Monday, 30 October 2006

...

Jadę jutro sprawdzić te kursa wszelakie. Mam nadzieję, że nie padnę tam na zawał, kiedy zaśpiewają cenę. No i po południu do lekarza w sprawie uniformu-ludojada. A w przerwie do banku, zapłacić za czynsz, posprzątać syf w siedlisku i tak oto minie wolny dzień . Phi, wolny jak dzika świnia na zakręcie, ot co. Dowiedziałam się jaki mam grafik na Święta. Wigilia - praca do późna. Pierwszy dzień Świąt - wolne. Drugi dzień Świąt - dniówka od 8.00 do 19.00 .Witamy w UK i nie ma że boli. Uroczo. Tym bardziej, że w zeszłym roku za pracę w Święta płacili podwójnie. Teraz już nie płacą. Kapitalisty zboczone :-))) A jak w piątek wygram te 88 milionów funtów w Euromillions to mnie będą mogli w dupę przez papierek pocałować. Wszyscy, za wyjątkiem superwajzora. Od dwóch dni boli mnie pod żebrami z lewej strony. Pewnie następuje u mnie rozkład. Kolejny. Bo rozkład pożycia małżeńskiego już zaliczyłam. Za karę M boli ząb. Bo stwierdził, że ja chora z urojenia jestem i że to pewnie ta, no... obstrukcja. No to rzuciłam urokiem, bo ja tyle mam wspólnego z obstrukcją co krowa z baletem. Nie nadarmo moja szanowna Macierz stwierdzała, że mnie się nie opłaca karmić, bo wszystko zaraz na zmarnowanie idzie. Taaak. Przaśny ten blog . Fizjologiczno-przaśny. Co mi właśnie przypomniało, że nie zażyłam małej magicznej pigułki. Nie dziwię się wcale kobietom, które stosując doustną antykoncepcję błogo sobie w ciążę zachodzą. Jeżeli są tak systematyczne jak ja.... A tak w zasadzie... to po jaką cholerę mi antykoncepcja ???? No. Się może kiedyś przyda.

No comments:

Post a Comment