Saturday, 26 June 2010
...
Kot już w hotelu. Wystraszony, oczy jak pięć złotych. Ale jak pooglądałam inne koty, to zobaczyłam, że wyluzowane, więc mam nadzieję, że Moryc się zaadaptuje :-(
Idę pakować walizkę.
Jeszcze nigdy tak mi się NIE CHCIAŁO jechać.
Apdejt:
Zamiast się pakować to siedzę i mam łzy w oczach, ze Moryń skazany na tydzień w klatce. Żal mi kociny tak bardzo, że nie wiem, czy nie odwołam wyjazdu w ostatniej chwili. Popierdoliło mnie. Ewidentnie :-(
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

hmmm...Daisy, nie wiem co napisać, bo sama mam dylemat ilekroć mam gdzieś wyjechać:>
ReplyDeleteAde, po raz pierwszy tak mi się stało. Mam wrażenie, że ten wyjazd to będzie jedna wielka porażka.
ReplyDeleteA Moryca to mi żal strasznie.
No masz, zaś ryczę.
To może przywieź kociznę do domu i nie jedź...
ReplyDeleteSkoro masz mieć spaprany pobyt w PL kiciolowym psycholem to kij z tym.
Ade, ale nie mogę się dać zwariować, w końcu to tylko tydzień, bo Dochtor kocine w przyszłą niedzielę odbierze.
ReplyDeleteWydrukowałam kartę pokładową.
Ale jak sobie pomyślę o tej jutrzejszej podróży, to wiesz.
Pytałam u siebie, ale już teraz wiem, że jutro lecisz:-(
ReplyDeleteZ ew. spotkania dupa blada, znaczy się.
:-(
Morynio zuch chłopak. Da radę, zobaczysz:-) W zeszłym roku też sie martwiłaś, a wszystko było ok. Ale rozumiem, bom kociara.
Odpoczywaj i baw się dobrze! :-)
osz uźwa żal mi Morycka i Ciebie też:(qźwa żeby sie tak dało wziąć domownika ze sobą....
ReplyDeletepowiem tak. w jednej trzeciej nie jestem tak zakochana w moim Dexie jak Ty w Morycu - ale jakbym miała go do klatki to tyż bym się zapłakała. qrcze. a chodzącego po dworze kota to nie można samego z wiadrem zarcia i uchylonym oknem zostawić? nie dałby sobie rady ?
ReplyDeleteAniu, a jakby coś się stało ? Kto zauważyłby, że coś nie tak ? Sąsiedzi ?
ReplyDeleteTo już wolę, żeby przez tydzień siedział zamknięty, przynajmniej wiem, ze dostanie jeść, a w razie czego powiozą do weta.
W życiu bym nie zostawiła kota samopas.
nie wiem Daisy. Nie wiem co mu się może bardziej stać bez Ciebie niż z Tobą jak on i tak gania gdzie chce. To tak trochę jak z dzieckiem. Czy zatrudniać mu na kolejny rok nianię czy dać klucz na szyję i niech sam do szkoły autobusem dojeżdża. trudne "matczyne" wybory ;))))
ReplyDelete(ale na pewno będziesz się czuła Ty lepiej i spokojniej jak on w hotelu zostanie, więc nie ma co mieć dylematów :)
Aniu, ja i tak codziennie umieram ze strachu, kiedy on lezie na rajzę. Ale zawsze mam tę opcję, że pójdę go szukać po opłotkach. Że zrobię wszystko. A co zrobię na odległość ? Nic.
ReplyDeletePrzewalone, mieć kota wychodzącego.
PRZEWALONE.
Idę się pindrzyć. Za dwie godziny mam wyjazd na lotnisko.
A, jeszcze. Nawet gdybym była na tyle odważna, żeby go zostawić z wiadrem karmy, to i tak przylazłby klon i mu wyżarł :-)))
ReplyDeleteMam tu takiego żarłoka w sąsiedztwie, co bezczelni się pcha do Morycowej michy.
Przez kocią klapkę włazi.
Daisy to dzwoń zara, ja szczekam i na dodatek bedę dziś w okolicach Walesaerport, mogę zwieźć gdzie trza:))))
ReplyDeleteAde, dzięki, transport mam :-)
ReplyDeleteTjeście po mię wyjadą.
Uspokoiłam się.
Zadzwoniłam do kothotelu, pan mi powiedział, że Moryc zjadł śniadanie, i czuł się ok, kiedy oddawał go Cyganom :-)
Jadę.
jezu! Cyganom kota oddali a panięka lata;)
ReplyDeleteJuz dolatała?
p.s. caly czas zastanawiam się jakim cudem napisałam do Cię maila z konta, które jest blogowo obce?;>
Moryń da radę.
ReplyDeleteMnie też szkoda by go było. Ale będzie dobrze.
Moje Rude niestety w klatce na bank by bardziej ucierpiało niż samopas. My dla niego zawsze jakieś niańki mamy. raz przez miesiąc mieszkał u znajomych. Innym razem koleżanka kociara tarabaniła sie do niego co drugi dzień, 40 km. A teraz niedawno to miał nieńkę w domu. Dziewczyna była i się zajmowała.
A Ty baw się dobrze! relaksuj się i koniec, kropek.
Będzie gitara. To tylko tydzień. Ryzykujesz tylko tyle, że po Twoim powrocie strzeli focha - a to jest , mimo wszystko, do przeżycia.
ReplyDeleteAde, póki co, nie obiecuję, ale może w środę ? Zadzwonię :-)
ReplyDeleteDoleciałam.
Upał jak trza :-)
Daisy ok, szczekam zatem;)
ReplyDeleteo dziz, ja jak zwykle ostatnio mam kupe zaleglosci. Doleciala, uf, upal, uf. Znaczy ma dobrze.
ReplyDeleteCo do Morysia, mam podobne obawy, bo kot wychodzacy oraz mam takowegoz wyzeracza. Dudek parcha na niego i jest wojna straszna tylko, gdy tamten zapedzi sie do Miski do pokoju.
Generalnie tez myslalam nad tym, ze jak jakis wypad na weekend bedzie, to zostawie michy z zarciem i juz.
Tdzien, to troche dlugo.
Ech, wypoczywaj tam i wroc spokojna.;)