Sunday, 7 November 2010
...
Śpiący dzień. Łażę oszlafrokowana, z kołtunem na łbie i pyskiem jak latarnia na Rozewiu. Z prac domowych wykonałam : dwie zapiekanki, które pożarłam parząc se niewyparzoną gębę, nakarmiłam dzikie zwierzę i odmechciłam ścieżkę w ogródku. Za pomocą starego platera do ryb. A tera siedzę i słucham Dochtorowego chrapania, które dobiega z pięterka.
Za jakąś godzinę trza będzie jakiś obiad stworzyć. Miała być hinduszczyzna, ale sos wyszedł. Nie wiem w jakim kierunku.
Sklep najbliższy czynny jeszcze przez kwadrans.
Ale.
Nie polecę tam z kołtunem i latarnią, nie ?
No nie.
Zaprawdę, nie nadaję się na garkotłuka i kuchtę.
Chociaż aparycja dzisiejsza przystająca jest jakby.
Mają dziś obywatele leniwą niedzielę.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Oj to widac jakas leniwa miedzynarodowka, bo ja tez z koltunem siedze:) Wlasnie poludnie dochodzi i Wspanialy pytal czy mam zamiar wpasc pod prysznic? Narazie obrzucilam go spojrzeniem jak blyskawica i sama nie wiem, ale chyba jednak sie zamocze;))
ReplyDeleteJa się zamoczyłam, rano. Stąd kołtun. Bo włos nie traktowany szczotką i suszarką zamiera mi na łbie w dziwne formy :-)))
ReplyDeleteA pysk się świeci od kremu.
Oesu, jak mi się NIC nie chce!
A ja sie budze sama w weekendy nieliczne, w ktore moge dluzej pospac (jak wczoraj i dzis) - przed 8 rano!!!
ReplyDeleteTo niesprawiedliwe...
Mam to samo. Wyszlam z psem w pizAmie wpuszczonej w kaloszki. Jedbnym slowem - rozumiem, co czujesz.
ReplyDeleteGypsi, ja dzisiaj pierwszy raz wstałam o 5.50 wypuścić Łajzę Moryca, a następnie i na stałe o 7.00.
ReplyDeleteCzyli znam ten ból :-))))
W weekendy wstaję tak jak zwykle do pracy. Ni chooja nie mogę pospać dłuzej :-)))
Lorenza - ja grzebałam w mchu w oczojebnie różowym szlafroku. Widac mnie było chyba aż w Norycz :-)))
Ja protestuję przeciwko pejoratywnemu wykorzystaniu rozewskiej latarni!
ReplyDelete"odmechciłam ścieżkę w ogródku. Za pomocą starego platera do ryb"
ReplyDeletemhm.. probuje sobie wyobrazic jak w/w czynnosc wygladala i nijak mi nie idzie :)
A czy ja obrażam latarnię ? Rozewską ?
ReplyDeletePorównania użyłam, boć blask bił ode mnie nieziemski :-))))
Idę spać. Dzisiaj już nie strzelają :-)
Futrzak - to ja Ci pomogę :-)
ReplyDeleteOczami duszy zobacz wściekle różowy tołub na klęczkach, skrobiący kostkę brukową nożem do jedzenia ryb. Takim rodowym srebrem.
Dołóż jeszcze kołtun i świecące oblicze a będziesz mieć pełny obraz :-))))
Dla uspokojenia dodam, że plater się nawet nie zarysował. Przedwojenna robota :-)))
Abuhhehe, to u mnie była leniwa sobota. Pysk też świecił, włos niemyty i z dwucentymetrowym siwym odrostem został związan w koczek różową gumecką.
ReplyDeleteZa to na obiad była pizza i piwo (cola dla dziecka) czyli dzika rozpusta ... choć miałam lepiej, bo nie musiałam na siebie patrzeć
A ja zrobilam steki z poledwicy na grillu, ze smiesznymi ziemniakami na parze i piure z brukwi, Squid dolozyl pieczarki lekko podsmazone. Smy si eobzarli nieprzytomnie (a waga w dol).
ReplyDeleteMoze gdybym do roboty wieczorem wczoraj nie musiala, to bym sie polenila, a tak jakos tak z marszu poszlo.
w róziowym futrze???????
ReplyDeleteJa takze miec leniwa niedziele, tzn pranie robilem i sprzatanie i zakupy i nowe kwiatk i czyszczenie ekspresu do kawy i prawie przesadzilem kwiatki, ale zabraklo ziemi...
ReplyDeleteA, kochana, czylis leniwa angielska lafirynda w szlafroku i zlatarnia:)))(lafirynda, bo kazda leniwa baba, to lafirynda, huehue)
ReplyDelete