Tuesday, 16 March 2010

...

Dostałam sesemesa od Dochtoru. "Zgadnij, kto się na kursie anestezjologicznym objawił?" Zgadłam. Pożalsięboże kuleżanka z Bradford. I tu się uśmialiśmy jak dwie norki. Otóż, kuleżanka z Bradford jest ciężko chora. Nagle oślepła i ogłuchła. To kalectwo spadło na nią jak grom z jasnego nieba, na tymże właśnie kursie. Przyczyną kalectwa był Dochtor. Kuleżanka z Bradford pewnie ozdrowieje za dwa dni i znowu będzie widzieć i słyszeć. Ale z głupoty się już nie wyleczy.

38 comments:

  1. Czyżby Dochtor w czapce niewidce po Lądynie anestezjologicznym chadzał? I Dochtora nie widać i nie słychać? Udajemy, że nie widzimy? Że czasu jakby na zobaczenie mało?


    Buahahahaha, kocham takich ludków.
    :-)

    ReplyDelete
  2. Ja to mam tylko do powiedzenia jak następuje: hy hy hy.
    Co za kurwa naród.

    ReplyDelete
  3. Szeh, żeby ino po Lądynie. W sali zgromadzeń Royal College !

    Maciej się skręcił ze śmiechu jak mi opowiadał jak to kuleżanka udawała że go nie widzi - dwumetrowego prawie gościa :-))))

    Lorenzo - no nic więcej się nie da niestety powiedzieć.

    ReplyDelete
  4. e tam.Co się będziesz farfoclem przjemować,nie ? :)))

    ReplyDelete
  5. nie wierzę ;)))) o boże. człowiek to zaiste brzmi dumnie ;)))

    ReplyDelete
  6. Tuv, ja się nie przejmuję, wcale :-)))

    Napisałam notkę, bom się rozbawiła sytuacją.

    A śmieszne jest to, że Dochtór ma w posiadaniu ich indeksy - teraz zastanawiamy się, czy im oddać, a może jednak nie ???

    Bo jak Kupa Bogowi tak Bogo* Kupie ???

    *Gra słów - Dochtór ma ksywę "Bogo" - od nazwiska :-) Zawsze chichoczę jak ktoś się zaklina " jak Boga kocham"

    :-)))))))))

    ReplyDelete
  7. Ds, no :-)))
    Aż za dumnie :-)))))

    ReplyDelete
  8. A kolorów nie zmieniła? Może zamiast od małpy wywodzi się od kameleona.
    :))

    ReplyDelete
  9. Wiesz, Małgoś, mnie zastanawia jak po 6 latach wspólnych studiów, w dodatku w jednej GRUPIE - można taki teatr odstawiać.

    Już nie będę się tu rozpisywać, bo notkę kiedyś na temat zamieściłam - szkoda słów, jak Maciej miał kiedyś zgryza na temat tak go już dawno przestał mieć i teraz nas to tylko śmieszy.

    ReplyDelete
  10. Rojal Kolydż? Fiu, fiu :-)
    A teraz ten...no... Boga nie ma, co nie? :D

    (ja też mam bekę)

    ReplyDelete
  11. Czekaj, czekaj...
    To ta kuleżanka, co to chciała Was do Bradford przeflancować?
    I straszyła, że w Jarmuż to wiocha i roboty nie znajdziesz?
    Hahaha:-))) Skoro obrażona, to znaczy, że jej Bradford bokiem wyłazi:D

    ReplyDelete
  12. Bradford by kazdemu bokiem wylazlo:)

    ReplyDelete
  13. Dikejko - wyłazi na pewno, to jest takie miejsce, gdzie aż strach mieszkać i pracować - tu Czarownica ma rację :-))))

    Gypsi :-))))))))

    ReplyDelete
  14. spotkałam sie z tym schorzeniem musi być męczące :)

    ReplyDelete
  15. Squid przezen tylko przejezdza w drodze do pracy i raczej stara sie nie przystawac. Tudziez drzwi w samochodzie ma zablokowane.

    ReplyDelete
  16. Ja się Squidowi nie dziwię. To tak jak z pewnymi dzielnicami w Londynie. Nawet w upalne lato przejeżdża się przez nie z zamkniętymi szybami i zablokowanym zamkiem centralnym. Z torebką dla bezpieczeństwa ukrytą pod fotelem.

    Pół biedy jak się ma klimę w aucie, ale nawet jak się nie ma, to i tak się okien nie otwiera.

    ReplyDelete
  17. hyhyhy Bogo to tera jest Bogiem normalnie.Dać indeksy,nie dać indeksy,a może wyslać pocztą indeksy? a moze wyznaczyć termin odbioru indeksów NA PLAŻY ? :)))))

    ReplyDelete
  18. Ja bym poczekała na zapytanie/prośbę :-]

    ReplyDelete
  19. Nie no spoko. Oddamy im te indeksy, wszak nie jesteśmy czereśniakami. Póki co się nikt o nie nie upomina.

    Idę spać. Jutro mam wolny dzień i mam zamiar UMYĆ OKNA.

    To muszę sił nabrać.

    ReplyDelete
  20. Ilez ona energii traci na to niewidzenie Dochtora. Dobrze jej tak i z Bradford tez jej dobrze, huehue;))))

    ReplyDelete
  21. No!
    Ręczniki papierowe mnie się skończyli. W związku z tym udaję się do papierręcznikowni czyli Wilkinsona po zapas :-))))

    ReplyDelete
  22. Niesiesz teraz 10kg ziemniaków, 5kg mąki, makaronów i cukru, nie?
    :D
    Ja dlatego nie idę po folię aluminiową.

    ReplyDelete
  23. A nie :-))))))))))

    Kupiłam 5 bułek, mleko w puszce, jedzenie dla kota i winogrona. W drugim sklepie - ręczniki papierowe, świeczkę zapachową i gąbki do mycia garów :-)))))

    Dopijam herbatę i ruszam do boju :-)))

    ReplyDelete
  24. Szeherezada to na te folie aluminiowę papiloty nakręca?

    ReplyDelete
  25. Ależ skąd! Folię aluminiowę wykorzystuję przy prowadzeniu gospodarstwa domowego. Na przykład do troskliwego otulania misy z sałatką dla męża :D
    Folię aluminiowę we włosy wplata mi pani Iza tylko ;-)

    ReplyDelete
  26. Wiosna !!!!

    Okna umyte, sufit odkurzony, firanki uprane, MORYC PRZYNIÓSŁ MYSZ !!!

    ReplyDelete
  27. Całkiem martfom czy troche nieżywom?

    ReplyDelete
  28. Całkiem martfom. Ugardlił ją na łące i truchełko przywlókł :-)

    Podziękowałam !

    ReplyDelete
  29. Dochtór do domu WRACA !!!

    :-))))))))))

    ReplyDelete
  30. Przywiózł :-((((


    HOŁDĘ PRANIA!!!!

    ReplyDelete
  31. E tam, pralce przywiózł.
    A myszki ani szczura nie?
    To jaka tam wiosna. Ściema i tyle!

    ReplyDelete
  32. Jak Moryc przywitał tatusja, to aż :-)))

    Baranki strzelał, czachy dawał a MRUCZAŁ!

    Stęsknił się widać :-)

    Idziemy spać. Stado w komplecie.

    ReplyDelete
  33. Ja tak tylko mimochodem - kuleżanka ateistkom jakby się stała... a bukiecik jej i szkiełko :-D

    ReplyDelete