Friday, 11 December 2009
...
Dochtor robi sobie kanapkę podśpiewując pod nosem.
Daisy kątem ucha podłapuje słowa.
Zdziwiona tym co usłyszała pcha się do kuchni.
"Co śpiewałeś przed chwilą ?"
"Suicide is painless" - odpowiada Dochtor.
Aha.
Suicide is painless... o matko
Nie chcecie wiedzieć CO usłyszałam.
SUICIDAL PENIS
Kurtyna.
:-))))))))))))))))))))))))))
A gdyby Dochtor miał bloga, to dziś napisałby tak :
Wiersz na moje Órodziny
Sam jósz nie wiem jaki jestem
Ja nie jestem wcale krzesłem
Ja nie jestem ruwniesz wołem
Ani oknem ani stołem
Ani bużom z pierunami
Ani rużom ze kolcami
Ani smokiem ani psem
Ani rzabom ani gzem
Ani muchom która brzenczy
Ani krowom ktura jenczy
Jak jom wezdmie koniczyna
Ktura czensto krowy wzdyma
Dziś som moje Órodziny
A nie rzadne imieniny
I prezęty niech mi da
Ktury co tam dla mnie ma !
J.Janczarski
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Glodnemu chleb na mysli;)
ReplyDeleteOdzywasz?
Budzę się z letargu jakby. Ale tak zwany przedświąteczny zapierdol w robocie rzuca mi się na samopoczucie :-)
ReplyDeleteFszyskie brylanty kupujom, nie? ;)
ReplyDeleteZeby brelanty kupowali to nie byłabym uchetana jak kuń po westernie!
ReplyDeleteJak popierdzielam na zaplecze po kolejną parę kolczyków za 5.95 to warczę ...
I jeszcze nosem kręcą, że drogo :-))))
To jak u mnie na recepty, 80% nie placi, bo na roznych benefitach, etc.
ReplyDeleteA reszta warczy, ze drogo. Wytlumaczyc ludowi nie moge, ze jak sie bierze 2 stale leki co miesiac, to trzeb asobie wyrobic taka karte fajna i wtedy i te leki i wszystko inne na recepte jest w ramach tej oplaty - cos kolo 120 rocznie, a pojedynczy "item" na recepcie to 7.50
Nie dociera, wrrrrr...
o, kurcze...te 5.95 to ja...i te lekarstwa też...przepraszam!
ReplyDeleteBeata, ja Ci wybaczam, ale jak przyjedziesz kiedyś do Yarmouth a wejdziesz do sklepu gdzie pracuję, to będziesz mieć obowiązek zrobienia zakupów za co najmniej pińcet funciaków!
ReplyDeletePamiętaj!
Gypsi - ludzie generalnie narzekający są. Tylko ja jedna puszczam kasę jak wodę i dobrze mi z tym :-))))))
O, Matko, pińcet...
ReplyDeleteDaisy, a gdzie Twoje piękne zdjęcie w lennonkach???????????????????????????????
Wywaliłam :-))))
ReplyDeleteZnaczy się Strzelec, a wszystkie Strzelce, to fajne chłopaki som:)
ReplyDeleteWszystkiego najlepszego dla Dochtora!:)
to po raz drugi składam mu życz...rzyczenia:)
ReplyDeleteJa też rzyczyłam i śpiewałam!
ReplyDeleteLalalalalala :-)
No!
ReplyDeleteDaisy, skad wiedzialas, ze to moj ulubiony fragment Pana Sulka?
ReplyDeleteUcaluj Dottore:)
Bo to jest muj ólóbiony fragmęt takorz terz :-))))
ReplyDeleteMiałam osiem lat jak się dorwałam do książki pt: Kocham pana panie Sułku :-))))
Dochtoru dziękuje za rzyczenia :-)))
A czy Daisy wie że wciąż jeszcze wykopuję takich kole 40 wiosen co nie wiedzą kto to Pan Sułek? :)
ReplyDeleteWszystkiego najlepszego dla jubilata!
małgoś ----- Niemożliwe ?!?
ReplyDeleteDaisy - wierszyk przesliczny:)
ReplyDeleteno to jeszcze jeden i jeszcze razaaaaz:)
500 to ja nie będę w życiu miala, ale 300 powiedzmy to bym wydala bardzo chętnie :-))))) Siem lubi biżuty, tyle powiem.
ReplyDeleteDochtoru pozdrowi od Lorenzy, i cmoknie takoż :-)
Dochtoru dziękuje za wyrazy :-)))
ReplyDeleteTe, no, rzyczeniowe :-)))
Małgoś, nie wierzę, że mozna nie znać Sułka!!!
Ja się wychowałam na Powtórce z rozrywki i 60 minut na godzinę!
A już Sułka i Młodą Lekarkę to pasjami kocham.
Nie mówiąc o rodzinie Poszepszyńskich, i na przykład takim Matriarchacie :-))))
Uwierzcie. Tyle ciekawych rozmów można przeprowadzić w takiej grupie
ReplyDelete:-/
Ja sie też wychowałam na Sułku, na powtórce z rozrywki o 13.00:)
ReplyDeleteJeden syn ma imię po Zębatym z rodziny Poszepszyńskich a drugi po Manie:)