Thursday, 28 October 2010

...

Będzie smutno i refleksyjnie. Taka data, taki dzień. 16 lat temu stałam przed wejściem do Szpitala Wojewódzkiego. Padał zimny deszcz a wiatr przenikał mnie na wylot. Trzęsłam się nie tylko z zimna. Paliłam papierosa, nieuważnie strzepując popiół do dużej, metalowej popielnicy. Nie pamiętam o czym wtedy myślałam. Patrzyłam na prawie pusty przyszpitalny parking, jacyś zapóźnieni przechodnie śpieszyli się do domów, życie trwało,- a mnie w tamtym momencie walił się świat. Na czwartym piętrze szpitalnego gmaszyska rozgrywała się moja osobista tragedia. Przyznaję. Wtedy chciałam uciec. Stąd ten papieros, marna wymówka. Nie można uciec przed bólem. Nie można uciec przed śmiercią. I zrozumiałam. Że to jeszcze kilka minut, może kwadrans. A ja tchórzę. Chowam głowę w piasek i udaję, że mnie nie ma. Tego czasu nikt mi nie zwróci. Wbiegłam do holu, winda czekała. W szpitalnej sali półmrok. Butla z tlenem cicho syczała. "Mamo, jestem przy Tobie" I zostałam do końca. Kochana moja. Nawet po 16 latach ból nie traci na sile. Ale uśmiecham się przez łzy. Ten moment kiedy odchodziłaś, a ja głaskałam Cię po włosach i twarzy, nie wierząc, że to już - paradoksalnie dał mi siłę, którą noszę w sobie do dziś. 28-10-1994 godzina 22.28 28-10-2010 godzina 22.28 Mamo. Kocham Cię. I zawsze będę.

17 comments:

  1. Dzięki dziewczyny. W takie dni wraca przeszlość. Rok w rok.
    Ale dam radę, nie ?

    Wtedy miałam jeszcze na głowie męża z kochanką, nawet mnie chuj zbolały w takim momencie nie umiał przytulić, buc jeden, oby się w trumnie zesrał.

    Ale tak jak pisałam. Silna jestem. faktycznie cos jest w stwierdzeniu, że co cię nie zabije, to cię wzmocni.

    ReplyDelete
  2. dasz :)
    A chuj to chuj i chujem będzie i szkoda czasu na wspomnienia o nim.

    Dzielna byłaś. :*

    ReplyDelete
  3. To bardzo wazne, co napisalas.
    A ten zbolaly chuj moze byl po prostu tchorzem?

    ReplyDelete
  4. Miauka - masz rację, szkoda czasu.
    W takich momentach, kiedy przypomina mi się jego podłe zachowanie - cytuję sobie Bursę :-)))

    "Dzieci są milsze od dorosłych
    zwierzęta są milsze od dzieci
    mówisz że rozumując w ten sposób
    muszę dojść do twierdzenia
    że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

    no to co

    milszy mi jest pantofelek
    od ciebie ty skurwysynie."


    Anonim - tchórzem nie był, on był zakochaaaaaany :-) Nie we mnie.

    ReplyDelete
  5. Bardzo wzruszyly mnie Twoje ostatnie zdania.
    Jestes bardzo szczesliwa osoba, ze masz tyle milosci w sobie.
    A twoja Mama musiala byc jeszcze wieksza szczesciara niz ty majac takie kochane dziecko...

    ReplyDelete
  6. Bardzo mnie wzruszyłaś. Przywróciłaś wiarę w ludzi. Bo wiesz, nie wszyscy pamiętają.

    ReplyDelete
  7. piekne slowa kochana, nawet nie smiem myslec, jak sie czulas...

    a co do exa, to zal atramanetu na pisanie o nim...

    pys.

    ReplyDelete
  8. u mnie za miesiąc. zazdroszczę że się pożegnałaś. nie wybaczę sobie tego do końca życia.

    ReplyDelete
  9. Daisy, cholero jedna:)"
    Ja wiem, że ostatnio mi bliżej po imieniu ze łzami, ale mogłaś oszczędzić!
    Dziękuję, to piękne wspomnienie.
    Ściskam:*

    ReplyDelete
  10. Letni miesiąc, inny rok, inny szpital, ale wiem jak to boli..
    :*

    ReplyDelete
  11. mojej też nie ma 16 lat...a boli codziennie tak samo...

    ReplyDelete
  12. Wraca. Nie da się nie pamiętać takiej chwili ze szczegółami.
    Czacha Stokroto :*

    ReplyDelete
  13. Ja dopiero tera, ale chcialm powiedziec, ze bardzo ''od serca'' to napislas...

    Trzymaj sie Kochana, badz dzielna, ale i placz jezeli ma Ci pomoc...

    ReplyDelete