Thursday, 29 September 2011

...

Piekę ciasto drożdżowe ze śliwkami.
JA PIEKĘ CIASTO.

Tu następuje wybuch homeryckiego śmiechu wśród zgromadzonych i gremialne tarzanie się w konwulsjach :-))))

Ale piekę, bo to w dobrej sprawie.
Jutro u nas w pracy Coffee Morning z ciastem domowej roboty.
Jako wsparcie dla Macmillan Cancer Support

No. To módlcie się, żeby mi się udało :-)

A jak kto będzie w Market Gates w godzinach 9.30-11.30 to zapraszam!

13 comments:

  1. nie no ja tam bardzo lubię ciatso ze śliwkami;))))

    ReplyDelete
  2. a zebys wiedziala, ze bym przyszla - ale mam zatruty zab i sie odchudzam.
    ale zawsze moge przyjsc i popaztrec i powachac :)

    ReplyDelete
  3. I jak, udalo sie ciasto? I jakie chichy smichy, checi sie licza:)

    ReplyDelete
  4. ten piekarnik z termoobiegiem którego nie da się wyłączyć, to jakaś masakra. Ciasto wyszło, ale mogło być lepiej.

    ReplyDelete
  5. jak jest z termoobiegiem, to trzeba nastawic na ciut niższa temeraturę - przepraszam za radę, ale nie moge sie powstrzymać

    ReplyDelete
  6. Nastawiłam ale i tak mi kurew przypaliła boki!

    ReplyDelete
  7. takie przypalone też ma swój urok;)
    Gratulki!

    ReplyDelete
  8. Ciasteczko z sliweczka i sliweczka z Lacka... To by sie dopiero autochtony zdziwily...

    ReplyDelete
  9. hm.Pieczesz i i pieczesz i pieczesz...

    ReplyDelete
  10. Tuv, byłam wyjechana :-)
    Wróciłąm wczoraj i musiałąm w podróży złapać grypsko, bo cały dzień przeleżałam na szezlągu.

    ReplyDelete
  11. To pewnie Dudek Cie zarazil. On wszystkich kaleczy ostatnio:)))

    Dostalam dzisiaj listy z instrukcjami od PDSA - ze koty maja nie jesc od 20.00 dnia poprzedniego, ani pic od 7.00 rano w dniu kastracji. Biedne, tak na glodniaka, a do tego na sali operacyjnej tak zimno...:D

    ReplyDelete