Thursday, 12 March 2009
...
O jak zaraz wezmę coś ciężkiego.A jak pierdyknę tym o ścianę, to może mi przejdzie.
Dochtor dostał kolejną propozycję pracy.
W NEWCASTLE !!!
Tam, gdzie chcieliśmy.Tam, gdzie program szkolenia nie ma sobie równych ponoć. Tam gdzie domy są tanie jak barszcz i moglibyśmy od razu zakupić jakiś.
Powinnam się cieszyć, co?
Psiakrew, nie da się.
Wczoraj Dochtor zaakceptował propozycję pracy w pieprzonej wschodniej Anglii.
I NIE DA SIĘ TEGO ODWRÓCIĆ !!!
A przyjęcie pracy równa się odrzuceniu innych propozycji.
Kuuuuuuuuuuuuuuuuuuurrrrrrrrrrrwaaaaaaaaa!!!!
Idę se strzelić w łeb z korkowca. Płakać mi się chce normalnie, no!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

wszystko mozna odwrocic, wszystko, tylko czasami sa z tego koszty
ReplyDeleteBeata, tego się nie da. Takie są przepisy. Nie ma, że zrobisz oczy kota ze Shreka i ładnie poprosisz.
ReplyDeleteTakie są warunki umowy. Podpisujesz jedną i przyjmują Cię do pracy pod 2 warunkami. Że nie podpisałaś umowy z nikim innym, i że odrzucisz wszystkie inne propozycje.
Kombinacje w tym przypadku nie wchodzą w grę, bo można zostać z ręką w nocniku :-(
o zesz querva, nie dziwie sie
ReplyDeleteDzięki dziewczyny. Zadzwoniłam do Macieja do pracy i mu powiedziałam. Zgadnijcie, co najpierw powiedział ?
ReplyDeleteZgadłyście. Rzucił w przestrzeń soczyste "o kurwa"
Podobnie jak ja :-(
I pomyśleć, że gdyby tą ofertę przysłali 48h temu, to wszystko byłoby ok. Bo Maciej czekał do ostatniej chwili z akceptacją tej posady z East England :-(
Słuchaj, wiem, że kurwa mać. Ale cofnij się do notek tydzień temu i swojego stanu ducha. jak dochtór latał się lansować i nie wiadomo było, czy co z tego będzie. Spróbuj się cieszyć tym, co masz.
ReplyDeleteLorenza, ależ ja się cieszę! Naprawdę! Tylko tak strasznie mi żal, że to Newcastle się spóźniło, bo po Szkocji to była Maćka wymarzona lokalizacja. Bardziej o jego zawiedzione nadzieje mi chodzi niż o mnie samą tak naprawdę.
ReplyDeleteW sumie to ja doskonale rozumiem. Oraz że strasznie tru7dno jest nabrać takiej postawy, ze jak sie na cos nie ma żadnego wpływu, to należy sie z tym pogodzić. Ja jej nie opanowałam - więc w sumie nie mam prawa się WYMANDRZAĆ.
ReplyDeleteJa też tej cechy nie nabrałam. I zawsze przeklinam, że jak to i w ogóle.Nie pogodzę się z tym, że tu jest idiotyczny system naboru na specjalizację, bo wiadomo,żeby zwielokrotnić szanse dostania się na ową, trzeba aplikować do jak największej liczby ośrodków szkoleniowych. A tak naprawdę chciałoby się tylko do tego jednego, jedynego ośrodka, tyle, że gwarancji nie ma. A tu po prostu zwykły pech. Bo dostał się do dwóch, a zamienić już nie może, bo przepisy. Szkocja ma inny sposób. Jeżeli się dostaniesz, to możesz poczekać z odpowiedzią do momentu, aż przyjdą oferty z innych ośrodków i wtedy wybrać. A w Anglii dają Ci 48h i po pierogach.
ReplyDeleteAle są i dobre strony, co nie?
ReplyDeleteLądowiska łizera na przykład, nie?
jeszcze w Niemczech dopuszczałam mozliwość przeprowadzki, ale TYLKO w pobliżu lądowisk ;-)
Będzie git, zobaczysz.
No :-)
ReplyDeleteZ Newastle łizer nie lata. Sprawdzałam.
I gdzie ja bym się mogła wtedy lansować, nie?
Do lansu najlepsze jest wszak Wolne Miasto :-)
Już naprawdę mi lepiej. Trudno. Zamiast Harleya dostałam motorower marki Komar. Ale i na tym i na tym da się jeździć -)))
o choleeeeeeeeeeeeera. ale proszę. to widzę że TAM u was też biurokracja jak ta lala ;)
ReplyDeleteNie tyle biurwokracja, co bałagan w papierach i sztywne zasady, których łamać nielzja :-)
ReplyDeleteAle przeżyjemy :-)
rozumiem, rozumiem, ciezko, ale pewnie tak lepiej, bo slyszalam ze w Newcastle jest taka paskudna baba w administracji i ona kopalaby dolki...:)
ReplyDeleteno weszłam i czytam.Słowa brzydkie na ust korale się cisną ale cóż.Widocznie tak być musi i będzie dobrze,no bo jakże inaczej?
ReplyDelete