Saturday, 3 September 2011

...

Moryc wychodzi ostatnio z domu na bardzo długo. Dziś zniknął po południu o 16.00 i do tej chwili go nie ma. Wczoraj wrócił o 5 rano. Ochujał mi kot i tyle. A ja mam padaczkę, sraczkę i rozwalone nerwy.

Idę miauczeć na dzielnię.

Zaraz mie tu trafi.

16 comments:

  1. Rozumiem, ze idziesz miauczec za Moryca?:)) Ktos w koncu musi wykonac kocia robote.

    ReplyDelete
  2. Nie ma go. Jest po trzeciej. To już nie jest śmieszne.

    ReplyDelete
  3. Wrócił. Poryczałam się z nerwów.

    ReplyDelete
  4. Przyjdzie, przyjdzie i będzie nadrabial zaległosci, one mają jakieś zainteresowania od których ich trudno oderwać, a może zaczął żyć podwójnym życiem, tzn ktoś go karmi i hołubi i zdrajca tam łazi, napisz jak wróci

    ReplyDelete
  5. Moryca życie podwójne - to się nadaje na niezły kryminał! :)))

    Dużo cierpliwości do powsinogiiii i nerwów ze stali :)))

    ReplyDelete
  6. Dobrze, że wrócił syn marnotrawny.
    Mam nadzieję, że mu nagadałaś do słuchu.

    A tak z innej strony. Jak byłam jeszcze młoda, czyli taki ze 3 miesiące temu, to myślałam, że słowo "dzielnia" oznacza miejsce, w którym dzieje się dzielność. Przyznam, że prawdziwe znaczenie słowa mnie mocno rozczarowało.

    ReplyDelete
  7. bosz, gdyby on pisał blog...

    ;-))

    ReplyDelete
  8. Wiecie co, ten kot mnie do grobu wpędzi. Wczoraj widziałam go już a to nadjedzonego przez lisy, a to rozjechanego na szosie, a ta łajza nawet nie kwiknęła, kiedy poszliśmy kiciusiować na pustki. I to dwa razy. A stamtąd wylazł o 6 rano, kiedy ja już na zawał schodziłam. Kupię mu obrożę z nadajnikiem za jakieś obłędne piniędze i będę drania śledzić, obiecuję.

    Dzisiaj śpi w schowku pod schodami cały dzień. Nic dziwnego, skoro całą noc się łajdaczył.

    Na pociechę kupiłam se dwa bjusthaltery za śmieszne pieniądze - jeden z DKNY a drugi z Calvina. No musiałam coś na pociechę, nie ?

    ReplyDelete
  9. moje też potrafią łazić noc całą.
    Martwię sie wtedy najbardziej o Czarną bo 12 lat to nie w kij dmuchał.
    A Kuba to najczęściej przełazi swoj rewir i siada z innymi w kółku i ma głęboko moje kicianie,więc sie przyzwyczaiłam z musu...

    ReplyDelete
  10. Ja się nigdy nie przyzwyczaję, bo Moryc był grzeczny i zawsze wracał do domu najpóźniej o 1.00 w nocy. A tu nagle taki gigant, że nad ranem ? No w życiu!

    Wiem, że koty w nocy widzą lepiej niż my i słyszą lepiej niż my i w zasadzie są bezpieczniejsze niż w dzień, kiedy mogą się wrąbać pod samochód, ale to mi nie pomaga w opanowywaniu histerii. Niestety.

    ReplyDelete
  11. Podejrzewam hazard. Makao z ziomami na dzielni - jak w pysk.

    ReplyDelete
  12. skoro Ty dokarmiasz sąsiedzkie, to podejrzewam, że on też chodzi gdzieś na dokarmianie ;)

    ReplyDelete
  13. Daisy, jestes nadopiekuncza matka. Podziwiam Cie, bo ja bym wywalila dupsko i spala. rano bym sie znow martwila. :)

    ReplyDelete
  14. Szeherezada!!!! :)))))) Polalam sie:))))

    ReplyDelete
  15. buhahahhahaa wyobrazam sobie Ciebie moja droga miauczaca zawodzaco na dzielni!!!!

    i Mauryca spojrzenie na Cie- WTF???

    ReplyDelete
  16. poprostu dziecie Ci dorasta :) niedlugo bedzie panny sprowadzal w wiadomym celu :)))

    ReplyDelete