Tuesday, 5 January 2010

...

Wurwa. Antybiotyk na tapecie. Polazłam do łapiducha dzisiaj, bo kaszelek osiągnął apogeum. Sąsiedzi musieli się mocno powstrzymywać od naparzania w ścianę sypialni jakimś ciężkim narzędziem, albo się ulitowali nade mną - noc była straszna. Myślałam że wypluję z siebie resztki płuc a przy okazji mózg mi oczodołem wypadnie wprost na kota. Odgłos jaki z siebie wydawałam można by przyrównać do przedśmiertnego rzężenia Syrenki Bosto której uprzednio odpadła rura wydechowa. Tragedia. Teraz do uroczego kaszelku dołączył się katarek, równie uroczo cieknący mi z nosa. Żywię się tabletkami i hierbatą. Co cztery godziny - Ibuprom, Co-Dydramol, Sudafed i Amoxicyllina. Biedna ta moja wątroba. A niech się przyzwyczaja. Bo co jak co, ale za trzy tygodnie nie omieszkam napić się wódki. Nie poszłam dziś do pracy i nie zamierzam takoz jutro. Mam w dupie. Niech se inni brylanty sprzedają.

27 comments:

  1. ahahaha, ja właśnie jadę na augmentinie, też amoxycyklina! ale co 12 godzin ;) good news - pomaga ;)

    ReplyDelete
  2. Com sie usmiala, to moje. Ale bardzo, bardzo wspolczuje:*

    ReplyDelete
  3. Ja sie DOŁANCZAM do grona współczujących. Mam nadzieję, że któryś z tych lekow pomoże. :-***

    ReplyDelete
  4. A ja tak pacze i pacze a tu Dejzi pomyka po blogaskach w godzinach pracy!
    :-)

    ReplyDelete
  5. (jezuboże Dochtor pojutrze [chyba] będzie a nie ma tatara)

    ReplyDelete
  6. A ja myślałam, że Dochtoru JUTRO śmiga do Cię, bo mię tak właśnie powiedział :-)))

    Jakie szczęście, że Biedrąka jest tak blisko, co nie ?

    :-))))

    ReplyDelete
  7. Nos mię się jakby otetkał, ale nadal się czuję jakby mie coś przejechało.

    Zżarłam pizzę i czipsy. Niech te tabletki mają jakie towarzystwo, bo dyskotekę se robią w mojem żełądku, cipy jedne!

    ReplyDelete
  8. No chyba, że w dzień, bo ja pod wieczór do szkół idę.
    A tatara NIE MA i jutro TEŻ NIE BĘDZIE.

    ReplyDelete
  9. No to nie wiem. Może Dochtoru coś pokręciło ?

    Pewnie się zdzwonicie, albo zesesmanicie, nie ?

    ReplyDelete
  10. a mnie bola zatoki, czołowe, szczękowe...patrze na antybiotyk zapisany przez pania doktor i boje sie łykac...
    zdrowia:)

    ReplyDelete
  11. Beata, a czegóż się boisz ? Że Cię antybiotyk uźre w jelito czy cuś ?

    Ostatnio brałam antybiotyk 5 lat temu. To se teraz nie żałuję.

    ReplyDelete
  12. Nozesz, kuruj sie, bo faktycznie Cie zmoglo. Wszycko bez te brylanty, a moze bys brylantyne lepiej sprzedawala?

    ReplyDelete
  13. Bierzesz coś zapobiegawczo między jednym a drugim przeziębieniem? Tran, czy cuś?
    A w ogóle to będę się upierać, abyś wróciła do renowacji Kartofli. I nie chorowałąś wtedy i mam wrażenie, że szczęśliwsza byłaś.
    Dużo zdrowia Daisy:)

    ReplyDelete
  14. Dikejko, nie biorę, zawsze zapominam i jestem niesystematyczna. A do Kartofli nie wrócę z jednego powodu - Kartofle nie dają stałej kasy, a musimy się finansowo odkuć. Ta praca mnie nie męczy, jest ok, nawet bez wstrętu wstaję rano.

    Choróbsko przechodzi, antybiotyk widać wytłukł bakterie, bo to wirusowe na pewno nie było. Już nie kaszlę jak stary gruźlik i jest mi prawie zupełnie dobrze :-))))

    ReplyDelete
  15. Tylko z betów za szybko nie wychodź, bo będzie od nowa. A takie przeziębione choróbsko to koszmar.

    ReplyDelete
  16. Właśnie się biję z myślami czy iść jutro do pracy, ale chyba nadal będę mieć diamenty w podogoniu :-)

    ReplyDelete
  17. zdrowiej Dejzi:*


    p.s. Szeh, wez no wola kup ciut i zmiel! bendzie tatar:)

    ReplyDelete
  18. Dyjamenty są zawsze :)
    Ty uprawiaj rekonwalescencję (boszzz takie trudne słowo se wymyśliłam)

    ReplyDelete
  19. dalej masz diamenty w dupie? ...myślę, że to cenna dupa teraz jest...

    ReplyDelete
  20. Pięknie dziękujemy za Rudusia i Lusieńkę :-)

    ReplyDelete
  21. Szeh, jak zobaczyłam je siedzące na półce i patrzące w dół, to nie mogłam nie kupić :-)))) No Rudek i Luśka jak żywe, nie ?

    ReplyDelete
  22. Beata, moja dupa jest od zawsze cenna i bez względu na brylanty :-)))

    ReplyDelete
  23. No oni, jak nic! Specjalną półkę im zrobię. ( i tak jest w planach)
    :-)

    ReplyDelete
  24. Cieszem, że zdrowiejesz! To zdecydowanie dobra nowina :)

    A kropo - Dochtoru będzie dziś u mię po 17:00, więc może i do Szeh zajrzy, coby ze Gdyni w pniontek się nie tłuc.
    Ale nie wiem, nie ustalałam.
    W każdym razie, ciotka, załatwiłam wszystko co chciałam, jeszcze tylko koło 15:00 Hania przyniesie adresówkę dla MAURICE :)
    Mam też niespodziankę, a do niej bardzo mieszane uczucia... W każdym razie jak odpakujesz to pamiętaj, że chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle. Nie miałam żadnego wpływu na efekt końcowy, ani czasu na protesty. Najwyżej komisyjnie, razem z Moryniową adresówką, wypierdolisz wszystko do śmieci :-D

    Aaa, mam już pralkę! Prawie zamontowaną - tylko sztrum trza porządnie przeprowadzić, bo na przedłużaczu pókico lata. Już nawet se uprałam raz! A co! Ale kuchni to byś nie chciała widzieć...

    Dzisiaj, oprócz wizyty Dochtoru, czeka mnie wybebeszanie wszystkich szafek i robienia miejsca na gary, bo teraz stoją na całej powierzchni zlewowo-kuchenkowo-blatowej aż do mikrofalówki...

    ReplyDelete
  25. Co za ohydne zdjęcie u góry!
    Fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuj!

    ReplyDelete