Wednesday, 19 February 2014

...

Po otrzymaniu wyników z EKG, które przyszły później niż cała reszta - okazało się, że jednak nie jest różowo. Podepną mnie do holtera na 24 godziny a za miesiąc - echokardiogram.

Tyle dobrze, że nie za pół roku, nes pa ?

Może w międzyczasie nie zejdę nagłą śmiercią.

A nawet jakby, to cóż. Samo życie.





15 comments:

  1. Ale dlaczego za miesiac? Jak mozna czekac skroro EKG wskazuje, ze cos jest nie tak? Moje EKG wykazalo, ze cos jest na rzeczy we wtorek a Echo mialam robione w czwartek.

    ReplyDelete
  2. Stardust, bo to jest NHS ??? I są kolejki ?
    W poniedziałek mam zostać podpięta do holtera. Zobaczymy co da 24h monitorowanie. Muszą zrobić diagnostykę, widocznie lekarz nie uznał, że zaraz wykorkuję, skoro nie zlecił badania na cito. Jakoś się do tego marca przetelepię. Gdyby cos powaznego się działo, to zawsze można wezwać pogotowie.

    ReplyDelete
  3. Nie wykorkujesz złego złe nie ruszy ponoć.
    Jakoś się trzymaj, nie?
    No! :)

    ReplyDelete
  4. No to czym sie zdrowo a ja poczymam kciuki:***

    ReplyDelete
  5. Trzymamy kciuki, trza walczyć i się nie dać :D będzie dobrze..

    ReplyDelete
  6. ech te problemy sercowe. trzymam kciuki za holtera! :*

    ReplyDelete
  7. a holterek do domciu czy tylko w szpitalu?
    no wiosna idzie to serducho pika;)

    a tak serio ZDROWIA życzę!

    ReplyDelete
  8. Holterek do domciu na 24 godzinki :-)

    Wiecie co ? Ja się aż tak tym nie przejmuję, napisałam notkę informacyjną - ale po pierwsze - ostatnio życie dostarczyło stresu, więc ten hercklekot może być tego efektem - po za tym - po czterech drinkach bacardi plus cola - hercklekot ustąpił :D No jasne, ja zdaję sobie sprawę ze swojego wieku, dzierlatką nie jestem, psiakrew, ale też nigdy nie miałam poważnych kłopotów ze zdrowiem, więc te przyjmuję na klatę na zasadzie - przyszło to przyszło, za jakiś czas minie Dziękuję Wam za dobre słowo, ale obiecuję, że tak szybko się mnie nie pozbędziecie :D

    Arytmię się leczy. To nie wyrok.

    ReplyDelete
  9. jeśli, wg. lekarza, dasz radę do marca, to dasz radę już do końca życia
    ;*

    ReplyDelete
  10. Frotka, też mam taką nadzieję :D Wczoraj hercklekot chciał mnie z łóżka wyrzucić, tak się skurkowaniec tłukł. Wylazłam z piernatów, mierzę ciśnienie ( hahaha, czuję się z tym jak babcia, wiecie, ciśnieniomierz, waleriana, te sprawy ) a tu 124/75 puls 87. Pomyślałam, że hercklekot se jaja robi i poszłam spać. Obudziłam się żywa.

    ReplyDelete
  11. No cóż, starzy górale mawiają, że jak w pewnym wieku człowiek rano budzi się i nic go nie boli (nie strzyka, nie hercklekocze itp.), to znaczy, że umarł... Czego i Tobie, i sobie nie życzę :)
    Trza się przebadać, ogarnąć i jakoś ten wózek pchać, bo jak nie my, to kto - że zakończę tak optymistycznie, jak zaczęłam ;-)

    ReplyDelete
  12. Właśnie siedzę okablowana i oklejona przyssawkami :D I jak na złość, żadnych hercklekotów. Wyjdę na hipochondryczkę, jak nic !

    ReplyDelete
  13. oj tam,oj tam. Raz na jakiś czas i hipohondryczką możesz być;)))

    ReplyDelete