Thursday, 3 April 2014

...

W telegraficznym skrócie :-)

Wyniki holtera i echa serca - bardzo dobre. Odebrałam wczoraj, pogadałam z moim lekarzem i wspólnie doszliśmy do wniosku, że te hercklekoty mogły być na tle nerwowym. Wyniki interpretował kardiolog, co to ma listę tytułów dłuższą od nazwiska z imieniem razem wziętych - a skoro on nie widzi żadnych anomalii to ja tym bardziej nie będę się dopatrywać. Jest ok i tego się będę trzymała pazurami i zębami.

W życiu prywatnym - zmiany na lepsze. Siłownia ( aaaaaaaa, nie przypuszczałam, że kiedyś pójdę ) wypady do kina, do restauracji. Rozmowy, wspólnie spędzany czas.W maju klepnięty hotel na weekend w Londynie, bo przecież będzie uroczyste wręczanie dyplomu Dochtorowi. Kieckę i buty już mam. Buty! Jezu, to nie są buty, tylko dwa seksowne cuda świata. Czarny zamsz na niebotycznej szpili. Inna sprawa, że muszę nauczyć się znowu chodzić na takim obcasie, a przeskok z conversów na szczudła prosty nie jest.



Demony siedzą i piszczą cicho w kącie i już raczej z tego kąta nie wylezą.

Ale nauczyła mnie ta sytuacja bardzo wiele.

Że jak się co pierdzieli, to nie należy udawać, że nic się nie dzieje.

Rozmowa to podstawa.

To zostawiam Was i lecę na siłownię :-))))

A buty takie :








17 comments:

  1. buty piękne - już FB mówiłam :)

    co do weekendu w Londynie - zazdroszczę !

    ReplyDelete
  2. Już zaplanowaliśmy : teatr, National Gallery, Baker Street, jakaś dobra restauracja i London Eye - o ile będzie pogoda. Połazimy trochę. Londyn znamy, bo przecież ja tam mieszkałam 6 lat, każdorazowo oprowadzałam wycieczki po głównych atrakcjach,- W British Muzeum i National Gallery byłam nie raz. Ale jak już mamy te trzy dni w Londynie to nie zawadzi raz jeszcze oblecieć :D

    ReplyDelete
  3. Fajnie przeczytać takie dobre wieści :)
    Buty świetne do zrobienia sobie w nich pamiątkowego zdjęcia, ale może jednak weź większą torebkę z jakimiś zapasowymi... Choć może się nie znam na prawdziwym bohaterstwie, u mnie w robocie też niektóre dziewczyny potrafią pomykać na takich wysokościach :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spokojna głowa, na miejsce podjedziemy autem. Nie zamierzam szlifować londyńskiego bruku w tych cudach :D
      Zresztą Dochtór powiedział, że jakby co to na rękach niósł mnie będzie :D

      Delete
  4. Ciesze sie, ze dobrze!!!! I demony na wlasciwym miejscu. Buty boskie, ale ja juz w tym zyciu takich nie zaloze:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki Marylko. Demony przyduszam obcasem. Niech sczezną.

      Delete
  5. buty boskie,już mówiłam,koturn z przodu lekki będzie git;))) Wzdechła sobie i popatrzyła na jedne takie swoje...ostatnio nieużywane...;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kicia, Ty wysoka jesteś, nogi masz kilometrowe, nie to co ja, biedny robaczek, ledwo od ziemi odrośnięty :D

      Delete
  6. boskie buty i dobrze, że się serce nie wygłupia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też się cieszę, że serce ok. Ulżyło mi. Bardzo.

      Delete
  7. I Ty w takich butach będziesz umiała iść? Podziwiam szczerze!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chodziłam w nich po sklepie, zanim kupiłam :-) Są wbrew pozorom bardzo dobrze wyprofilowane i wygodne. Jasne, że na marsze przełajowe to raczej się nie nadają, ale po pierwsze - więcej tam będzie siedzenia niż chodzenia, a po drugie - mam silne męskie ramię w charakterze wsparcia :D

      Delete
  8. strasznie się cieszę! ulga!

    ReplyDelete
  9. Super że serce grzeczne :)
    Baw się dobrze, prowadź trochę gorzej i zadaj szyku w szpilach.

    ReplyDelete
  10. Najwazniejsze, ze wyniki masz dobre, a wiesz, ze ja ostatnio dotkliwie sie przekonalam, ze cholerne zdrowie jest jednak najwazniejsze. Bo z cala reszta mozna sobie zawsze poradzic. Zawsze.
    Buty czaderskie- w takich to ty moja droga wykopiesz wszystkie demony w kosmos albo jeszcze dalej:) Tak trzymac i juz:)))

    ReplyDelete
  11. zdrowas i to najwazniejsze!!

    buty - o zesz ja pierdziu!! - serio, ja bym sie zabila przy pierwszym kroku ;)

    ale cudne sa, nie ma co tu kryc!!

    ReplyDelete
  12. matko...buty na oncasach! Prawdziwych...mam jeszcze dwie pary w piwnicy. Chyba jednak nie jestem dość odważna:)

    ReplyDelete