Monday, 7 February 2011

...

No dobra, notka będzie. Nudna bo nudna, ale będzie. Myślałby kto, że praca w tak specyficznym miejscu jakim jest sklep lubilerski to praca łatwa i przyjemna. Blask klejnotów, złota i platyny. Zegarki dobrych firm. Szkło i metal. Szał ciał i uprzęży. Klientela pachnąca co najmniej Szanelem albo innym Diorem. Panie w etolach, panowie w smokingach. Fewłuaże mesje silwuple, bułkię francuskie proszę raz. Abuehehehehehe. Mnie już nic nie zdziwi. Ani to, że zegarek, który klient przyniósł w celu wymiany baterii jest tak oblepiony brudem, że wraz z dekielkiem odpada dziesięcioletni zapas smrodliwego łoju, a chóralne "bleeeeeurg" niesie się echem po zapleczu. Ani to, że klientka przyszła reklamować pierścionek z brylantami, bo przestały się ładnie błyszczeć, a szczególnie "ten drugi z prawej, widzi pani ???" No widzę. Czarnoziem z mydłem zaschnięty od spodu. Nic dziwnego, że się nie błyszczy jak trzeba. Może należałoby do prac domowych i do kopania buraków ściągać biżuterię ? Wyczyściłam kobicie ten pierścionek, szczególnie kamień drugi od prawej. Oskrobałam nożykiem pokłady brudu z kilku zegarków. Dezynfekowałam ręce milion razy, ale ten obraz mam wciąż przed oczami i wzbieram pawiem. Ludzie! Jak przynosicie biżuterię albo zegarek do naprawy - to z łaski swojej sprawdźcie, czy dany przedmiot jest w miarę czysty i nie śmierdzi ! Ostatni czasomierz należał chyba do farmera. Wymieniałam sztyft od paska. Mogę przysiąc, że razem ze mną w warsztacie była duża, dorodna krowa. Dorodna krowa i solidny, parujący krowi placek. Czekałam tylko aż muchy się zlecą. Jeżeli jutro też będzie taki urodzaj na aromatyczne artefakty to zwątpię ...

30 comments:

  1. No proszę. A mowią, że "to my Polacy się nie myją". Abuehuehuehuehue.

    ReplyDelete
  2. Jak coś, to wspieram ;)
    ... ale wiesz, ze od zwatpienia się nie umiera? ;)

    ReplyDelete
  3. Dzizas, czy ludzie nie moga sobie kupic takiego ustrojstwa do mycia bizutow i zegarkow? Az dziwne, ze im sie udalo toto z rak pozdejmowac, a nie przyszli do Ciebie z lapa odcieta siekiera:)))

    ReplyDelete
  4. A jak musza zdjac gacie do badania czasem albo pokazac wysypke pod cycem obfitem, to uuuuuuh!

    ReplyDelete
  5. Mocne.
    Ale tu przypomnial mi sie artykul gdzies czytany w hamerykanskiej prasie, gdzie babka pracujaca jako metalsmith mowila dokladnie to samo.
    Generalnie ludziom wydaje sie, ze jak nosza zloto/kamienie szlachetne/perly/platyne to po prostu jest to niezniszczalne, nigdy sie nie brudzi, bo samoczyszczace, a jak zmienia wyglad, to reklamowac trzeba....

    ReplyDelete
  6. Ha, a na mnie sie w kiblu w ulubionej knajpie baby patrza jak na dzikusa, bo do mycia rak zdejmuje wszystkie pierscionki...

    ReplyDelete
  7. "Bo ludzie to są świnie"

    Aż mojego węża z palca ściągnęłam i dokładnie obadałam, ale uff..
    :-)
    Kurna, ale trafiłam! Właśnie jestem w trakcie III śniadania. Ojesu, ble i fuj!
    O i na dokładkę jeszcze Czarownica rozbudowała mi obrzydzenie swoim komentarzem;D

    ReplyDelete
  8. a ta nudna notka to kiedy będzie?

    ReplyDelete
  9. Lorenza, Anglicy też na bakier z higieną. Wystarczy wsiąść do autobusu z Gorleston do Yarmouth i mieć kwadrans inhalacji pewnych jak w banku.

    Agik, wystarczy że zwątpię :-) Umierać nie muszę. Kocham zycie mimo śmierdzieli i tu od razu mam skojarzenie :-)

    "Śmierdziel"



    Przyszedł śmierdziel do ogrodu
    I stwierdził,
    Że się ktoś dopuścił smrodu,
    Bo śmierdzi.

    Stanął śmierdziel, żeby fakt ten
    Ustalić
    I coś w związku z tym nietaktem
    Uchwalić.

    Więc się śmierdziel zebrał licznie
    W drzew cieniu,
    Protestując energicznie
    W imieniu.

    Potem ruszył po ogrodzie
    Pochodem,
    Krzycząc: „Hańba! Precz, narodzie,
    Ze smrodem!”

    Krzyczał, ryczał, ducha sławił
    (Nie ciało),
    Ale gdzie się tylko zjawił -
    Śmierdziało.

    Z tego morał się wywodzi
    Dla wielu:
    Nie protestuj, gdy sam smrodzisz,
    Śmierdzielu.

    Tuwim, oczywiście :-)



    Dochtór wie, rolnictwem Norfolk stoi :-))))

    ReplyDelete
  10. Stardust - my nawet takie ustrojstwa sprzedajemy! Ale nie dociera. Wolą mieć brudne :-)))

    Gypsi - nie przeczę, Ty masz jakby weselej, nie ?
    jakby mi kto podetknął pod nos wysypkę pod zaprzałym cycem, to nie wiem czy bym zniesła :-)))

    Futrzak - ja też zdejmuję bizu do mycia. Mało tego. Mam odruch, że po przyjsciu do domu ściągam wszystko jak leci - kolczyki, zegarek, łańcuszek, pierścionki - bo natychmiast zaczynają mnie gryźć ! Nie zrobię nic, nawet herbaty zanim nie zdejmę precjozów :-)))

    Dikejka , no sorry :-))) Nie wiedziałam, że jadłaś :-)))

    Ds - no TA notka jest nudna. Bo nie o seksie, nie o seksie i nie o seksie ....

    Nuda :-)))

    ReplyDelete
  11. Ja mam przed oczami obrazek z dzieciństwa: sklep rybny, beczki (!) ze śledźmi i ręka sprzedawczyni bezrękawiczkowa w tej beczce, ale za to z mnóstwem pierścionków. Takich grubych, wypasów :D
    W mięsnych poodbnie było :-)

    ReplyDelete
  12. Ouuuuu, brylanty w zalewie :-)))))))

    A masz rację, bo ja też pamiętam z lat 70-tych takie panie sprzedawczynie, z czerwonymi pazurami i toną radzieckiego złota na palcach :-)))

    Ser biały też nakładały bezrękawiczkowo!

    ReplyDelete
  13. Mam dokladnie tak samo. Zdejmuje natychmiast po przekroczeniu pragu domu. A jak patrze na kucharzy, torzy w telewizorni mieszaja w garach. Lapami upierscienionemy, to zbiera mi się na rzyg.

    ReplyDelete
  14. Heh, tez mam ten odruch ze po przyjsciu do domu zdejmuje :)

    ReplyDelete
  15. łych,co tu zajrzę to mnie trzepie,blech...na temat czystosci klientow też mam swoje niechlubne zdanie,fuuuuj;)

    ReplyDelete
  16. Tuv - dzisiaj przyszła babcia z zegarkiem... Babcia z cyklu " stara matrona na włościach, badź hrabinia". Polik uróżowany, krecha czarna zygzakowata na powiece, szminusia.

    Zegarek - oczywiście - czarnoziem. Ale to nic.

    Smród jaki pozostawiła po sobie jest nie do opisania. Sklep mamy otwarty, nie ma drzwi. I ten odór trwał, i trwał i trwał ... pomimo nawiewu z klimatyzacji.

    A czymże tak urokliwie śmierdziało ???

    Ano, drodzy państwo - jakby to powiedzieć delikatnie - śmierdziało RYBĄ. Rybą w najgorszym wydaniu.

    I tu zagadka. Czegóż to "hrabinia" nie umyła ????

    No.

    Ja pierdolę.

    ReplyDelete
  17. Daisy, starsze panie (panowie tez) czesto nie czuja potrzeby mycia sie codziennie, abowiem "ja sie nie poce przeciez".
    Pamietam jak moja mama toczyla wojny ze swoja mama o mycie, babcia chyba nie czula odorku wlasnego po prostu.

    Jest to dosc powszechne wsrod starszych ludzi - poczekamy, zobaczymy, posmierdzimy tez;)

    ReplyDelete
  18. O nie, ja sobie wynajme na starosc ladnego mlodego chlopaka co bedzie mnie myl codziennie :)

    ReplyDelete
  19. Ola, wiem, wiem - u mnie w rodzinie była podobna historia - ale w przypadku "Hrabini" trudno przypuszczać, że ona nie czuła własnego odorku, no chyba że miała całkowicie stępiony węch. Ten smród STAŁ w powietrzu przez dobry kwadrans.

    Mam nadzieję, że moje nawyki higieniczne nie zmienią się na starość - o ile jej dożyję. Nie chciałabym, aby ktoś o mnie kiedyś powiedział "ona śmierdzi"

    :-)))

    ReplyDelete
  20. nie,no zaraz hrainia była jak najbardziej tryndy przecież;)
    U nas ostatnio piszą,mówią żeby się nie myć za częśto bo to źle dziala na skórę , wyjaławia i WOGÓLE ;)))

    ReplyDelete
  21. Częste mycie skraca życie - skóra się ściera i człowiek umiera!
    Mądrzy ludzie żyją w brudzie!

    :D

    ReplyDelete
  22. Nie myje się krowa i ją pan Bóg chowa.
    Często się myją tylko brudasy. My, ludzie czyści, nie mamy takich potrzeb.

    ReplyDelete
  23. Kto sie czesto myje ten ma w dupie kije!
    A kto ma brudne pazury, tego Pani Buk kocha i w ogole.
    Kiedy notka o seksie?

    ReplyDelete
  24. Chora jestem, gorączka już czwarty dzień, ledwie na oczy widzę, alem się zwlokła, zajrzałam do Ciebie i aż mię ciarki przeszły i o małom nie skończyła w wychodku w towarzystwie pawia. Ło Maryjko Plaskato, to w UK-eju tyż brudasy? A mogę linkę do wpisu u siebie zapodać, mogę? Jak już trochę przyjdę do siebie?

    ReplyDelete
  25. O rrrany :-)))

    Kasia, pewnie,że możesz zamieścić i zdrowiej tam kobieto!

    Dochtór wie, notka o seksie będzie jak bloga dla publiki zamknę, czyli na Święty Nigdy. Pruderyjna jestem :-)))

    Dzisiaj zakupiłam se okulary przeciwsłoneczne lecznicze i przeżyłam coś w rodzaju orgazmu.

    Będę szpanować Guczim, a to nie w kij dmuchał :-)))
    Ciekawe, że założyłam je na krzywy nos i uznałam, że te i tylko te,- a dopiero później spojrzałam na markę. A jeszcze później na cenę.

    Cena mię przyprawiła o atak serca, no ale.

    ReplyDelete
  26. Daisy... moj maz zachorowal na nowe narty. Ma biedactwo jedne od lat dziesieciu i juz sie chyba za bardzo na bezpieczne mykanie po stoku nie nadaja. Wiec zachorowal na nowe. Ja dostalem prawie ataku serca jak spojrzalem na cene! Krystusie panie! Nie dosc ze sobie samochod sprawilismy nowy i to juz nas finansowo zjadlo, ze czasem w ASDA spogladam na bialo-zielone produkty zastanawiajac sie czy aby przypadkiem sie na ASDA value nie skusic, a on mi tu z nowemi deskami wyjechal. Po glebszym zastanowieniu jednakze stawierdzilismy, ze po to sie kurwa kase ma, zeby jej nie trzymac na koncie i czekac az chuj wie co sie stanie, tylko zyc trzeba. No i dzis przyjechaly. Piekne narcioszki, co jak je widze to mi '£££' lataja przed oczami, ale sie uspakajam, zen i wszystko jest OK. Wiec sie kochana nie zastanawiaj tylko zyj i sie lansuj w pieknym okularach :DD

    ReplyDelete
  27. Dochtór wie, dostałam dzisiaj kartę kredytową, khe,khe :-)))

    Gorzej, że zrobiłam badanie wzroku przy okazji i wyszło że mi się lewe oko posypało w tempie zawrotnym

    Teraz będę kasę zbierać na powtórny laser chyba ....

    ReplyDelete
  28. Daisy: Karta kredytowa to dar od Pani Buk :)

    ReplyDelete
  29. a dopierom walętynkowę koloecję z mężem mym (aaaaaaaa!) zjadła!!!!!!
    Matkokochana!
    A tu takie notkie wstawiłaś, że mi się przypomniało iż w domu wody ciepłej od rana dziś brak, to se siedzę i śmierdzę;)z mężem!(aaaaaaa!)
    A tak poważnie - znajoma poprosiła bym wyplątała jej włosy z kolczyka....
    Niemal czknęłam posiłkiem:(
    Wykręciłam się brakiem okularów:D

    ReplyDelete