Dzień w dzień zabieram się za pisanie notki. I po pierwszych kilku zdaniach - rezygnuję. To nawet nie jest kwestia braku tematu, bo tematy to nawet by się znalazły, tylko coś rodzaju zniechęcenia? Wypalenia się? Trudno orzec. Dzisiaj byłam bardzo blisko zlikwidowania bloga.
No ale. Jakoś żal ?
No to lecimy.
Moryc nawet nie wie, ale w piątek przyjeżdża do nas kociątko o roboczym imieniu MacIntosh :-) Trochę się boję, bo poprzednie dokocenie Marchołem wyszło nam jak dupa z dziurawych gaci. Obecne kociatko jeszcze dość małe i dogaduje się z innymi kotami, więc o ile Moryc nie zeżre gnojka na podwieczorek to może się polubią ?
Kociątko jest kocim kundelkiem,- widać w genach rosyjskiego niebieskiego - ale lekkie prążki i kolor oczu świadczą, że raczej rasowe to ono nie jest. Co mi w zupełności nie przeszkadza, mam w nosie rodowody i inne papierkologie stosowane. Grunt to charakter i usposobienie, a co do tego nie mam zastrzeżeń. Młody jest chętny do zabaw i zupełnie nie przejawia agresji. Moryc też nie jest agresywny, wiadomo, parchanie i syczenie będzie w pakiecie, ale przez pierwsze parę dni to normalne. W zasadzie to zdecydowalismy się na drugiego kota tylko dla Mońka, bo kocisko wpadło w lekką depresję. I nauczyło się śpiewać. Wprawki i gamy od piątej rano - bo o tej porze sąsiedzi wypuszczają swojego kota do ogrodu. Ta ruda łajza, Joey, włazi na dach od garażu i zagląda nam do okien na co Moryc reaguje wokalnie. Raz jest to ryczenie głebokim basem " miaouuuuuu, mia-O-uuu" a raz typowy dyszkancik kastrata w tonacji pytającej " mriiiit ? mriiiiiiiit? " Nie wiem co gorsze. Przedwczoraj miałam ochotę w niego rzucić poduszką, no ale Dochtór mnie powstrzymał. W końcu, cóż kot winny, że nie może wychodzić ? I w nocy nie śpi, tylko lata od okna do okna z nudów ? Może to nowe kocię zapewni mu rozrywkę ? Chociaż jak zaczną śpiewać w duecie to jest szansa, że się z domu wyprowadzę.
To trzymajcie kciuki za nas. Bo coś czuję, że nasze spokojne życie juz nie będzie takie uporządkowane jak dotychczas :-)
Monday, 1 December 2014
Subscribe to:
Post Comments (Atom)


Dylematy okołoblogowe bardzo mi bliskie. Już tyle razy wisiałam nad "skasuj", a jednak nie potrafię tego zrobić.
ReplyDeleteKocurkom życzę dogadania, Wam grzecznych futer :)
Liczę na zdjęcia i filmy :))
Małgoś, będą będą :-) Na Fejzbuniu na pewno :D A co do skasowania. No kogo psiakrew interesują wywody na temat kocyków i kotów ? Mam blog otwarty, nie chcę zamykać, więc albo nadal pisać o bździnach z cyklu albo wywalić to całe pisanie w kosmos.
ReplyDeletebędzie dobrze Daisy! Makintosz to maluch, więc myślę, że Morynio go zaakceptuje chociażby z litości!;)
ReplyDeletep.s. okołoblogowo - też miałam takie myśli, tym bardziej, że mam zamknięty blog na klucze;)
tak mi się z fejsa zdawało, ale nie mogłam uwierzyć - no to trzymam kciuki! i będziesz relacjonować na bieżąco, BĘDZIESZ, prawda?
ReplyDelete;:))))
ReplyDeleteale zróbcie Morycowi chociaż niewielki wybieg coby mógl do rudego podejśc;)
No ażmax żal mi sięgo zrobilo,chociaż rozumiem twoje obawy .Jeju albo na szelkach i dlugiej smyczy przywiąż go no nie wiem, do slupka w ogrodku ?:)))))
Mam wrażenie, że blogowe zamilknięcia mają duży związek z poziomem deprechy, u mnie to jakoś tak właśnie wyglądało, że razem z dołem zaczęło się milczenie. I trwa , niestety, choć żal mi tych uciekających chwil. A Twoje opowiastki o Morycu, kretach w ogródku i kocykach lubię podczytywać, więc niech będą choć takie :) Powodzenia w dokocaniu !
ReplyDeleteteż mi się wydaje, że mój blog zrobił się nudny
ReplyDeletebo pewnie się zrobił
dla innych
dla mnie nie
i w momencie, kiedy tylko pomyślę, że inni się nudzą, a ja nie, włącza mi się: bo to przecież moje
założenie będzie, że to dla mnie
bo takie założenie było
tylko potem te znajomości blogowe
zabawy w komentarzach
spotkań kilka
i łapię się na tym, że cenzuruję się, gdy piszę
że nie chcę zanudzić, że nie chcę się powtarzać
że kogo obchodzi ile kilo schudłam albo w kim akurat jestem zakochana
każdy ma takie problemy
i stwierdzam, że no dobra
że niech on i będzie nudny
ale mój
dla mnie przede wszystkim
i nie umiem skasować ani porzucić
lubię to moje miejsce w sieci
i Twoje też