Moryc wychodzi ostatnio z domu na bardzo długo. Dziś zniknął po południu o 16.00 i do tej chwili go nie ma. Wczoraj wrócił o 5 rano. Ochujał mi kot i tyle. A ja mam padaczkę, sraczkę i rozwalone nerwy.
Idę miauczeć na dzielnię.
Zaraz mie tu trafi.
Saturday, 3 September 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Rozumiem, ze idziesz miauczec za Moryca?:)) Ktos w koncu musi wykonac kocia robote.
ReplyDeleteNie ma go. Jest po trzeciej. To już nie jest śmieszne.
ReplyDeleteWrócił. Poryczałam się z nerwów.
ReplyDeletePrzyjdzie, przyjdzie i będzie nadrabial zaległosci, one mają jakieś zainteresowania od których ich trudno oderwać, a może zaczął żyć podwójnym życiem, tzn ktoś go karmi i hołubi i zdrajca tam łazi, napisz jak wróci
ReplyDeleteMoryca życie podwójne - to się nadaje na niezły kryminał! :)))
ReplyDeleteDużo cierpliwości do powsinogiiii i nerwów ze stali :)))
Dobrze, że wrócił syn marnotrawny.
ReplyDeleteMam nadzieję, że mu nagadałaś do słuchu.
A tak z innej strony. Jak byłam jeszcze młoda, czyli taki ze 3 miesiące temu, to myślałam, że słowo "dzielnia" oznacza miejsce, w którym dzieje się dzielność. Przyznam, że prawdziwe znaczenie słowa mnie mocno rozczarowało.
bosz, gdyby on pisał blog...
ReplyDelete;-))
Wiecie co, ten kot mnie do grobu wpędzi. Wczoraj widziałam go już a to nadjedzonego przez lisy, a to rozjechanego na szosie, a ta łajza nawet nie kwiknęła, kiedy poszliśmy kiciusiować na pustki. I to dwa razy. A stamtąd wylazł o 6 rano, kiedy ja już na zawał schodziłam. Kupię mu obrożę z nadajnikiem za jakieś obłędne piniędze i będę drania śledzić, obiecuję.
ReplyDeleteDzisiaj śpi w schowku pod schodami cały dzień. Nic dziwnego, skoro całą noc się łajdaczył.
Na pociechę kupiłam se dwa bjusthaltery za śmieszne pieniądze - jeden z DKNY a drugi z Calvina. No musiałam coś na pociechę, nie ?
moje też potrafią łazić noc całą.
ReplyDeleteMartwię sie wtedy najbardziej o Czarną bo 12 lat to nie w kij dmuchał.
A Kuba to najczęściej przełazi swoj rewir i siada z innymi w kółku i ma głęboko moje kicianie,więc sie przyzwyczaiłam z musu...
Ja się nigdy nie przyzwyczaję, bo Moryc był grzeczny i zawsze wracał do domu najpóźniej o 1.00 w nocy. A tu nagle taki gigant, że nad ranem ? No w życiu!
ReplyDeleteWiem, że koty w nocy widzą lepiej niż my i słyszą lepiej niż my i w zasadzie są bezpieczniejsze niż w dzień, kiedy mogą się wrąbać pod samochód, ale to mi nie pomaga w opanowywaniu histerii. Niestety.
Podejrzewam hazard. Makao z ziomami na dzielni - jak w pysk.
ReplyDeleteskoro Ty dokarmiasz sąsiedzkie, to podejrzewam, że on też chodzi gdzieś na dokarmianie ;)
ReplyDeleteDaisy, jestes nadopiekuncza matka. Podziwiam Cie, bo ja bym wywalila dupsko i spala. rano bym sie znow martwila. :)
ReplyDeleteSzeherezada!!!! :)))))) Polalam sie:))))
ReplyDeletebuhahahhahaa wyobrazam sobie Ciebie moja droga miauczaca zawodzaco na dzielni!!!!
ReplyDeletei Mauryca spojrzenie na Cie- WTF???
poprostu dziecie Ci dorasta :) niedlugo bedzie panny sprowadzal w wiadomym celu :)))
ReplyDelete