Sunday, 7 November 2010

...

Śpiący dzień. Łażę oszlafrokowana, z kołtunem na łbie i pyskiem jak latarnia na Rozewiu. Z prac domowych wykonałam : dwie zapiekanki, które pożarłam parząc se niewyparzoną gębę, nakarmiłam dzikie zwierzę i odmechciłam ścieżkę w ogródku. Za pomocą starego platera do ryb. A tera siedzę i słucham Dochtorowego chrapania, które dobiega z pięterka. Za jakąś godzinę trza będzie jakiś obiad stworzyć. Miała być hinduszczyzna, ale sos wyszedł. Nie wiem w jakim kierunku. Sklep najbliższy czynny jeszcze przez kwadrans. Ale. Nie polecę tam z kołtunem i latarnią, nie ? No nie. Zaprawdę, nie nadaję się na garkotłuka i kuchtę. Chociaż aparycja dzisiejsza przystająca jest jakby. Mają dziś obywatele leniwą niedzielę.

14 comments:

  1. Oj to widac jakas leniwa miedzynarodowka, bo ja tez z koltunem siedze:) Wlasnie poludnie dochodzi i Wspanialy pytal czy mam zamiar wpasc pod prysznic? Narazie obrzucilam go spojrzeniem jak blyskawica i sama nie wiem, ale chyba jednak sie zamocze;))

    ReplyDelete
  2. Ja się zamoczyłam, rano. Stąd kołtun. Bo włos nie traktowany szczotką i suszarką zamiera mi na łbie w dziwne formy :-)))

    A pysk się świeci od kremu.

    Oesu, jak mi się NIC nie chce!

    ReplyDelete
  3. A ja sie budze sama w weekendy nieliczne, w ktore moge dluzej pospac (jak wczoraj i dzis) - przed 8 rano!!!
    To niesprawiedliwe...

    ReplyDelete
  4. Mam to samo. Wyszlam z psem w pizAmie wpuszczonej w kaloszki. Jedbnym slowem - rozumiem, co czujesz.

    ReplyDelete
  5. Gypsi, ja dzisiaj pierwszy raz wstałam o 5.50 wypuścić Łajzę Moryca, a następnie i na stałe o 7.00.
    Czyli znam ten ból :-))))

    W weekendy wstaję tak jak zwykle do pracy. Ni chooja nie mogę pospać dłuzej :-)))

    Lorenza - ja grzebałam w mchu w oczojebnie różowym szlafroku. Widac mnie było chyba aż w Norycz :-)))

    ReplyDelete
  6. Ja protestuję przeciwko pejoratywnemu wykorzystaniu rozewskiej latarni!

    ReplyDelete
  7. "odmechciłam ścieżkę w ogródku. Za pomocą starego platera do ryb"

    mhm.. probuje sobie wyobrazic jak w/w czynnosc wygladala i nijak mi nie idzie :)

    ReplyDelete
  8. A czy ja obrażam latarnię ? Rozewską ?


    Porównania użyłam, boć blask bił ode mnie nieziemski :-))))

    Idę spać. Dzisiaj już nie strzelają :-)

    ReplyDelete
  9. Futrzak - to ja Ci pomogę :-)
    Oczami duszy zobacz wściekle różowy tołub na klęczkach, skrobiący kostkę brukową nożem do jedzenia ryb. Takim rodowym srebrem.

    Dołóż jeszcze kołtun i świecące oblicze a będziesz mieć pełny obraz :-))))

    Dla uspokojenia dodam, że plater się nawet nie zarysował. Przedwojenna robota :-)))

    ReplyDelete
  10. Abuhhehe, to u mnie była leniwa sobota. Pysk też świecił, włos niemyty i z dwucentymetrowym siwym odrostem został związan w koczek różową gumecką.
    Za to na obiad była pizza i piwo (cola dla dziecka) czyli dzika rozpusta ... choć miałam lepiej, bo nie musiałam na siebie patrzeć

    ReplyDelete
  11. A ja zrobilam steki z poledwicy na grillu, ze smiesznymi ziemniakami na parze i piure z brukwi, Squid dolozyl pieczarki lekko podsmazone. Smy si eobzarli nieprzytomnie (a waga w dol).

    Moze gdybym do roboty wieczorem wczoraj nie musiala, to bym sie polenila, a tak jakos tak z marszu poszlo.

    ReplyDelete
  12. Ja takze miec leniwa niedziele, tzn pranie robilem i sprzatanie i zakupy i nowe kwiatk i czyszczenie ekspresu do kawy i prawie przesadzilem kwiatki, ale zabraklo ziemi...

    ReplyDelete
  13. A, kochana, czylis leniwa angielska lafirynda w szlafroku i zlatarnia:)))(lafirynda, bo kazda leniwa baba, to lafirynda, huehue)

    ReplyDelete