Ha!
Ja wiedziałam, ja wiedziałam, że jak tylko o czymś zamarzę i będe próbowała to zrealizować to wyjdzie z tego to co zwykle, zamiast laurki.
Co prawda wysłaliśmy na Korfu zwiad trzyosobowy, który wyleciał w niedzielę, doleciał na miejsce, dostał zakwaterowanie, a przed momentem meldował się z tawerny - ale ryzyko jest.
Ja tam do życia wiele nie potrzebuję. Jakaś kawa rano, żebym nie rzucała się Dochtorowi do gardła, jakaś smętna, sucha bułka z pomidorem - i jest ok. Ale Dochtór jest duży i pochłania. Przypuszczam, że sam jeden potrafiłby dobić grecką gospodarkę :-)))) I wiadomo. Jak chłop głodny to zły. I może mi zepsuć wakacje. A czy ja chcę się denerwować na urlopie ? No nie chcę. Wiadomo.
Więc uprasza się o trzymanie kciuków. Za nas, za koty, oraz za Grecję. Oby tylko prądu nie wyłączyli i nie zgasili światła!
:-*

dobrej zabawy!
ReplyDeleteA po co Wam prad na plazy? A i swiatla bedzie dosc od slonca :)
ReplyDeleteTrzymamy kciuki, zeby wszystko bylo jak trzeba.
już nie miałaś gdzie jechać....
ReplyDeleteNo pacz DS, o kryzysie trąbią nie od dziś, ale człowiek głupi, wierzył, że tak jeszcze długo będą gadać i nic z tego nie wyniknie. A tu masz. Dwa tygodnie przed wylotem taka polka z przytupem. I już mi te wakacje na wstępie zbrzydły.
ReplyDeletePrąd mi potrzebny do porannej kawy, czajnik bierę :D
ReplyDeleteKorfu dosko, służę notkami z ubiegłego roku:
ReplyDeletehttp://zuzanka.blogitko.pl/kategoria/listy-spod-rozy/grecja/
Ostrzegam tylko przed powrotem - na lotnisku ZAWSZE jest mega burdel, kilometrowe, ślamazarne kolejki, opóźnienia i brak informacji. Dodatkowo jest jedna restauracja, serwująca mrożonki za okrągłe 12-15 euro, więc warto mieć ze sobą coś do jedzenia, bo czas oczekiwania czasem bywa 5-6 godzin.
O, dziękuję! Przeczytam jutro! Mam nadzieję, że z powrotem nie będzie kłopotu, zrobię nam kanapki na drogę, zeby nie jeść mrożonek :-)))
DeleteNo faktycznie masz pecha! Ale wiesz, moze nie bedzie tak zle, ponoc Grecy staja na glowach zeby turysci nie odczuli skutow balaganu. Tak u nas pisza.
ReplyDeleteJa się o sam pobyt jakos nie boję, tylko własnie ewentualnych strajków, czekania na lotnisku i kłopotów komunikacyjnych. No ale , co przeżyjemy - to nasze :D
DeleteTo prawda, bedziecie swiadkami historii:D
DeleteJuż raz byłam świadkiem, w Szkocji podczas referendum :D Ze też te kamienie milowe historii muszą mi zawsze wpadac pod nogi :-)))))
DeleteEks siedzi z rodziną na Krecie i nie narzeka :)
ReplyDeleteSpt, oby twe słowa okazały się prorocze :D W niedzielę ma być koniec rozmów na szczycie, a my własnie w niedzielę wylatujemy...
ReplyDeletesie nic nie martw, bedzie dobrze :)
ReplyDeletekciuki, jakby cos, zaciskam ;)
bawcie sie dobrze!
Dostałam apdejt od ekipy - można jechać, dają jeść i pić :D
ReplyDeleteja mam plany na październik i ciut trzęsę portkami ;) no, ale ja mam trochę czasu na ewentualny zwrot w akcji ;)
ReplyDeletePowodzenia!
Skoro doktor je dużo to jest szansa na uratowanie greckiej gospodarki, Niech je koniecznie dużo sera Feta!!!
ReplyDelete