Nie rozumiem jednego - tego wstawania nad ranem. Jak jeszcze moglam miec koty nie majac uczulenia, to mialam takiego, co spal mi naokolo glowy na poduszce przeczesujac pazurami (ale delikatnie!) wlosy, ale nad ranem nie budzil! Moze mnie traktowal bardziej jak swoje dziecko, a nie dostarczyciela zarcia/odwiernego? Obecne koty mojej Mamy robia z nia, a przedtem i z Tata, co chca. A jak ja kiedys przyjechalam na tydzien opiekowac sie Babcia, to zaden smierdziel nie smial zamiauczec wczesniej niz o 8 rano - przy czym nawet nie probowaly startowac do mnie, Babcie z wyra sciagaly. Ktos to umi wytlumaczyc? A przy okazji te kotke, co wie, ze jej nie lubie, a lata za mna jak potluczona i sie przymila?
no własnie qrcze Daisy - nie. ja go lubię i potrzebuję - jak może kolezanki. dbam bo MÓJ. ale to z miłością i pierdolcem nie ma nic wspólnego. jak wchodzi mi do łóżka to dostaje kopa w dupę ;)
Gypsi,- kot głodny to budzi. Mnie go żal to wstaję. Sam sobie michy nie napełni - a suche mu nie wchodzi, musi być saszetka Sheby i tyle :-)))
Wychowałam se potwora to mam :-)))
Ta kotka, co to za Tobą łazi i się przymila pewnie czuje, że jej nie lubisz i chce żebyś zmieniła zdanie :-) No bo jak tu nie kochać przymilaśnego kotecka, no jak ?
Dikejka - :-))) Właśnie mię zerwał po raz drugi z wyra. Nie wiem po co. Może mu się nudziło ?
Spt - Dochtor też się burzył na kota w łóżku. Ale nadspodziewanie szybko mu przeszło :-))) A Ty masz taki stosunek do zwierząt jak większość. Dbasz, lubisz i krzywdy nie dasz zrobić.
Natomiast niektóre wariatki mają pierdolca i już :-))))
Te skurczybyki doskonale wiedzą z kim i na ile mogą sobie pozwolić. I potrafią (jeśli chcą) owinąć sobie człowieka wokół małego pazura. Gnoje. :-) A Smjerdzjela won, bo już wystarczy tego dobrego! Niech idzie zarabiać ma starych a nie za myszami biegać! Karkówkę niech do domu przynosi a nie szczurzynę! Kurczaki a nie sraki!
Twój Morynio wiékszy od mojego. U mnie rok stuknie 25 sierpnia. Ale ten czas leci, co? Piekny jest:)))) U mnie budzik dzwoni o 4.00 i nie ma mowy o drzemce, bo mam kota na sobie, depczacego mię, mrrrr:)))
Ty wiesz, że ja w Moryniu zakochana od pierwszego wejrzenia! Chętnie bym go poznała osobiście, chociaż nie wiem, czy to bezpieczne, bo może się tak zrobić, że zostanę Ci na utrzymaniu na wieki wieków, alibo też wyjadę z kocurem w czemodanie, z czego, jak mniemam, różne interesujące historie wyjść mogą.A ze zdrowiem to Ty coś zrób tak na dobre, bo się mnie różne pomysła apropos Twojego przyjazdu lęgną...
Nie, no zaraz bać, skąd... ja przecież całkiem spokojny człowiek jestem...Co do przyjechania, to bym się wybrała, ale to kwiecień dopiero, a ja nie wiem, czy dożyję..i czy przypadkiem nie powinnam siedzieć w domu, bo skutki mojego wczorajszego wyjazdu do miasta...opowiem Ci,ale nie publicznie, bo mi wstyd ;-)
qrcze. nigdy w życiu tak nie kochalam kota. mimo że zawsze mam kota. bo uważam, że ma być. element niezbędny życia :)
ReplyDeleteoooo - moje biedne koty. takie niedokochane ;)
Eeee, nie gadaj Anka :-)
ReplyDeleteDextusia kochasz zaraz po Blondynie :-)
A ja z braku Blondyna kocham Moryca jak własne dziecko :-)
To już rok?
ReplyDeleteO rrrany :-)
Najwyższa pora pogonić Smjerdzjela won :-)
Czemu ????
ReplyDeleteCZEMU MAM POGONIĆ SMJERDZJELA ???
PFFFFFFFFFFFFFFFFFF !!!
juuuuuuuuuuuuuż??? jezu jak to leci.
ReplyDeletebrawo Morysiu że tyle wytrwałeś z panią Daisy ;)
A mnie bjednej, o piątej rano zapodającej jeść tej czarnej Cholerze to NIKT nie żałuje ????
ReplyDeletePffffffff
Foch.
Małgoś, śliczny kot i zazdraszczam ci go z całego serca :)) Piękny jest! Jak już będę miał swój kąt, to będę miała i psa i kota :P
ReplyDeleteJa Cie zaluje.
ReplyDeleteNie rozumiem jednego - tego wstawania nad ranem.
Jak jeszcze moglam miec koty nie majac uczulenia, to mialam takiego, co spal mi naokolo glowy na poduszce przeczesujac pazurami (ale delikatnie!) wlosy, ale nad ranem nie budzil! Moze mnie traktowal bardziej jak swoje dziecko, a nie dostarczyciela zarcia/odwiernego?
Obecne koty mojej Mamy robia z nia, a przedtem i z Tata, co chca. A jak ja kiedys przyjechalam na tydzien opiekowac sie Babcia, to zaden smierdziel nie smial zamiauczec wczesniej niz o 8 rano - przy czym nawet nie probowaly startowac do mnie, Babcie z wyra sciagaly.
Ktos to umi wytlumaczyc? A przy okazji te kotke, co wie, ze jej nie lubie, a lata za mna jak potluczona i sie przymila?
Doskonale rozumiem tą miłość:-)
ReplyDeleteKolejnych 365 dni razy 100, życzy kociara z trzódką :-)
no własnie qrcze Daisy - nie. ja go lubię i potrzebuję - jak może kolezanki. dbam bo MÓJ. ale to z miłością i pierdolcem nie ma nic wspólnego. jak wchodzi mi do łóżka to dostaje kopa w dupę ;)
ReplyDeleteGypsi,- kot głodny to budzi. Mnie go żal to wstaję. Sam sobie michy nie napełni - a suche mu nie wchodzi, musi być saszetka Sheby i tyle :-)))
ReplyDeleteWychowałam se potwora to mam :-)))
Ta kotka, co to za Tobą łazi i się przymila pewnie czuje, że jej nie lubisz i chce żebyś zmieniła zdanie :-) No bo jak tu nie kochać przymilaśnego kotecka, no jak ?
Dikejka - :-)))
Właśnie mię zerwał po raz drugi z wyra. Nie wiem po co. Może mu się nudziło ?
Spt - Dochtor też się burzył na kota w łóżku. Ale nadspodziewanie szybko mu przeszło :-)))
A Ty masz taki stosunek do zwierząt jak większość. Dbasz, lubisz i krzywdy nie dasz zrobić.
Natomiast niektóre wariatki mają pierdolca i już :-))))
Te skurczybyki doskonale wiedzą z kim i na ile mogą sobie pozwolić. I potrafią (jeśli chcą) owinąć sobie człowieka wokół małego pazura.
ReplyDeleteGnoje.
:-)
A Smjerdzjela won, bo już wystarczy tego dobrego! Niech idzie zarabiać ma starych a nie za myszami biegać! Karkówkę niech do domu przynosi a nie szczurzynę! Kurczaki a nie sraki!
:D
Zaraz go do zawodu przyuczę i niech idzie za mnie brylanty sprzedawać :-))))))))))))
ReplyDeleteomatko! to już?!
ReplyDeleteAleż bydlę ogromne i cudne:))))))))))
Kocie świrki tak mają:)
aaaaaa! i wesołej wiosny!
ReplyDeleteWyobraziłaś sobie obrót gdyby Smjerdzjel bryljanty sprzedawał?
ReplyDelete:-)
Szeh - na czarnym tle brelanty wyglądają nader korzystnie :-)))
ReplyDeleteNatomiast jak se wyobrażę Smjerdzjela zadającego narkozę pacjętom to mam głupawę :-)))))))
;))) życzę kolejnych i kolejnych ,kolejnych dni z koteckiem:)
ReplyDeleteNo ja to jak spt,kot musi wiedzieć kto pan;).
Ale w łóżku z nami śpią a jakże;>
czyli sto lat dla Miauryca :)
ReplyDeleteA co? Nie zadałby?
ReplyDeleteSpoko wodza!
:D
Ja współczuwam. Wstawać o piątejk jest masakra!
ReplyDeleteja to się muszę z miłością dzielic na trzy koty i trzy psy, ale moge Cię zapewnić, że każdy z nich jest śmierdzielem:)
ReplyDeleteI piąta rano rozumiem, okno otwieramy tak z 10-12 razy w nocy, bo kazdy kotek wychodzi i wchodzi o innej porze...
ReplyDeleteTwój Morynio wiékszy od mojego. U mnie rok stuknie 25 sierpnia. Ale ten czas leci, co? Piekny jest:))))
ReplyDeleteU mnie budzik dzwoni o 4.00 i nie ma mowy o drzemce, bo mam kota na sobie, depczacego mię, mrrrr:)))
No Gnoje, no:))))
ReplyDeleteha ha ha ha :)))
ReplyDeletewyobraziłam sobie, jak Moryc brylanty sprzedawa
i tu się teraz chichram:)
(nikt nie napisał, że krzywy?? ;) albo czytam nieuważnie)
Ty wiesz, że ja w Moryniu zakochana od pierwszego wejrzenia! Chętnie bym go poznała osobiście, chociaż nie wiem, czy to bezpieczne, bo może się tak zrobić, że zostanę Ci na utrzymaniu na wieki wieków, alibo też wyjadę z kocurem w czemodanie, z czego, jak mniemam, różne interesujące historie wyjść mogą.A ze zdrowiem to Ty coś zrób tak na dobre, bo się mnie różne pomysła apropos Twojego przyjazdu lęgną...
ReplyDelete==>bere: to oczywista oczywistość jest przecież ;-)
ReplyDeleteKasik - ze zdrowiem to wszystko już ok, mam się zacząć bać ???
ReplyDeleteTo przyjedziesz w sierpniu ?
:-))))
Szeh, kot krzywy, a ja mam jeszcze krzywszy wypluw :-))))))
Jak Ci opowiem to się posmarkasz :-))))
Na blogu ni mogę.
Nie, no zaraz bać, skąd... ja przecież całkiem spokojny człowiek jestem...Co do przyjechania, to bym się wybrała, ale to kwiecień dopiero, a ja nie wiem, czy dożyję..i czy przypadkiem nie powinnam siedzieć w domu, bo skutki mojego wczorajszego wyjazdu do miasta...opowiem Ci,ale nie publicznie, bo mi wstyd ;-)
ReplyDeleteOk, zdzwonim się - może jutro po połedniu :-)))
ReplyDeletejak z roboty wrócę :-)