Tuesday, 29 May 2012

...

Wróciłam z roweru i odpadła mi dupa. Dziękuję za uwagę.

18 comments:

  1. Proszę bardzo :D

    Dupa się przyzwyczai ;>

    ReplyDelete
  2. Hłe hłe. Osiem kilometrów a czuję jakbym miała umrzeć. Co to jest osiem kilosów ? NIC !
    W sobotę zaś pojadę. Nie ma to tamto :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. E tam. Od czegoś trzeba zacząć ;>
      Dupa się przyzwyczai to i kilosy przebyte powiększą się. Nie ma co forsować za bardzo dupy w początkowych dystansach ;>

      Delete
  3. Dupie nic nie bedzie, da rade :)

    ReplyDelete
  4. Jasne. Trza mieć twardą, nie ?

    ReplyDelete
  5. eee? to po jakich wertepach jechałaś?
    jak mnie przeczołgali po raz pierwszy od lat ekhm,dziestu an rowerze (zrobiłam 25 km) to chodziłąm jak zdechły kołboj po łesternie....
    ale po 8 ? to chyba była jazda z przeszkodami:D bo wszak jeździąłś wcześniej ?
    lepiej sobie wymość siodełko:)
    Na Pinku było jakieśtam bez sensu i sempitenrna robiłą za bitki,na Marinie raj;D

    ReplyDelete
  6. Tuv, po lesie trochę, ale nie jest dzisiaj źle. Mogę chodzić i siedzieć :-))))

    ReplyDelete
  7. hehehe, a niech. Dupsko zawsze miałam płaskie jak deska :-)

    ReplyDelete
  8. zalezy jakie osiem kilometrów :) proponuję 8km podjazd na Święty Krzyż ;)))) (tak mnię kiedyś eks małżonek urządził. ale też nie miał letko - ciągnął Misia na przyczepie i plecak miał na plecach. i obydwa tak sami zdechliśmy. dziecko za to wypioczęło ;)))

    ReplyDelete
  9. Dupa sie przyzwyczai..Jesli masz mozliwosc kup sobie siodelko zelowe,albo takie ubranko na siodelko zelowe,mam takie i sie dosc dobrze sprawuje.W popezednia niedziele zrobilam 33 km,z tym ,ze te ostatnie 12km to bylo prawie ciagle pod gorke i myslalam,ze nie dam juz rady..W poniedzialek byla poprawka,ale zrobilam tylko okolo 15km z przerwa mala nad jeziorkiem,bo dupsko bolalo,poniewaz tez nie przyzwyczajone...Dasz rade trening czyni mistrza hihihi...Moj znajomy jezdzi po ponad 100km czasem,ale tylko w weekendy bo wtedy ma wiecej czasu,ostatnio przyjechal do nas niespodziewanie w niedziele,po przejechaniu 95km,a do domu mial jeszcze 30km z hakiem,normalnie odpadlam...Czytam twojego bloga,ale ja z tych co malo sie odzywaja..Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  10. Żelowe siodełko mam. Mieliśmy dzisiaj porowrować, ale pogoda jest typowo angielska - leje i wieje. To se darowaliśmy.

    Nie mam aspiracji do startowania w Wyścigu Pokoju, jeżdżę rekreacyjnie,- 35km to dla mnie jakaś abstrakcja :-))) Jeszcze żeby po równym, to czemu nie, ale tu wszędzie góry i wądoły :-)

    ReplyDelete
  11. My tez rekreacyjnie i wcale nie mielismy zamiaru zrobic tylu kilometrow.Jechalo sie super,lasem,drogami rowerowymi,polami,pogoda byla piekna,przystanek mielismy nad jeziorem tym samym co w poniedzialek,jest tam klub jachtowy,jest sie czego napic po drodze:)))A potem nam strzelilo do glowy,zeby pojechac w odwrotnym kierunku niz przyjechalismy,do siostry meza,pierwszy kryzys mielismy juz na moscie,ale jechalismy dalej.Okazalo sie ,ze szwagierka z mezem i dzieckiem tez na rower sie wybierali,wiec im potowarzyszylismy i tu wlasnie byl blad.Droga tez piekna wsrod pol,ale takie gorki,ze to nam dalo w dupe wlasnie,po drodze zaliczylismy cale szczescie plac zabaw,to troche odpoczelismy,a pozniej jak wracalismy do domu,to mi lampa wysiadla a juz bylo ciemno,wiec mozna sie domyslec jak jechalismy :))

    ReplyDelete
  12. gatki "z pieluchą" wiele zmieniają, naprawdę. w tym tygodniu jeździłam codziennie do pracy, 15 km minimum (gatki pod spódnicą, w pracy ściągam). nie żebym schudła chociaż 100g, ale ja już na to nie liczę. ja mam jakiś inny organizm.

    ReplyDelete
  13. ha ha ha , chlopaka corki kiedys wziolem z soba na daleka trase do Francji. On tez tirem jezdzi ale na okolo kosciola .. pozwolilem mu prowadzic , po 3 godzinach mi chlopak za kolkiem zbladl..... 3 dni pozniej juz te maxymalne 4,5 godziny wyrabial na nonstop. ;) Traning :)

    ReplyDelete
  14. ja w niedzielę zrobiłam...trasę życia,przez przypadek.
    W sumie 45 km,robiłam więcej ale nie PO GÓRKACH i piachach!!! dżizaaaaasssss,nie,nie tyłek a uda mi odpadły.Mięśnie się zablokowaly i kaput....

    ReplyDelete
  15. Daisy, umarlam ze smiechu!!!!!!!!! Mi dupa tez umarla, ale obiecuje Ci, ze jak pojezdzisz cyklicznie, to dupa odzyje i nie boli.:)))) Dalej umieram ze smiechu...:))))))

    ReplyDelete