Wednesday, 7 October 2009
...
Noc przeszła spokojnie, żadnych Ptaków Które.
Za to wczoraj przeżyłam mały szok, kiedy to siedząc w kuchni i niestety paląc papierocha (nałóg to franca zbolała) usłyszałam, jak przez kocią klapkę coś się przeciska z mozołem. Cos wlazło i od razu zaczęło rąbać suche jak maszyna.
Kichuj, myślę... Moryc się nie przywitał ? Ani "miau", ani "pocałuj mię w dupę" ???
Wyjrzałam z kąta za kredensem i oniemiałam. Przypięte do miski, GRUBE JAK BECZKA, szare, pręgowane kocisko - młóciło żarcie w tempie zawrotnym. Zobaczyło mnie, łypnęło złowrogo żółtym okiem i odwróciło się w stronę michy.
Podeszłam, delikatnie poskrobałam grubasa po grzbiecie.
"Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr !!!!
Usłyszałam w odpowiedzi na pieszczotę. Coś jak "pehrdalaj, ho ?"
Odsunełam się na bezpieczną odległość.
I słyszę za plecami swojskie "miaaaau"
Oszkur. Morynio wrócił.
Jak zobaczył grubasa przy misce to sam się nagle zrobił trzy razy taki objętościowo.
Ogon tak najeżył, ze o mały włos a nie zmieściłby się w drzwiach do pralni. Stoi w progu, ślipia zmrużone, ogonem boki obija. Grubas się trochę najeżył, warknął, ale twardo przy misce tkwi. Moryc wydaje potępieńcze wycie z głębi trzewi. Niedobrze, pomyśłałam. Pralnia to małe pomieszczenie, jak się zaczną kotłować, to moze być nieciekawie. Podeszłam i desperacko chwyciłam Moryca na ręce. Nie protestował, z wysokości prychał tylko wściekle na intruza. Tamten skorzystał z okazji i wybrał wolność. Z trudem. Bo klapka wąska jest :-))))
I teraz muszę kupić kocią klapkę programowalną na Morysiowego chipa.
Kosztuje jakieś obłędne pieniądze, ale to konieczność. Nie będzie mi jakiś gruby kocur warczał na Morynia :-)))
Kocim chrupkożercom mówimy stanowcze "NIE"
:-))))))))))))
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

"pehrdalaj, ho?"
ReplyDelete:-))))))))))))))))))))
i poszła pożyczyć majtki
Jacy Duńskiemu tą samą drogą wchodzi ... lis.
ReplyDeleteJakieś myśliwskie przygotowania są czynione, dowiem się pewnie jutro ;-)
Jak to paląc papierocha?? ale jak to???
ReplyDelete***
do trzech razy sztuka - CZAROWNICA, czy mogę dostać dostęp do twojego bloga? Może tym razem przeczytasz...
szpiglasowa na gmail.com
O to ja sie podepnę pod prośbę Ds
ReplyDeletemarvass8@gmail.com
Jak nie to po prostu napisz "nie mogę". Się nie obrażam i nie biorę do serca ;-))
Ds, no tak. Nałóg mię znowu porwał w szpony :-(
ReplyDeleteSzlag by to trafił.
Wczoraj było ostro - lały się po mordach na parkingu przed domem :-))))Moryc i ten szary Beczkowóz :-))))
Ja bardzo przepraszam, ale to po prostu kradziejstwo było, jak nic! Ty zgłoś natychmiast! tam gdzie trzeba, jakis brytyjski MOSAD czy cóś:)
ReplyDeleteTy to masz przygody z kotami :)
ReplyDeleteA... i jaki wynik tego starcia parkingowego? Ktory wygral? :)
ReplyDeleteNina, zawołałam Moryca i przyszedł, to chyba remis był :-)))
ReplyDeleteJa tak jeszcze do twojego poprzedniego postu,mojemu kajtkowi tez sie zdarzaly takie numery,ale nie z ptakiem.Ptaki znosil przewaznie martwe i obmemlane,ale kiedys mysz zywa mi wypuscil w domu ,przywlekl w zebach,a niezauwazylam ze zywa.Zamknelam pokoj i go wpuscilam tam na noc,pol nocy latal tam i z powrotem,jakby stado sloni robilo najazd,ale rano mysz tylko wrzucilam na szufelke i wywalilam,ukatrupil ja.Z zaba bylo podobnie przytargal duze zabsko brrrrr....
ReplyDeleteA co do gosci niezapowiedzianych ,to tylko kotki mogly do nas przychodzic,jakikolwiek kocur byl przeganiany od razu z nie swojego terenu.
Pamietam taka jedna czarna sliczna kotke,byla tak odwazna ,ze przychodzila siadala na parapecie i zagladala czy ktos w domu jest ,albo miauczala jak wsciekla,no panienki same przychodzily sobie...
Przynajmniej na nudę nie możesz narzekać, prawdaż :-)))
ReplyDeletea kropo gości przez klapkę, patrzcie tu:
ReplyDeletehttp://www.youtube.com/watch?v=Y3J8vYL_Vro&feature=PlayList&p=55189E9A6524BA5C&playnext=1&playnext_from=PL&index=10
Alex, Moryc trzy razy mi żabę ŻYWĄ do domu przywlekł :-))))
ReplyDeleteI skakała jak gupia po sralonie :-)))
Lorenza - nie mogę narzekać, fakt!
Idę obejrzeć filmik :-))))
Buahahahaha, jumnął dywanik :-)
ReplyDeleteBandyta :-)))) Nawet czarną maskę założył, żeby go nikt nie poznał :-)))
ReplyDeleteA te szopy proszące o lody - cudne.
Dochtoru zaglądał mi przez ramię i nagle mówi " jakbym tak tego gnoja kopnął w jaja to by od razu im tego loda dał :-))))"
Wkurzyło się Dochtoru, ze się gość ze zwierzątkami drażnił :-))))
To są zajebiste stworzenia, swietnie sie oswajają. No, jak można loda nie dać szopowi?
ReplyDeleteCzarna maska i czarne rękawiczki. Profesjonalista.
ReplyDelete:-)
I jeszcze jak się czujnie rozejrzał dookoła! :-)
ReplyDelete"pehdalaj ho" - umarłam:)))))
ReplyDeleteDaisy, zauważyłaś kiedy moja linijka od petów zniknęła? ostatnio przegłam i paczkę w ciągu niespełna 10 godziny wysztachałam - rzygłam i mam dość. tym razem się uda, z plastrami czy bez!
p.s. prywatę uskuteczniam rónież jak Ds i Małgośka - CZAROWNICO czy mogę prosić o hasło? ardnaskelade@gmail.com
Jeśli nie to wystarczy mi - nie, bo nie.
;)
Ade, ja też się zbieram powoli do pieprznięcia nałogiem. Ale to dopiero po wizycie mojej Najlepszej, bo wiadomo. Ona pali, a impreza się nam szykuje. To znowu mogłabym pęc.
ReplyDeleteW pracy jak jestem - wcale nie chce mi się palić. Tylko jak w domu siedzę to palę. Z nudów jak przypuszczam.
Szopy powiadacie...
ReplyDeletew zasadzie nie mialabym nic przeciwko, gdyby nie to, ze maja we zwyczaju lazic po smietnikach i wyciagaja zarcie - zwykle w nocy, kiedy wszyscy spia... a robia przy tym taki lomot, ze pol osiedla potrafia zbudzic :)
Daisy, Ty mi tu nie piernicz o paleniu, dobra?
ReplyDeleteDaisy, Ty mi tu nie piernicz GŁUPOT o paleniu, dobra?
ReplyDeleteNie pierniczę. Piszę jak jest.
ReplyDelete:-)))
Nina, no głodne zwierzątka to trzaskają kubłami :-)))
A kazał wam kto w tej Hameryce mieć kosze na śmieci z blachy ????
:-)))))
Daisy:
ReplyDeletea z jakiej tam blachy????
Plastikowe i lomot robia.
Drogie Panie proszace o haslo - powysylam zaproszenia. Mam wielka prosbe o nieudostepnianie tresci mojego bloga osobom trzecim, ufam ze tego nie zrobicie.
ReplyDeleteProsze w zamian o zaproszenie do Was - gypsi.uk@gmail.com
akcje z ptakami przerabiałam rózne,jednak nie w nocy.Klapki nie mamy a w pysku n ie przynoszą o tej porze;))).
ReplyDeleteZ to OBCY KOT ŻRE z miaurycowej miseczki?!?!?
no jak możesz!!!
absolutnei niedopuszczale sienei dziwie że Kocio tak zareagowalo:)
Daisy...plisss, plisss, było tak dobrze już...tyle dni bez....buuuuuuuuu(płacz ciągły, nieprzerwany)
ReplyDeleteTuv, też bym sie wkurzyła gdyby obcy kot jadł z mojej miski:) Zamiast Moryca na opa to tamtego sru! :) na zewnątrz mozna mu miche wystawić, niech se obcy zje trochę, może głodny wędrowiec to był?
Daisy, może on z głodu taki gruby biedaczek? Znaczy nie gruby, tylko spuchnięty...Może ledwie się przecisnął przez kocią klapkę a Ty jego pogoniła, a? A on nie warczał na Morynia, tylko rzęził ostatkiem sił i teraz leży gdzieś pod płotem...no nie mogę, no... Zresztą dwa koty mieć fajniej jest, mówię Ci, nie no żeby od razu 10, ale powoli, stopniowo, po jednym...
ReplyDeleteJeju, a jesli Eleonora ma rację i on z głodu tak!!!!!?
ReplyDeleteEleonoro :-))))))))( jak rany, Kasia, no ja wiem, dlaczego Eleonora, ale bożesztymój, no!)
ReplyDeleteTak, rzeczywiście. Rzęził z głodu. I chorował na puchlinę głodową :-)))) Jak te biedne dzieci w Etiopii!
Ty wiesz, że ja bym i trzy koty miała, ale wyznaję zasadę, że nic na siłę. Jak przyjdzie jaka bida, to wezmę, bo jest szansa, że Dochtoru się ulituje. On drugiego kota póki co - nie chce :-(
Świnia nie Dochtoru.
Beata, no cóż nie udało sie teraz to uda się później, nie ?
Idę jaką notkę napiszę, albo co.
Tylko znowu o pierdołach będzie.
Werwolf też nie chciał kota.
ReplyDeleteŻadnego.
:-)))))))))))))))))))))))