Monday, 6 July 2015

...

Ha!
Ja wiedziałam, ja wiedziałam, że jak tylko o czymś zamarzę i będe próbowała to zrealizować to wyjdzie z tego to co zwykle, zamiast laurki.

Co prawda wysłaliśmy na Korfu zwiad trzyosobowy, który wyleciał w niedzielę, doleciał na miejsce, dostał zakwaterowanie, a przed momentem meldował się z tawerny - ale ryzyko jest.

Ja tam do życia wiele nie potrzebuję. Jakaś kawa rano, żebym nie rzucała się Dochtorowi do gardła, jakaś smętna, sucha bułka z pomidorem - i jest ok. Ale Dochtór jest duży i pochłania. Przypuszczam, że sam jeden potrafiłby dobić grecką gospodarkę :-)))) I wiadomo. Jak chłop głodny to zły. I może mi zepsuć wakacje. A czy ja chcę się denerwować na urlopie ? No nie chcę. Wiadomo.

Więc uprasza się o trzymanie kciuków. Za nas, za koty, oraz za Grecję. Oby tylko prądu nie wyłączyli i nie zgasili światła!



:-*

17 comments:

  1. A po co Wam prad na plazy? A i swiatla bedzie dosc od slonca :)
    Trzymamy kciuki, zeby wszystko bylo jak trzeba.

    ReplyDelete
  2. już nie miałaś gdzie jechać....

    ReplyDelete
  3. No pacz DS, o kryzysie trąbią nie od dziś, ale człowiek głupi, wierzył, że tak jeszcze długo będą gadać i nic z tego nie wyniknie. A tu masz. Dwa tygodnie przed wylotem taka polka z przytupem. I już mi te wakacje na wstępie zbrzydły.

    ReplyDelete
  4. Prąd mi potrzebny do porannej kawy, czajnik bierę :D

    ReplyDelete
  5. Korfu dosko, służę notkami z ubiegłego roku:
    http://zuzanka.blogitko.pl/kategoria/listy-spod-rozy/grecja/

    Ostrzegam tylko przed powrotem - na lotnisku ZAWSZE jest mega burdel, kilometrowe, ślamazarne kolejki, opóźnienia i brak informacji. Dodatkowo jest jedna restauracja, serwująca mrożonki za okrągłe 12-15 euro, więc warto mieć ze sobą coś do jedzenia, bo czas oczekiwania czasem bywa 5-6 godzin.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, dziękuję! Przeczytam jutro! Mam nadzieję, że z powrotem nie będzie kłopotu, zrobię nam kanapki na drogę, zeby nie jeść mrożonek :-)))

      Delete
  6. No faktycznie masz pecha! Ale wiesz, moze nie bedzie tak zle, ponoc Grecy staja na glowach zeby turysci nie odczuli skutow balaganu. Tak u nas pisza.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja się o sam pobyt jakos nie boję, tylko własnie ewentualnych strajków, czekania na lotnisku i kłopotów komunikacyjnych. No ale , co przeżyjemy - to nasze :D

      Delete
    2. To prawda, bedziecie swiadkami historii:D

      Delete
    3. Już raz byłam świadkiem, w Szkocji podczas referendum :D Ze też te kamienie milowe historii muszą mi zawsze wpadac pod nogi :-)))))

      Delete
  7. Eks siedzi z rodziną na Krecie i nie narzeka :)

    ReplyDelete
  8. Spt, oby twe słowa okazały się prorocze :D W niedzielę ma być koniec rozmów na szczycie, a my własnie w niedzielę wylatujemy...

    ReplyDelete
  9. sie nic nie martw, bedzie dobrze :)
    kciuki, jakby cos, zaciskam ;)

    bawcie sie dobrze!

    ReplyDelete
  10. Dostałam apdejt od ekipy - można jechać, dają jeść i pić :D

    ReplyDelete
  11. ja mam plany na październik i ciut trzęsę portkami ;) no, ale ja mam trochę czasu na ewentualny zwrot w akcji ;)
    Powodzenia!

    ReplyDelete
  12. Skoro doktor je dużo to jest szansa na uratowanie greckiej gospodarki, Niech je koniecznie dużo sera Feta!!!

    ReplyDelete