Monday, 29 March 2010

...

Kotuńjo przyniósł Ptaszuńja. Zastałam w domu sajgon, urwany karnisz od firanki, zaptakany dywan i kota siedzącego obok ptaka na parapecie. Wyglądali przeuroczo, jakby czekali razem aż mamusja z pracy wróci i nakarmi. Ptak wypuszczony, kot ugłaskany i umyty - prałam go szmatką , bo na białym gorsie widniały paskudne plamy z błota i bógwiczego jeszcze. Kiedyś mię ten Kot wykończy nerwowo. I jedno pytanie mam. Oesu. Co ja mam Kotuńjowi u obroży uwiązać ? DZWON ZYGMUNTA ???

27 comments:

  1. Tak, oprócz dzwonu Zygmunta karilion z Miejskiej Katarzyny i organy oliwskie :D
    I jeszcze chińskie dzwonki!

    Kryste.

    ReplyDelete
  2. Dzwonki nic nie pomagają. One z tymi dzwonkami uczą się jeszcze zmyślniej polować.
    Swoją drogą wyobrażam sobie konkurs karilionowy kotłowni :-)))

    ReplyDelete
  3. Ale widziałam kiedyś jakiś dokument, i tam baba kotu zrobil;a taką jakby rułe na dworze i on w tej rurze chodził i na ptaszki mógł se POPACZEĆ :-)

    ReplyDelete
  4. taką kulę, jak mieli bracia Daltonowie w Luckym Lucku ;))))
    żeby nie był w stanie biegać :D

    ReplyDelete
  5. ale on musi na ptaszki...no musi, jak gapcio on tez musi, inne myszy, szcury, a twój ptaszki, pierze lubi, jak mu łechoce migdałki

    ReplyDelete
  6. Jakbym Morycowi zrobiła RUŁĘ do patrzenia na ptaszki to by mie w nocy ZAGRYZ :-)))))))))

    Frotka, oesu, tym bardziej by mie zagryz.

    Karilliony z Katarzyny :-))))))))))

    ReplyDelete
  7. Beata, on ptaszków nie je. On ptaszki przynosi i pilnuje.
    Na zasadzie zabawki.

    Jak się zabawka za bardzo wyrywa, to obrywa. A jak siedzi spokojnie to ma szansę, że dotrwa do mojego powrotu z pracy.

    ReplyDelete
  8. no pacz pani , ptasiunio to dla kotunia zabaweczka jest?
    I tak dobry ten kotecek,bo mój by schrupał pierzaściucha tylko pazurki i dziobek by się ostał;>>>
    ale sajgonu nie zazdroszczę;)

    ReplyDelete
  9. Po prostu trafił Ci się KOT STRÓŻUJĄCY

    ReplyDelete
  10. Ja przypuszczam, że mu się NUDZI jak nas w domu nie ma.
    Już dawno sprawiłabym Morycowi kompana do zabawy, tyle, że Dochtór ma opory.

    A jeszcze jakby do spóły zaczęły ptaszki znosić ?

    Oszkurwa :-))))))))))))

    No zgon murowany.

    A po za tym to ja chcę Funia.

    Funio jest tu :

    http://tinyurl.com/ya6bbxx

    ReplyDelete
  11. U mojej przyjaciółki Kasi (Mgły Avalonu) nowe kociaki są :-)

    Gdyby nie to, że koszty sprowadzenia kota z Polski są jakie są to juz bym po Funia jechała !

    ReplyDelete
  12. A propos Funia - Funia ma Stefana, szylkretowego kocurka, który siedzi non stop na ramieniu, strzela baranki, ma zeza i się ślini :-D

    To było a kropo. A tera dyngresja - maila Ci napisałam :)

    ReplyDelete
  13. Ech, Dochtor to normalnie prawie jak Werwolf. Z drugim było lżej, bo sam widział, że Rudkowi smutno.
    Tylko problem był, bo w Giermanii koty luzem nie występują. Długo Lepopoldyny Konstancji szukaliśmy :-)

    ReplyDelete
  14. z kotami może być róznie.Moja Czarna nie zaakceptowała Kuby,bo nie i ciagle drą koty;>.
    Znajdziesz mu towarzycho a po powrocie możesz zastać Sajgon do kwadratu albo nei daj buk Miaurycy się wyniesie

    ReplyDelete
  15. Oesu , no nikt się nad FUNIEM nie rozpływa w zachwytach ????

    FOCH !!!!!

    ReplyDelete
  16. Oj, bo dopiero tera żem mogła go OGLĄDNĄĆ :-) Ale Funio jest krzywy i POCZOCHRANY.

    ReplyDelete
  17. Ale jest SŁUODKI !!!

    I umie jeździć konno :-)))))))))))

    ReplyDelete
  18. ojesoooooo jaki Funio:)))))))))))))
    Ja już widzę oczami wyobraźni sajgon Moryniowo_Funiowy!
    Rany!!!!!!!!!!!!!
    Idę do spowiedzi jutro;)

    ReplyDelete
  19. Ja nie idę.

    :-))))

    Funia nie dostanę, bo mieszkam w nieodpowiednim kraju.

    Ale jest cudny.
    Po prostu cudny!

    ReplyDelete
  20. Funio JEST boski :) ale czemu nei dostaneisz? znajoma wywozila kotencję do Niemiec i było ok ?

    ReplyDelete
  21. Po pirsze - załatwienie kotu paszportu kosztuje, po drugie ceny kocich biletów do UK powalają, po trzecie vet na granicy za spojrzenie na kota zdziera obłędną kasę, po czwarte - juz to przerabiałam.

    A szkoda :-(

    ReplyDelete
  22. Funia sama bym wzięła, gdyby nie to żeby mi zeziarł świnię morską ukochaną ;-)

    ReplyDelete
  23. My swego czasu wzieliśmy dwupak (rodzeństwo) i do dzisiaj kwiczymy nad tym jaki to był świetny pomysł :)

    Swoją drogą opcja dwa razy więcej ptaszków jest bardzo prawdopodobna. Kot to Mały Morderca i choćby nie wiem jak słodko wyglądał nie ma zmiłuj się. Nawet nasze blokowe spaślaki jak są na wsi to polują... na żaby.

    No i dzwonki nie pomagają, za to mocno wkurwiają ludzi :) Przynajmniej nas okrutnie irytowały.

    ReplyDelete
  24. Jak to dobrze, że nie mam kota! Pies takich prezętów jak ptaszęta ledwie żywe nie przynosi ze spacerów :)
    No i wymaga wspólnego wyńścia z domu, co jest nader korzystne, przynajmiej dla mię :)

    ReplyDelete
  25. Daisy kotunio jest bardzo wspanialomyslny i ma dobre serduszko musisz przyznac,bo ptaszydlo tylko troche poskubal ,a nie zezarl w calosci...Normalnie czytalam i lzy mi kapaly ze smiechu ....Zadnego tam dzwonu Zygmunta ,zapomnij ,bo mu jeszcze kregoslup skrzywisz,a on biedny i tak juz krzywy jest...Normalnie kocham twojego kocura...

    A tutaj ku pokrzepieniu

    http://www.youtube.com/watch?v=I1qHVVbYG8Y&feature=channel

    ReplyDelete
  26. Daisy, nie je ale piórka łechocą? łechoca:)
    a Ty nie wiesz czy on tam czego po drodze nie zjada a tego lepszego tobie przynosi:)

    ReplyDelete