Friday, 11 June 2010
...
A teraz zanosimy modły i zaklinamy, żeby Łajdus wrócił do 10.30.
Bo inaczej wizyta u weta pójdzie się walić na ryj.
Ament :-)
Apdejt - Dochtór poszedł po kota. Kot siedział w krzakach pod szkołą.
Wizyta u weta jednak się odbędzie.
:-))))
Kot po szczepieniu czuje się chyba w porządku, dużo śpi. Nie chce wychodzić na zewnątrz, ale zjadł kolację i umył ryło czyli będzie dobrze.
Żałuję, że następne szczepienie dopiero za rok, bo wetka bardzo fajna :-)
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

;))))
ReplyDeletecfaniura:)
Już po. I załatwiłam dobry koci hotel. W przyszłym tygodniu idę na wizję lokalną. Pierwsze o co pani zapytała to o szczepienia :-)
ReplyDeleteBardzo dobrze to o nich świadczy :-)
Ja podziwiam Dochtoru, że miał intuicję, gdzie ta patalajza się zaczaila :-)
ReplyDeleteTo nie Dochtór :-)
ReplyDeleteTo ja powiedziałam mu, żeby poszedł pod szkołę :-)))
AAAA! Czyli wszystko jak u normalnych ludzi :-DDD
ReplyDeletea mój że się pochwalę - w przyszły piątek ma wizytę u FRYZJERA ! :))))))) Od wujka Pszczólki wrócił z przepotwornymi kołtunami (narzeczona co go dotychczas czesała z racji ciąży pragnie trzymać dystans) Dzwoniłam do weterynarza - bo sama nie dałam rady - a weterynarz mnie wysłał do fachowca od fryzur ! :D (na wizytę się czeka co najmniej 10 dni! :)))))))
ReplyDeleteTo będziesz mieć dizajnerskiego kota :-))))))
ReplyDeleteZ toxo to jest tak, że Nosowata musiałaby, ekskjuzemła, zeżreć świeżą kupę Dextera, żeby się zarazić :-)))
Większe prawdopodobieństwo złapania toxo jest w momencie pożerania niemytych owoców.
Daisy, niekoniecznie zezrec kupe.
ReplyDeleteWystarczy zajmowac sie kuweta.
Od kota bezposrednio raczej zlapac sie nie da, chyba ze wysmaruje sie wlasnym g...
przede wszystkim nie da się złapać tego od kota nie wychodzacego na dwór, który na sztucznym żarciu jedzie. sama zaliczyłam przecież ciąże z kotem na stanie. zreszyą zbadałam się i miałam przeciwciała. podobno mnóstwo osób je ma.
ReplyDeleteale.
ja w nią rzucać kamienieniem nie będe. ma prawie 40-chę, pierwsze dziecko w drodze a kot jest byłej zony faceta. więc.
powiedzmy, że ROZUMIEM ;)))))
Sie wyrozumiala jakas zrobilas...
ReplyDelete;)
A nie, ja nic nie mówię, żebyś w Nosowatą kamieniami rzucała :-)))
ReplyDeleteWiadomo jak jest :-)
to umów się z tą wetką na kawę ;) dobrze mieć zaprzyjaźnioną na stanie...
ReplyDeleteNo dobra, ale ile mozna sie modlic, Daisy?!?
ReplyDelete