W telegraficznym skrócie :-)
Wyniki holtera i echa serca - bardzo dobre. Odebrałam wczoraj, pogadałam z moim lekarzem i wspólnie doszliśmy do wniosku, że te hercklekoty mogły być na tle nerwowym. Wyniki interpretował kardiolog, co to ma listę tytułów dłuższą od nazwiska z imieniem razem wziętych - a skoro on nie widzi żadnych anomalii to ja tym bardziej nie będę się dopatrywać. Jest ok i tego się będę trzymała pazurami i zębami.
W życiu prywatnym - zmiany na lepsze. Siłownia ( aaaaaaaa, nie przypuszczałam, że kiedyś pójdę ) wypady do kina, do restauracji. Rozmowy, wspólnie spędzany czas.W maju klepnięty hotel na weekend w Londynie, bo przecież będzie uroczyste wręczanie dyplomu Dochtorowi. Kieckę i buty już mam. Buty! Jezu, to nie są buty, tylko dwa seksowne cuda świata. Czarny zamsz na niebotycznej szpili. Inna sprawa, że muszę nauczyć się znowu chodzić na takim obcasie, a przeskok z conversów na szczudła prosty nie jest.
Demony siedzą i piszczą cicho w kącie i już raczej z tego kąta nie wylezą.
Ale nauczyła mnie ta sytuacja bardzo wiele.
Że jak się co pierdzieli, to nie należy udawać, że nic się nie dzieje.
Rozmowa to podstawa.
To zostawiam Was i lecę na siłownię :-))))
A buty takie :
Thursday, 3 April 2014
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

buty piękne - już FB mówiłam :)
ReplyDeleteco do weekendu w Londynie - zazdroszczę !
Już zaplanowaliśmy : teatr, National Gallery, Baker Street, jakaś dobra restauracja i London Eye - o ile będzie pogoda. Połazimy trochę. Londyn znamy, bo przecież ja tam mieszkałam 6 lat, każdorazowo oprowadzałam wycieczki po głównych atrakcjach,- W British Muzeum i National Gallery byłam nie raz. Ale jak już mamy te trzy dni w Londynie to nie zawadzi raz jeszcze oblecieć :D
ReplyDeleteFajnie przeczytać takie dobre wieści :)
ReplyDeleteButy świetne do zrobienia sobie w nich pamiątkowego zdjęcia, ale może jednak weź większą torebkę z jakimiś zapasowymi... Choć może się nie znam na prawdziwym bohaterstwie, u mnie w robocie też niektóre dziewczyny potrafią pomykać na takich wysokościach :)
Spokojna głowa, na miejsce podjedziemy autem. Nie zamierzam szlifować londyńskiego bruku w tych cudach :D
DeleteZresztą Dochtór powiedział, że jakby co to na rękach niósł mnie będzie :D
Ciesze sie, ze dobrze!!!! I demony na wlasciwym miejscu. Buty boskie, ale ja juz w tym zyciu takich nie zaloze:)))
ReplyDeleteDzięki Marylko. Demony przyduszam obcasem. Niech sczezną.
Deletebuty boskie,już mówiłam,koturn z przodu lekki będzie git;))) Wzdechła sobie i popatrzyła na jedne takie swoje...ostatnio nieużywane...;)))
ReplyDeleteKicia, Ty wysoka jesteś, nogi masz kilometrowe, nie to co ja, biedny robaczek, ledwo od ziemi odrośnięty :D
Deleteboskie buty i dobrze, że się serce nie wygłupia.
ReplyDeleteTeż się cieszę, że serce ok. Ulżyło mi. Bardzo.
DeleteI Ty w takich butach będziesz umiała iść? Podziwiam szczerze!
ReplyDeleteChodziłam w nich po sklepie, zanim kupiłam :-) Są wbrew pozorom bardzo dobrze wyprofilowane i wygodne. Jasne, że na marsze przełajowe to raczej się nie nadają, ale po pierwsze - więcej tam będzie siedzenia niż chodzenia, a po drugie - mam silne męskie ramię w charakterze wsparcia :D
Deletestrasznie się cieszę! ulga!
ReplyDeleteSuper że serce grzeczne :)
ReplyDeleteBaw się dobrze, prowadź trochę gorzej i zadaj szyku w szpilach.
Najwazniejsze, ze wyniki masz dobre, a wiesz, ze ja ostatnio dotkliwie sie przekonalam, ze cholerne zdrowie jest jednak najwazniejsze. Bo z cala reszta mozna sobie zawsze poradzic. Zawsze.
ReplyDeleteButy czaderskie- w takich to ty moja droga wykopiesz wszystkie demony w kosmos albo jeszcze dalej:) Tak trzymac i juz:)))
zdrowas i to najwazniejsze!!
ReplyDeletebuty - o zesz ja pierdziu!! - serio, ja bym sie zabila przy pierwszym kroku ;)
ale cudne sa, nie ma co tu kryc!!
matko...buty na oncasach! Prawdziwych...mam jeszcze dwie pary w piwnicy. Chyba jednak nie jestem dość odważna:)
ReplyDelete