Friday, 1 January 2010

...

Wypadałoby trzasnąć nową notkę z Nowym Rokiem. No to trzaskam. Dzisiaj był dzień na kompletne leniwienie się. Od rana - rozkocudany łeb, suknia plugawa, hektolitry herbaty, Harry Potter - czyli odmóżdżacz i polegiwanie na Ektorpie z kotem. I gryząca tęsknota. Cholera, myślałam, że łatwiej zniosę rozstanie, a tu zonk. Pusto w domu i jakoś nic nie ma sensu. Rozumiem Dochtora. Po półrocznym zapierdalaniu w pracy należy mu się urlop. I należy mu się czas z rodziną i przyjaciółmi, których przecież DLA MNIE zostawił. I nie powinnam truć dupy, tylko powinnam być twarda jak Roman Bratny. Ale nie wychodzi mi, no nie i już. Nie rozklejam się i nie ślamrzę, ale obijam się bezsensownie o sprzęty, łapię rękaw Dochtorowego szlafroka wiszącego na drzwiach od łazienki i wtulam nos w granatową puchatość. Sentymentalna gęś :-) Na dobrą sprawę - mało czasu spędzamy razem. Jedynie niedziele są wspólne o ile jakiś dyżur nie wejdzie w paradę. A i tak Dochtor siedzi z nosem w książkach. No ale jest. Jest i mogę znienacka podejść i go ćmuchtnąć :-))) Albo użreć. A teraz ? Kot się nie da ćmuchtać, bo od razu łapie mnie pazurami za łeb, a w gryzieniu jest szybszy i lepiej wyekwipowany jakby. No to siedzę i piję kolejny kubeł herbaty, która faktycznie jest lekiem na cale zło. A z postanowień noworocznych ? Nie ma ich. Niech ten rok będzie tak udany jak poprzedni. Bo wydarzyło się dużo dobrego - chociażby przyjście Morynia, przeprowadzka nad morze, spotkanie Szeh i Laury - to te trzy najważniejsze dobre wydarzenia. I to, że moi przyjaciele nadal są moimi przyjaciółmi. I niech tak pozostanie. To idę się powtulać w szlafrok. A co se będę żałować. Dochtoru, Ty wiesz ;-) Aaaaaaaaaaaaaaaaa, byłabym zapomniała :-) 29-go nadlatam do Miasta :-) I niestraszne mi mrozy i zawieje. Zamiecie takoż nie :-)

22 comments:

  1. Przygotujem godne powitanie :-)
    Ja dzisiaj ciężkomyśląca jestem, więc nic ładnego nie napiszę.
    Ale wiadomo, co nie?

    ReplyDelete
  2. No :-) Jasna sprawa, że wiem.


    Chyba wstanę z ektorpa i pójdę pod prysznic. Bo skandalicznie się zaniedbałam :-))))))

    Od rana siedzę i dupę plaszczę :-)

    ReplyDelete
  3. W odwrocie bo mi nie wychodziło przeciwieństwo;) chciałam żeby sie ten 2009 skończył był dla mnie masakryczny!! i czekałam tego nowego roku bo już nie mogłam,nie chciałam może to że 40 lat mineło jak jeden dzień,niech będą szczęśliwcami dla któych to był dobry rok..dla mnie zdecydowanie nie:(ale ten będzie dobry:)

    ReplyDelete
  4. a najważniesze miasto to gdzie to może przybede jak bedziesz chciala obejrzec moja facjate;)

    ReplyDelete
  5. Martanno :-) Ja bardzo chętnie obejrzę Twoją facjatę, mało tego całusa strzelę z dubeltówki - już Ty wiesz za co :-)))

    ReplyDelete
  6. jak będziesz przelatywać nad moim dachem (taki zielony, jesli nie ma na nim sniegu:) ) to Ci pomacham:)

    ReplyDelete
  7. czekam na znak kiedy to nastąpi:)coś jeszcze przygotuję na tę ewentualność;)

    ReplyDelete
  8. Wzruszyłam się strasznie, wiesz? (bo ja SĘTYMĘNTALNA jesem, tylko się z tym kryję).

    I ja nie mam żadnych planów i postanowień. W zeszłym roku też nie miałam, wyszło całkiem dobrze.

    ReplyDelete
  9. 29 to pniątek, si? Siem opatul, bo a-uto mamy nieogrzewane jak komunistyczne pociomgi i nie somdzem, że cuś siem zmieni w tej materyi do wiesny.
    Póki co czekam na Dochtoru i żeby mu siem rzucić na szyjem osobiście :)
    Nadmieniam, iże pozwoliłaś!

    Kuchana, Kochani wszyscy blokowicze - do siego roku, a z Tobom, coca i do psotkania :D

    Pe-eS
    Komputra nie udało siem uratować. Zczezł był i zginął śmierciom tragicznom na wieki wieków jament.

    ReplyDelete
  10. Kubeł herbaty... czarnej, zielonej, owocowej, białej?

    ReplyDelete
  11. Lechovski - wszystkie, oprócz białej :-)

    Nie uwierzycie.

    ZNOWU JEZDEM CHORA !!!!

    ReplyDelete
  12. Chyba, kurwasz nać, MAJTY Z GOLFEM zacznę nosić! To ta przeklęta klimatyzacja u nas w robocie i niedogrzany dom. Na dole w livingrumie mam zimno jak w psiarni!

    ReplyDelete
  13. Kilkuletnia raca w klimatyzowanym pomieszczeniu sposowodwala, że prawie w ogóle nie ialam letnich rzeczy (w tym sandaów) a latem w nawiększe upały malam przy sobie sweter. {recz z klimą!

    ReplyDelete
  14. trzyma się i najlepszego Ci i dochtorowi w calutkim roku :)

    ReplyDelete
  15. Daisy, tylko do Miasta, czy i w głąb kraju uderzysz?

    ReplyDelete
  16. Dikejko - tylko do Miasta. Mam 7 dni urlopu, z czego dwa spędzę uroczo w podróży. Dostać się na lotnisko Luton to zajęcie na 5 godzin z przesiadkami. To przynajmniej przez 5 pozostałych se posiedzę i popachnę :-)))

    ReplyDelete
  17. Z Konstancina do Garwolina jechalo sie z osiem godzin, z czterema przesiadkami, a ta piata i najwazniejsza to juz wymagala takiej logistyki, ze nie wspomne.
    Dojedziesz kochana, nawet w sniezna burze z Lutonu, dojedziesz z cala pewnoscia.
    Ale co Morycek? Gdzie ta biedula w miedzyczasie???????????????

    ReplyDelete