Wednesday, 20 May 2015

...

Jestem chodzącą antybiotykową bombą. Od trzech tygodni bujam się z infekcją, która nijak nie chce odpuścić. Baby w przychodni patrzą na mnie krzywo, oraz warczą przez telefon, kiedy usiłuję się dowiedzieć o wynik posiewu. Mam ochotę im nasikać na buty, albo cos w tym rodzaju, resztką sił się powstrzymuję.
Nareszcie dzisiaj trafiłam do mądrej lekarki, która wypytała mnie o wszystko, pomiędoliła po brzuchu, pokręciła głową na poprzednie zalecenia pielęgniarki, która to pielęgniarka oczywiście postąpiła w/g wytycznych i nie patrząc na przedłużający się czas infekcji - zapisała mi inny antybiotyk tylko na trzy dni, co pomogło jak umarłemu kadzidło.

Kiedy po owych trzech dniach zadzwoniłam aby się dowiedzieć jakie to bakterie urządzają sobie w moim pęcherzu imprę z głośną muzą - dowiedziałam się, że żadnych nie ma. Może, kurwa, akurat wtedy odsypiały balangę, bo kiedy dzisiaj siknęłam z rana do sterylnego pojemnika to objawiły się w pełnej krasie, znaczy znowu imprezują. Na moje nieśmiałe protesty, że objawy nie minęły po trzech dniach - kazali mi się umówić do lekarza. A kiedy termin ? A za tydzień.

Poczułam się jak w Polsce. No prawie. Bo coś mi się wydaje, że na wizytę u rodzinnego to jednak krócej się czeka.

Ale ad rem. Tydzień oczekiwania minął, dostałam nowy antybiotyk. Do łazienki latam co kwadrans, przed każdym wyjściem z domu ciężko się zastanawiam, czy przypadkiem nie zabrać ze sobą kociej kuwety na wszelki wypadek - powstrzymuje mnie tylko świadomość, że dupa mi się do niej nie zmieści. Za małe drzwiczki.

No. To idę się wysikać.

Czuj duch.


13 comments:

  1. Beznadziejna organizacja praktyki i tyle.
    U nas bylabys widziana tego samego dnia przez dyzurnego doktora. Czekac to moga "worried well".
    A jesli recepcja niemila, to zglos menedzerowi lub partnerom, inaczej nie beda wiedziec, ze tak sie dzieje.

    ReplyDelete
  2. Ech, dam se spokój, bo najprawdopodobniej zmienię przychodnię, jak się okazuje mają za mało GP, jedna im poszła na długoterminowe zwolnienie, druga też, łatają locumami, ale ileż można. Co do bab w labie czy recepcji - no obcesowe są, ale może w Newcastle tak mają :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. To jeszcze sama do labu dzwonisz po wynik, nie przysylaja do przychodni? A jak weryfikuja tozsamosc przez telefon?
      Dziwne zwyczaje, naprawde.

      Delete
    2. Tak, sama dzwonię. Istotnie, teraz jak o tym myslę, to trochę dziwnie, nie ? W końcu - każdy mógłby zadzwonić. Pytają tylko o datę urodzenia.

      Delete
    3. Kiedy ja dzwonie do labu w sprawie wyniku u nas, to musze podac date urodzenia pacjenta, numer NHS i kod przychodni, inaczej wypad. Osoba postronna raczej nie bedzie znala wszystkich tych danych, wiec jakies zabezpieczenie jest.

      Delete
    4. Ola, ale ja dzwonię do przychodni, źle się wyraziłam, dzwonię do bab, które maja juz odebrane z labu wyniki. Mimo to, pytają tylko o datę urodzenia.

      Delete
    5. Aaaa, no to recepcja, nie lab.
      To my tez tylko o date urodzenia i adres pytamy, kiedy pacjent do nas dzwoni.

      Delete
    6. Aha, czyli u mnie w normie. Pokręciłam z tym labem, sorry :-)

      Delete
  3. współczuję, naprawdę. Po ostatniej terapii antybiotykowej mam kłopot z wątrobą/woreczkiem żółciowym i też nie bardzo wiem co począć, tym bardziej, że leki u mnie na porządku dziennym: rano garsteczka, wieczorem garsteczka ugh!
    Zdrówka!

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam cichą nadzieję, że ten antybiotyk będzie ostatnim. I że moja wątroba to wytrzyma. Póki co - daje rade. dzielna jest :-)

      Delete
    2. Twoja watroba to niech sie szykuje na weekend, bedzie musiala duzo wiecej niz antybiotyk wytrzymac ;)

      Delete
  4. no masz, to sie porobilo.
    pozwolisz, ze przemilcze temat NHS, bo bym tu musiala inwektywami pojechac na calego!

    zdrowiej kobieciu!

    ReplyDelete
  5. Ivonek, ja z NHS-em nigdy nie miałam wiekszych problemów, ale też nie musiałam się z nimi często stykać. Generalnie nic mi nie dolega na codzień. Ale tu jest kwestia kiepskiej przychodni chyba.

    Nie chcę zapeszać, ale dzisiaj jest troszkę lepiej.

    ReplyDelete