Dla porządku :-)
Kret ryje jak rył, kupiliśmy odstraszacz, który w dzień piszczy, a w nocy ŚWIECI i piszczy i wygląda jak stacja kosmiczna z Gwiezdnych Wojen - póki co kopce rosną w ogródku jak świeże grzyby po deszczu.
Skończyłam kocyk i dostałam zapłatę w postaci troszkę klejącego i mokrego buziaka . Dwuletni mężczyzna o niesamowicie niebieskich oczach był zachwycony :-)
W głowie kotłuje mi się projekt na werandowe studio rękodzielnicze, ale muszę podskoczyć do Ikei po stolik i pudełka. To w swoim czasie. Jak widać - dwa fotele i podnóżek z serii POANG już zagościły.
We wtorek jadę na kilka dni do Szkocji, spotkać się z Najlepszą i przemyślec parę spraw. I obgadać to, co najbardziej mnie ostatnio dobiło. Nie będę o tym pisać, zbyt osobiste, może kiedyś wspomnę, ale póki co za świeże.
Kończę powoli szary kocyk na łóżko w sypialni.
Dzień za dniem, sen za snem. Życie.
A za oknem jesień idzie przez park.
Sunday, 22 September 2013
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

klejące i mokre buziaki są bezcenne i dla takiej zapłaty można dziergać kocyki bez końca, c'nie? ;)
ReplyDeleteNo nie powiem, rozczuliło mnie to, chyba się starzeję :-)))
ReplyDeleteStarzejesz się, ani chybi. Posmyrałam Moryca :P.
ReplyDeleteZycze, zeby dobijajace poszlo precz :*
ReplyDelete