Friday, 20 August 2010
...
Skosilim dziś trawę w tak zwanym ogrodzie, a raczej Dochtór się pastwił nad wyłysiałym trawnikiem bo czas już był najwyższy. Chwaściorów tyle narosło, że zjadłyby nas razem z kotem jak nic. I cholera jasna psiakrew. Okazało się, że WSZĘDZIE, dosłownie WSZĘDZIE są mrowiska, a w tych mrowiskach mrówki siedzą na jajach.
Ożeszfak, myślałam, że puszczę eleganckiego pawika jak zobaczyłam to tałatajstwo kręcące się jak gówno w przeręblu i usiłujące targać te białe kokony czy inne paskudztwa w głąb ziemi.
Dochtór im dachy skosił po prostu.
I teraz pytanie do szanownych pań
Czy istnieje jakiś środek na mrówki, którym kot się nie zatruje ? No boję się wyjść do ogrodu w obawie, że mnie dopadną, zabiją i zjedzą w odwecie.
Będę wdzięczna za każdą sugestię.
Fuuuj, nienawidzę mrówek. Za szybko biegają jak na mój gust.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

istnieje na pewno - ide czytac na MRUFKOFONIe
ReplyDeleteale skucha - mrówkofonie, rzecz jasna - czy kot by sie najdał tego? różowego proszku? ja sypałam nie bacząc na psy - pies tego nie ruszył a jest super skuteczne
ReplyDeleteToo, nie wiem, wolę z chemią nie ryzykować, kot ma swój rozum, ale po ogrodzie biega, a nuż wdepnie a później sobie łapki będzie mył ?
ReplyDeleteAha, ja nie chciałabym ich zabijać, bo mrówki pozyteczne są, tylko chcę im eksmisję zrobić :-)
ReplyDeleteŻeby sobie poszły.
Czego mrówki nie lubią ? W necie piszą o occie, proszku do pieczenia - ale czy to skuteczne jest na polne mrówki ?
mój kot (Łaciaty) zostal otruty.Walczyliśmy z chwaściorami za pomocą bardzo skutecznego kurwa środka.
ReplyDeleteKot zginał,chwasty nie....
Pisało trzymać koty w zamknięciu przez 12 godzin po opryskach.
Podejrzewam że idiota który nam opryski robił popryskał dla jaj kota gapiącego sie z tarasu na jego poczyniania.
Tak jak dla jaj opryskał gałąź drzewa,solidny konar który usechł...
chwasty NIE...
Tuv :-(
ReplyDeleteDlatego nie chcę żadnej chemii.
Żadnych trutek, oprysków i innych szkodliwych substancji.
Coś naturalnego ma być, bo mnie mrówki na plecach z całym dobytkiem wyniosą!
Weź im nabluzgaj! Ubierz ładną bluzgę i do roboty!
ReplyDelete:D
E, tam. Dziś kurwy fruwały jak jaskółki i nic. Nie poszły se świzdu-gwizdu w pizdu.
ReplyDeletewbij może w ziemię jakieś małe (bardzo małe) tablice informacyjne? ;-)
ReplyDeleteHelena :-)))
ReplyDeleteOczami wyobraźni zobaczyłam ogród upstrzony miniaturowymi kierunkowskazami "plaża 2 km", "las - 1km", "uwaga- miny" i mrówki z tobołkami na kijkach karnie opuszczające terytorium :-)))
właśnie o to mi chodziło.
ReplyDeleteone po prostu są zdezorientowane.
;-)
musisz je polubić, naturalne metody sa ok - tylko nie działają;)
ReplyDeletemaila Ci wysłąłam
Too, dzięki :-)
ReplyDeleteDaisy, wrzatek w mrowisko. Dla mnie to sukces juz wiedziec, gdzie to mrowisko jest. To jest w ogole podstawa:)))))))))
ReplyDeleteJedyna nie zagrazajaca kotu bron. Wrzatek.
Daj im się po prostu spokojnie rozmnożyć, a w przyszłym roku, na bieżąco, rozgrabiaj powstające mrowiska.
ReplyDelete-> Athina
Wrzątkiem? :-(((
sol - taka gruba sol.
ReplyDeletemoze byc taka co sie na chodnik sypie zima, no ale teraz to pewnie tego nie dostaniesz. syp zwykla kuchenna, byle grubo
powodzenia - brr.
wrzątek wydaje się być radykalnym ale jak dla mnie ZA radykalnym...brrr
ReplyDeleteGotowane mrówy?
(kot Łaciaty był przed teraźniejszym Kubkiem.)Teraz mamy chwasty jak kuźwa dęby ale koty zdrowe;)
mrowisko też się trafi ale mało ich,i daję sobie spokój
Hm a jeże nie jedzą mrówek?
dikejka, mowie o pozbyciu sie, a nie wzdychaniu nad kazda mrowka.
ReplyDeleteMialam ich kiedys tyle w ogrodzie, ze nie sposob bylo usiasc na trawie.
my mamy takie rózowe cos do sypania, zaden kot i zaden pies tego nie ruszaja
ReplyDelete-> Athina
ReplyDeleteNo cóż - ja wzdycham. Tak mam, że nie znajduję usprawiedliwienia dla okrucieństwa (przepraszam za mocne słowo, ale jestem zmeczona i nie przychodzi mi na myśl żaden delikatniejszy zamiennik). I nie ważne czy dotyczy to mrówek, czy kręgowców.
Tylko nie pisz proszę, że lanie wrzątku to szybka śmierć, bo tego nie wiesz. Mrówkom inaczej czas płynie:-)
Pozdrawiam.
Aa i żeby nie było, ze ja niby taka święta. W afekcie też mordu na komarze dokonam;-)
ja sie wcale nad tym nie zastanawiam, jak mam sie pozbyc...
ReplyDelete==>heleno: jeszcze raz coś takiego i ... ten...no... Werwolfem postraszę albo co...
ReplyDelete:D
no własnie - moja empatia nie sięga mrówek ani nawet ślimaków które potrafią zeżrec w ogrodzie wszystko, ani myszy, na które stawiam łapkę, kretów i nornic niszczących moja pracę - co gorsza - jem mięso, noszę skórzane buty... a teraz mnie ukamienujcie;/
ReplyDelete==>too-tiki: jeb!
ReplyDelete:D
Z tego co pamiętam to u nas na działce też się zalewało mrówy wrzątkiem. Były też takie środki w sprayu, ale to już dla zwierzaków domowych może być niebezpieczne.
ReplyDeleteCzasem po prostu tak trzeba... A jak tylko przegonić to nie mam pojęcia...może wykopać całą darń dookoła mrowiska z mrowiskiem włącznie i przenieść nim się rozlezą ;P
Sze - i Ty miłosniczko tatara przeciwko mnie;P
ReplyDelete