Czy ja jestem nienormalna, chcąc, aby mi zagrali Marsza Radetzky'ego na osobistym pogrzebie ? Jak odchodzić to z fasonem, krztusząc się ze śmiechu, na widok żałobników posuwających kurcgalopkiem po alejce cmentarnej :-)
Druga opcja to uwertura z "Wilhelma Tella" Rossiniego i mam dylemat. Co lepsze.
Przy Rossinim co niektórzy mogliby nie nadążyć, ale cholernie mnie kusi :-)))))
Friday, 9 September 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Ja bym poszła dalej. Lady GaGa "Poker Face", na przykład :D.
ReplyDeleteAlbo czekaj, nie. Lepiej! Kołysanka z "Dziecka Rosemary". Jezu, koniecznie! Ha, aleś mi teraz narobiła klimatu, no. Zamiast pracować, będę siedzieć i wyszukiwać sobie muzykę na pogrzeb :D.
Czymś się zająć trzeba, nie ?
ReplyDeleteA kołysanka Komedy żałobników uśpi i się mistrz ceremonii zdenerwuje jeszcze, tu trza coś z biglem puścić :-))))
Jak odchodzić to z przytupem :) Ja tam jeszcze nie wymyśliłam co bym chciała, za dużo rzeczy lubię :)
ReplyDeleteno jeden i drugi świetny. ja mysłałam o nohawicy do tej pory. i gen uważam, że trzeba zadbać o fajną pożegnalną impreze.
ReplyDeleteKołysanka nie uśpi, tylko wzbudzi słuszne kontrowersje. Żałobnicy zaczną wymieniać między sobą pełne konsternacji szepty, a ksiądz odmówi pochówku w poświęconej ziemi. Po czym napisze do jakiejś instytucji, najlepiej rządowej, prosząc o wydanie oficjalnego stanowiska, precyzującego jednoznacznie dopuszczalne utwory pogrzebowe, żeby na przyszłość satanistyczne gusta nie miały wstępu za próg. Fakt, iż utwór jest znany, lubiany i ceniony, wzbudzi powszechne oburzenie elit intelektualnych naszego kraju, skutkiem czego dojdzie do publicznej debaty. A ja sobie wesolutko przejdę do historii!
ReplyDeleteTy się nie rozdrabniaj
ReplyDeletezarzuć im lot trzmiela ;))
albo taniec z szablami chaczaturiana
Uroczystość pogrzebowa trwa na tyle długo, że można zapodać kilka ulubionych kawałków. Możesz ewentualnie zostawić w spadku scenariusz, w którym i żałobnicy, i Twoje doczesne szczątki, pogonią kilka razy po cmentarnych alejkach.
ReplyDeleteWłaśnie taki scenariusz chcę zostawić, bo jeszcze mnie pochowają przy wtórze smętnych kawałków a tego bym nie zniosła :-)
ReplyDeleteoba kawalki bomba. ale jak zem sobie wyobrazila tych zalobnikow podskakujacyhc w cmentarnych alejkach to rzalam pol godziny :)))
ReplyDeleteu mnie koniecznie chaczaturian.koniecznie. ewentualnie kaczuchy, bo mi sie wiecznie z impreza gwiazdkowa z dzieciecych lat kojarza. uwielbiam :)))
i kuperki wszyscy...a teraz skrzydelka....rewelacja :)
A ja chyba pozostane przy "Elvis has just left the building" wujcia Zappy, choc nie moj oryginalny pomysl.
ReplyDeleteRadetzky!
ReplyDeleteJak dożyje, to Ci taki wachlarzyk z Prozit Nojjar rozwinę :-)
Moja babcia sobie wybrała też. I mnie zobowiązała.
ReplyDelete:-)
O jak rany, jak bym chciała zobaczyć Szeh z wielkim wachlarzykiem galopującą za karawanem, to nie macie pojęcia. Nie mam wyjścia, chyba muszę umrzeć pierwsza :-))))
ReplyDeleteNie ma silnych przy tym pierwszym to ja już zawsze będę widziała Mitzi grzeszącą z szeregowym Kanią, a nie żadne pogrzeby. Ale nieźle kombinujesz :)
ReplyDeleteKorci mnie zeby leciało "jak dobrze mi w pozycji tej", i zeby było tak dobrze własnie, a muzyczka? mam takie dziwne plany, żeby na moim pogrzebie nie było nikogo, żeby nikt nie wiedział gdzie jest
ReplyDeleteposłuchałam sobie właśnie obu, na co usłyszałam spod kołdry obok: "interesujący sposób na obudzenie mnie"
ReplyDeleteA to znasz? Jaromir Nohavica, tutaj jest polska wersja http://www.youtube.com/watch?v=M4aZeAC_moo
ReplyDelete