Friday, 21 May 2010

...

Dochtor wraca w niedzielę. Męczą go na tym kursie straśliwie, ale wszystko w dobrej wierze, bo już 1-go czerwca będzie zdawał przestrasznie ważny gezamin. Jak nie daj buk nie zda, to przekitrane i chujnia z patatajnią. No to siedzi w Liwerpulu i tłucze testy. A ja mam w domu sajgon, niechcieja, kota włóczykija i świeżą pościel z Inkei. Jak również doszły mię niepotwierdzone jeszcze wieści, że nie będę pracowała w soboty. Alleluja. O to chodziło :-) Nieoficjalnie od lipca pracuję jeno w poniedziałki, wtorki i czwartki. I już się nie mogę doczekać. Nie chcę nikogo denerwować, ale trawnik mi wysechł na wiór. Od tygodnia pogoda jak drut, dziś sezon na nieklapiące japąki został oficjalnie otwarty. No to co. To idę. Jutro praca. Fuj.

19 comments:

  1. U mnie też od tygodnia sucho...

    ReplyDelete
  2. słońce u nas !!!
    aaa!!!!
    ciepło !!!!
    no a Dochtoru życzę jak najlepszych wyników:)

    ReplyDelete
  3. To co ón zdawa?
    Czymie kciuki.
    Aha, a dlaczego macie zmieniac dom, bo sie bedziecie przenosci za praca znowy czy osocho?

    ReplyDelete
  4. Gypsi, po pierwszych dwóch latach specjalizacji przychodzi czas na aplikowanie o ST3. Co wiąże się z przeprowadzką, bo w Yarmouth trzeciego stopnia specjalizacji nie ma. Żeby aplikować o trzeci stopień trzeba zdać egzaminy specjalizacyjne, pierwszy właśnie przed Dochtorem.

    A mnie się zrobił tzw "jęczmień" na dolnej powiece. Boli jak jasna cholera. Auć.

    ReplyDelete
  5. Ze stresa? Jak juz jest, to na pocieranie zlotem za pozno;)
    Idzie do apteki, kupi se Golden eye oint (chloramphenicol) i smaruje 4xdz.

    ReplyDelete
  6. A na to ST3 to gdzie, komputer wybierze?
    Ja bede uczyc FY2, a potem ST3 GP Reg niedlugo;)

    ReplyDelete
  7. Trza będzie aplikować. Tak jak dwa lata temu. Portfolia, sruje-muje i rozmowy kwalifikacyjne. Ale to pod warunkiem, że ZDA ten gezamin!

    Bo jak nie to locumować będzie :-(
    Nie może aplikować o ST3

    Maść se kupię. Jutro. Bo w Gorleston niedziela oznacza pozamykane Bootsy i inne apteki. Złota w domu nie posiadam :-)))))

    A do Yarmouth mi się nie chce jechać z okiem :-)))

    ReplyDelete
  8. Daisy, to przeniesta sie gdzies blizej nas - tu i szpitale lepsiejsze, i nawet lekarzy polskich wiecej, nawet anestezjolog jest:)

    ReplyDelete
  9. Gypsi, nasze osobiste preferencje to wiesz. Możemy se na ścianie powiesić. Gdzie go przyjmą tam pojedziemy.

    Dochtora Londyn ciągnie. Mnie jagby mniej.

    ReplyDelete
  10. Dochtor mlody, to i go ciagnie:)
    Ja bym sie nie przeniosla, chociaz finansowo bysmy o jakies 30 tysi rocznie lepiej stali od razu na wejsciu.

    ReplyDelete
  11. Kot mi zniknął, od rana go nie ma.
    Mam stresa, a Dochtór dopiero jedzie z Liverpoolu.

    Szlag mnie tu zaraz z nerwów trafi.

    ReplyDelete
  12. Wrócił, łajza. Opajęczony, cały w mleczach i głodny jak diabli.

    Ten kot mnie kiedyś wykończy.

    ReplyDelete
  13. Primary Fellowship of Royal College of Anaesthetists MCQ.

    Masz, Gypsi. To zdaje :-)))

    ReplyDelete
  14. Dochtór zda, spoko wodza. Tu nie mam ani grama wątpliwości i strachu. No weźźźźź.
    To mje jagby nie martwi.
    Gorzej, jak pomyślę o nieobecności kota i przeprowadzce kolejnej.
    Trzym się jakoś.
    :-)

    ReplyDelete
  15. Dottore zda, a Pajęczarz wraca zawsze. I tego proponuje się trzymać.

    ReplyDelete
  16. o, o, o, japąki klapią oraz majtki parzą. Twój Moryś se lata i wraca cało. Moja kota wróciła tydzień temu nie do poznania. Daisy, jeden strup na całym ciele, apatyczny, z nikim gadc nie chce. Antybiotyk ma, ale to nie ten kot. Chudy, wlosy mu stercza, wzrok dziki, czasem przyjdzie sie kolo mnie polozyc, a tak, to tylko fotel i daleko. Dzis wyszedl do ogrodu wygrzac sie w sloncu. Nie wiem kiedy sie wylize, bo to wyglada na jakis uraz mozgu tez.
    Ech.

    ReplyDelete
  17. A Dochtor, to wiadomo,ze zda:)))

    ReplyDelete
  18. O matko bosko! Athina!
    Trzymam za Dudka!

    ReplyDelete