mam dobry dzień to zaraz sie zlecą sępy by dopieprzyć że jak to przecież pada...;/

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie całe szczęście rozrób w realu nie było, ale i tak się zniechęciłam. Powoli się przełamuję, może coś z tego bloga jeszcze będzie :D

      Delete
  7. Daisy, na pohybel podglądaczom!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, tak. Tylko czasem trudno zapomnieć, że gdzieś tam siedzą i knują :D A nie daj buk, się człowieku noga powinie to chitre łapki zacierają :D

      Delete
  8. A niech ci naskoczą. Moi podglądacze milczą, a i ja ich życia przestałam być ciekawa - tak pewnie jest normalnie po rozstaniu. To miłe miejsce i myślę, że jeszcze się otworzysz, a nawet jak nie to i tak jesteś uroczą osobą :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. :-* Dzięki :-) Ależ miłe to co napisałaś !

      Delete
  9. Daisy, bylam tu juz wczesniej, ale nic nie napisalam, bo jakos mi bylo pusto pod kopulka:)) Teraz tez nie jest pelno, ale... ;)
    Kochana, nie masz wplywu na to co ludzie robia, czytaja czy nie, nie masz wplywu na to co mysla, nie masz wplywu na to co mowia... to czym sie przejmujesz?
    Masz wplyw jednynie na siebie, na to co Ty chcesz czy nie chcesz zrobic, powiedziec, napisac.. i to jest najwazniejsze.
    Moim osobistym i pustoglowym zdaniem to przystosowujac bloga do obecnosci jakichs tam odpadow ludzkich, dajesz tym odpadom moc i wladze nad soba.
    A po co?
    A powiedz im "chuj z toba i z duchem twoim" i pisz co Tobie w duszy gra i Tobie sprawia przyjemnosc.
    Jak ktos cos glupiego napisze, to mozesz zawsze wypizgnac w przestrzen internetowa, zeby Ci tu nie smiecilo.
    Ja mialam tez takie momenty kilka lat temu, ze nie wiedzialam czy pisac, co pisac, a moze zamknac tym bardziej, ze byla moda na zamykanie...
    Wreszcie spojrzalam w lustro i powiedzialam sobie, a dlaczego ja mam robic co robia inni? Oni nie sa mna, ja nie jestem nimi, niech kazdy sobie robi jak mu dobrze.
    Pozniej wypizgnelam anonimow, bo przychodzili i bruzdzili a ja sie staralam byc "mila gospodynia" bloga.
    Nie, nie jestem juz mila, na chuj mi to potrzebne, jak ktos przychodzil tylko w momentach kiedy mial okazje dowalic.
    Teraz mam nareszcie spokoj i pisze o czym ja chce i mam gleboko w odwloku czy sie to komus podoba czy nie i czy moje poglady pasuja do pogladow innych.
    Sa moje, blog jest moj, a cala reszta moze sie bujac:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki Stardust :-* O to własnie chodziło. I postąpię tak jak Ty.

      " Chuj z Tobą i duchem Twoim" Mnie zabiło :D :D :D Cudne :-)

      Delete
  10. My tu w Wielkopolsce mówimy "chuj im w dupę i dzika twoja stara" ;)

    Z pozdrowieniami z Poznania ;)

    ReplyDelete