Oesu, jaki płaszczyk zamszowy se kupiłam, oesu! Rozpływam się w zachwytach i oczom nie wierzę. Za jedyne 30 funtów, na ZjEbaju. Aż nie mogę się doczekać jesieni, taki jest mój!
A tak WOGLE to życie się toczy pomalutku. Nic specjalnego. Koty przychodzą na wypas, dziś Małe Szare poznajomiło się nosek w nosek z Morycem i nie zostało przez niego zjedzone, Rude wyżarło chrupki i naprychało na wszystkich w akcie protestu, ja wróciłam z pracy z nogami wbitymi w dupę, a Maciej się ciężko uczy, do egzaminu.
Któryż to egzamin nastąpi 12 października. I niczego tak bardzo nie chciałam dostać na urodziny jak czterech zielonych literek na stronie RCoA* . Czterech literek "PASS"
I będę najszczęśliwszą osobą na świecie.
I tak to.
*RCoA - Royal College of Anaesthesia
Thursday, 8 September 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Czymie kciuki. A dwunastego to se je nawet wsadze w tort, pomiędzy świeczkamy :)
ReplyDeleteNo wiem, Małgoś, my mamy urodziny dzień po dniu, bo ja 13-go :-)
ReplyDeleteNiech już będzie ten trzynasty. Wtedy będą wyniki ....
I to Pass byloby najlepszym prezentem na urodziny, nie? Tez bede trzymac.
ReplyDeleteMoglabys fote plaszcza wrzucic;)
Wrzucę, jak się w niego odzieję :-) Może jutro.
ReplyDeletePhi, płaszcz. Phi.
ReplyDeleteA za Dochtóra pierdykne się krzyżem u Marii. Pa zoba, na Czarownicę i Dusiciela podziałało!
Chyba wtym czasie i DoktÓr Pe będzie zdawać. Nery mi siądą;-)
Za mszowe?
ReplyDeleteNie, za swoje :-)))))))))
ReplyDeletejak rany, jak się krzyżem pierdykniesz to zda, musowo!
ja jeszcze poproszę oprócz zdjęcia Daisy w płaszczyku, zdjęcie Szeherezady Krzyżemleżącej (może być z samowyzwalacza).
ReplyDeletei też czymie, oczywizda./
ReplyDeleteprzeczytałam "płaszczyk zmysłowy"! :))
ReplyDeleteto musi być świetny
hyhyhy też mi się skojarzyło z http://www.youtube.com/watch?v=K1LQo_D4i48&NR=1 7.40
ReplyDelete:)))
och plaszczyk zamszowy - napewno mienciutki i gladziutki:)
ReplyDeleteno ja wlasnie buty zajebiste sobie wybralam, a teraz mi dalas duuuuzo idei do myslenia tym plaszczykiem:)
wpolczuje M. wkowalaania do egzaminow, no ale coz. jak sie studiuje na ROYAL college, to trzeba sie sprezac:)
bedę trzymać kciuki, a on niech się uczy!
ReplyDeleteno i od razu Szeh mnie rozbroila, bo dokladnie z tym samym mi sie skojarzylo :))))
ReplyDelete"za mszowe? nie nie za wlasnie"
buhahahahaha.
pokaz sie kobieto. bedziemy oceniac :)
i kciuki to ja czymie juz od ostatniego razu, tak na wszelki ;)
ReplyDeleteJeszcze bylo - address, co pan wzial za a dress i zapieral sie, ze to nie dres, to zamszyk.:D
ReplyDeleteChwali się, a zdjęcia nie da!
ReplyDeletePokazałabym zdjecia, ale Dochtór wczoraj zrobił takie na których nic nie widać, bo płaszcz czarny i w sztucznym świetle nie widać detali. A dziś było za ciepło, żeby się w cudo zestroić :-)
ReplyDeleteByłam dzisiaj w TKMaxxie, zajebiaszcze skórzane oficerki widziałam, ale jak na złość nie było mojego rozmiaru :-( A byliby pasowali :-( Za to znowu wyszłam z dwoma biusthalterami - obsesja czy cuś.
No a ja znowu zaspałam i na Job-a się nie załapałam. Może inną razą ;)
ReplyDelete12 wypada jakoś w środku tygodnia to ja krzyżem w pracy leżeć nie będę, ale obiecuję mieć skrzyżowane nogi i kciuka jednego zaciśniętego, bo drugim mus jakoś pracować ;)
I na zdjęcie takoż i ja czekam :D
Kożuszek mierzyłam w temperaturze 38 stopni. Nawet zdjęcie termometru mam :-)
ReplyDeleteTwardym trza być, nie mientkim!
Bede czymac za Dochtora!
ReplyDeleteDawać zdjęcia! Dawać zdjęcia!
ReplyDeleteA Dochtór niech nie zwala na oświetlenie, bo wiadomo, co się mówi o tańcownicy i rąbku.
Kciuki ewentualnie mogę potrzymać, jak zrobi przyzwoite zdjęcie. A moje kciuki mają magiczną moc, więc niech się dobrze zastanowi!
Mnie ostatnio dosłownie sprzed nosa umkły kosmiczne Rubber Ducki z przeceny. Już, już je miałam, już kliknęłam i zakupiłam, już status zmieniony na "gotowe do wysyłki", aż tu nagle mail z informacją, że w pudełku był inny rozmiar, niestety. W związku z czym oni przepraszają, ale to była ostatnia para i albo sobie urżnę palce u nóg, albo z butów nici :(.
Owca, no strzelę foty, strzelę. W dziennym świetle, może w dzień święty, bo Dochtór z nocki wróci, to go zaskoczę, bo on się przed aparatem broni, jakby go miał prądem porazić.
ReplyDeleteNie mam kasy na buty, kurde. Paszport mię będzie tysiaka kosztował.
Zeżarło mi zdjęcie, no. Chciałam buty pokazać, co mi umkły. Czekaj, spróbuję jeszcze raz:
ReplyDeletetutaj
Podgląd pokazuje, że działa, więc chyba działa.
A czemu paszport aż tysiaka, rany boskie? Ale złotych czy funtów (oby nie funtów)?
Funtów, kochanieńka. Brytyjski paszport dla mię tyle będzie kosztował. Sam paszport to 877 funciaków, plus test ze znajomości życia w GB kolejne 50, plus złożenie dokumentów, plus wlicz se co tam chcesz - zamknie się w tej kwocie, niestety.
ReplyDeleteButy fajne :-)
A i jeszcze dodam, że na ten test to muszę do Ipswich dotrzeć, bo Norycz nie ma takiej opcji w menu. Czyli lekką rączką tysiak, jak w pysk dał.
ReplyDeleteTest. Ze znajomości życia w GB.
ReplyDeleteUmarłam.
Rozumiem, że blisko dwudziestoletni (?) pobyt nie wystarczy, musisz jeszcze udowodnić, że ten wielbłąd to nie Ty.
Paranoja.
No dobra, to już potrzymam te kciuki...
Owca, no muszę zdać test. To, że pracuję, płacę podatki i całkiem nieźle klepię w ich języku mnie nie zwalnia.
ReplyDeleteRobiłam przykładowy na stronie home office. Zrobiłam go w 15 minut. Na ten test jest przewidziana godzina.
Ty, a Dochtór? Też będzie musiał w razie czego zdawać taki test? Nawet jak zaliczy wszystkie gezaminy? Rozumiem, że nie mają zaufania do własnych lekarzy :D?
ReplyDeleteWidać oni nie rozróżniają poziomu umysłowego starających się o paszport, stąd godzina. Możesz być debilem i zgoła analfabetą, bylebyś znała życie w GB. He, he.
A po co Ci w ogóle ten paszport, że tak głupio zapytam? Jedziesz do Afryki polować na lwy?
Dochtór też będzie zdawał. A po co mi paszport brytyjski ? Bo w razie wyjazdu na antypody albo do USA nie będę mieć aż takich kłopotów z otrzymaniem wizy. Czysty pragmatyzm. Oczywiście nie rezygnuję z polskiego obywatelstwa, będę miała dwa.
ReplyDelete