Friday, 20 August 2010

...

Skosilim dziś trawę w tak zwanym ogrodzie, a raczej Dochtór się pastwił nad wyłysiałym trawnikiem bo czas już był najwyższy. Chwaściorów tyle narosło, że zjadłyby nas razem z kotem jak nic. I cholera jasna psiakrew. Okazało się, że WSZĘDZIE, dosłownie WSZĘDZIE są mrowiska, a w tych mrowiskach mrówki siedzą na jajach. Ożeszfak, myślałam, że puszczę eleganckiego pawika jak zobaczyłam to tałatajstwo kręcące się jak gówno w przeręblu i usiłujące targać te białe kokony czy inne paskudztwa w głąb ziemi. Dochtór im dachy skosił po prostu. I teraz pytanie do szanownych pań Czy istnieje jakiś środek na mrówki, którym kot się nie zatruje ? No boję się wyjść do ogrodu w obawie, że mnie dopadną, zabiją i zjedzą w odwecie. Będę wdzięczna za każdą sugestię. Fuuuj, nienawidzę mrówek. Za szybko biegają jak na mój gust.

26 comments:

  1. istnieje na pewno - ide czytac na MRUFKOFONIe

    ReplyDelete
  2. ale skucha - mrówkofonie, rzecz jasna - czy kot by sie najdał tego? różowego proszku? ja sypałam nie bacząc na psy - pies tego nie ruszył a jest super skuteczne

    ReplyDelete
  3. Too, nie wiem, wolę z chemią nie ryzykować, kot ma swój rozum, ale po ogrodzie biega, a nuż wdepnie a później sobie łapki będzie mył ?

    ReplyDelete
  4. Aha, ja nie chciałabym ich zabijać, bo mrówki pozyteczne są, tylko chcę im eksmisję zrobić :-)
    Żeby sobie poszły.

    Czego mrówki nie lubią ? W necie piszą o occie, proszku do pieczenia - ale czy to skuteczne jest na polne mrówki ?

    ReplyDelete
  5. mój kot (Łaciaty) zostal otruty.Walczyliśmy z chwaściorami za pomocą bardzo skutecznego kurwa środka.
    Kot zginał,chwasty nie....
    Pisało trzymać koty w zamknięciu przez 12 godzin po opryskach.
    Podejrzewam że idiota który nam opryski robił popryskał dla jaj kota gapiącego sie z tarasu na jego poczyniania.
    Tak jak dla jaj opryskał gałąź drzewa,solidny konar który usechł...
    chwasty NIE...

    ReplyDelete
  6. Tuv :-(

    Dlatego nie chcę żadnej chemii.
    Żadnych trutek, oprysków i innych szkodliwych substancji.

    Coś naturalnego ma być, bo mnie mrówki na plecach z całym dobytkiem wyniosą!

    ReplyDelete
  7. Weź im nabluzgaj! Ubierz ładną bluzgę i do roboty!
    :D

    ReplyDelete
  8. E, tam. Dziś kurwy fruwały jak jaskółki i nic. Nie poszły se świzdu-gwizdu w pizdu.

    ReplyDelete
  9. wbij może w ziemię jakieś małe (bardzo małe) tablice informacyjne? ;-)

    ReplyDelete
  10. Helena :-)))

    Oczami wyobraźni zobaczyłam ogród upstrzony miniaturowymi kierunkowskazami "plaża 2 km", "las - 1km", "uwaga- miny" i mrówki z tobołkami na kijkach karnie opuszczające terytorium :-)))

    ReplyDelete
  11. właśnie o to mi chodziło.
    one po prostu są zdezorientowane.
    ;-)

    ReplyDelete
  12. musisz je polubić, naturalne metody sa ok - tylko nie działają;)

    maila Ci wysłąłam

    ReplyDelete
  13. Daisy, wrzatek w mrowisko. Dla mnie to sukces juz wiedziec, gdzie to mrowisko jest. To jest w ogole podstawa:)))))))))

    Jedyna nie zagrazajaca kotu bron. Wrzatek.

    ReplyDelete
  14. Daj im się po prostu spokojnie rozmnożyć, a w przyszłym roku, na bieżąco, rozgrabiaj powstające mrowiska.

    -> Athina
    Wrzątkiem? :-(((

    ReplyDelete
  15. sol - taka gruba sol.
    moze byc taka co sie na chodnik sypie zima, no ale teraz to pewnie tego nie dostaniesz. syp zwykla kuchenna, byle grubo
    powodzenia - brr.

    ReplyDelete
  16. wrzątek wydaje się być radykalnym ale jak dla mnie ZA radykalnym...brrr
    Gotowane mrówy?

    (kot Łaciaty był przed teraźniejszym Kubkiem.)Teraz mamy chwasty jak kuźwa dęby ale koty zdrowe;)

    mrowisko też się trafi ale mało ich,i daję sobie spokój
    Hm a jeże nie jedzą mrówek?

    ReplyDelete
  17. dikejka, mowie o pozbyciu sie, a nie wzdychaniu nad kazda mrowka.

    Mialam ich kiedys tyle w ogrodzie, ze nie sposob bylo usiasc na trawie.

    ReplyDelete
  18. my mamy takie rózowe cos do sypania, zaden kot i zaden pies tego nie ruszaja

    ReplyDelete
  19. -> Athina
    No cóż - ja wzdycham. Tak mam, że nie znajduję usprawiedliwienia dla okrucieństwa (przepraszam za mocne słowo, ale jestem zmeczona i nie przychodzi mi na myśl żaden delikatniejszy zamiennik). I nie ważne czy dotyczy to mrówek, czy kręgowców.
    Tylko nie pisz proszę, że lanie wrzątku to szybka śmierć, bo tego nie wiesz. Mrówkom inaczej czas płynie:-)
    Pozdrawiam.

    Aa i żeby nie było, ze ja niby taka święta. W afekcie też mordu na komarze dokonam;-)

    ReplyDelete
  20. ja sie wcale nad tym nie zastanawiam, jak mam sie pozbyc...

    ReplyDelete
  21. ==>heleno: jeszcze raz coś takiego i ... ten...no... Werwolfem postraszę albo co...

    :D

    ReplyDelete
  22. no własnie - moja empatia nie sięga mrówek ani nawet ślimaków które potrafią zeżrec w ogrodzie wszystko, ani myszy, na które stawiam łapkę, kretów i nornic niszczących moja pracę - co gorsza - jem mięso, noszę skórzane buty... a teraz mnie ukamienujcie;/

    ReplyDelete
  23. Z tego co pamiętam to u nas na działce też się zalewało mrówy wrzątkiem. Były też takie środki w sprayu, ale to już dla zwierzaków domowych może być niebezpieczne.
    Czasem po prostu tak trzeba... A jak tylko przegonić to nie mam pojęcia...może wykopać całą darń dookoła mrowiska z mrowiskiem włącznie i przenieść nim się rozlezą ;P

    ReplyDelete
  24. Sze - i Ty miłosniczko tatara przeciwko mnie;P

    ReplyDelete