Tuesday, 10 October 2006
...
Powinnam zadzwonić do pracy. Bo jak widać na załączonym obrazku - wcale mnie tam nie ma. Źle mi. W głowie młot pneumatyczny, ucho mnie pobolewa i zatoki zapchane do wypęku. Choróbsko pieprzone. Nienawidzę.
Jedyny plus, że może zdążę się spakować ? Szachy dla M zajmą mi z pół walizki . Drugie pół - kosmetyki dla S. Majtki schowam do kieszeni płaszcza a resztę rzeczy nałożę na siebie warstwowo.I już.
Sąsiad kuje w ścianach i warczy jakimś narzędziem. A raczej wizga. Wizgnę mu zaraz. W poprzednim mieszkaniu - też sąsiad kuł a do tego jeszcze wyło dziecko. Taka moja karma czy co ???
Karrot do mnie napisała. Specjanie dla niej wrzuce w zakladki mojego starego bloga.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment