Piekę ciasto drożdżowe ze śliwkami.
JA PIEKĘ CIASTO.
Tu następuje wybuch homeryckiego śmiechu wśród zgromadzonych i gremialne tarzanie się w konwulsjach :-))))
Ale piekę, bo to w dobrej sprawie.
Jutro u nas w pracy Coffee Morning z ciastem domowej roboty.
Jako wsparcie dla Macmillan Cancer Support
No. To módlcie się, żeby mi się udało :-)
A jak kto będzie w Market Gates w godzinach 9.30-11.30 to zapraszam!
Thursday, 29 September 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

nie no ja tam bardzo lubię ciatso ze śliwkami;))))
ReplyDeletea zebys wiedziala, ze bym przyszla - ale mam zatruty zab i sie odchudzam.
ReplyDeleteale zawsze moge przyjsc i popaztrec i powachac :)
I jak, udalo sie ciasto? I jakie chichy smichy, checi sie licza:)
ReplyDeleteten piekarnik z termoobiegiem którego nie da się wyłączyć, to jakaś masakra. Ciasto wyszło, ale mogło być lepiej.
ReplyDeletejak jest z termoobiegiem, to trzeba nastawic na ciut niższa temeraturę - przepraszam za radę, ale nie moge sie powstrzymać
ReplyDeleteNastawiłam ale i tak mi kurew przypaliła boki!
ReplyDeletetakie przypalone też ma swój urok;)
ReplyDeleteGratulki!
Lusieńka uwielbia placek ze śliwkami!
ReplyDelete:-)
Starzejesz się? :)
ReplyDeleteCiasteczko z sliweczka i sliweczka z Lacka... To by sie dopiero autochtony zdziwily...
ReplyDeletehm.Pieczesz i i pieczesz i pieczesz...
ReplyDeleteTuv, byłam wyjechana :-)
ReplyDeleteWróciłąm wczoraj i musiałąm w podróży złapać grypsko, bo cały dzień przeleżałam na szezlągu.
To pewnie Dudek Cie zarazil. On wszystkich kaleczy ostatnio:)))
ReplyDeleteDostalam dzisiaj listy z instrukcjami od PDSA - ze koty maja nie jesc od 20.00 dnia poprzedniego, ani pic od 7.00 rano w dniu kastracji. Biedne, tak na glodniaka, a do tego na sali operacyjnej tak zimno...:D