Tuesday, 21 March 2006
Godzina zero
Wybiła . Ding-Dong . Za chwilę przyjdzie Siostrunia z kotem. Z kotem w klatce, dodajmy. Bo w domu panem na włościach jest pies. Nie wiem w jakim stopniu krwiożerczy. Dzikie króliki dostawały napędu rakietowego, koty z sąsiedztwa przypominały kominiarskie szczotki na sam widok Maksiunia. Cholera. Mamunia Maksa potrafiła załatwić odmownie 17 szczurów w kwadrans, aż murzynka z Councilu, która przyszła odszczurzać okolicę, (dzierżąc w dłoniach drąg żelazny w charakterze oręża przeciwszczurzego) wyraziła chęć odkupienia szczurołapa-mordercy ...
A co , jeżeli Maksiunio odziedziczył geny po mamusi ?
Przewiduję latanie na wysokości lamperii - w wykonaniu kota oczywiście.
Na forum, gdzie zdarza mi się popełniać notki, dodano mi otuchy ... "kolorystycznie do siebie pasują , to się pogodzą ..."
No fakt, pasują. Oba rude .
Boję się ...
Ps :Aaaaaaaaaaaaaaaaargh !!! Zadzwonili z pracy !!! Interwju w czwartek, yessssss :-))))))
Managerem mnie chcą zrobić :-) Nie wiedzą co czynią :-)))
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment