Saturday, 20 March 2010

...

Rok temu było tak : Dziś jest tak : 365 dni razem :-))) Kocham tego Śmierdziela i Gnojka najbardziej na świecie :-)

31 comments:

  1. qrcze. nigdy w życiu tak nie kochalam kota. mimo że zawsze mam kota. bo uważam, że ma być. element niezbędny życia :)

    oooo - moje biedne koty. takie niedokochane ;)

    ReplyDelete
  2. Eeee, nie gadaj Anka :-)
    Dextusia kochasz zaraz po Blondynie :-)

    A ja z braku Blondyna kocham Moryca jak własne dziecko :-)

    ReplyDelete
  3. To już rok?
    O rrrany :-)

    Najwyższa pora pogonić Smjerdzjela won :-)

    ReplyDelete
  4. Czemu ????

    CZEMU MAM POGONIĆ SMJERDZJELA ???

    PFFFFFFFFFFFFFFFFFF !!!

    ReplyDelete
  5. juuuuuuuuuuuuuż??? jezu jak to leci.
    brawo Morysiu że tyle wytrwałeś z panią Daisy ;)

    ReplyDelete
  6. A mnie bjednej, o piątej rano zapodającej jeść tej czarnej Cholerze to NIKT nie żałuje ????

    Pffffffff

    Foch.

    ReplyDelete
  7. Małgoś, śliczny kot i zazdraszczam ci go z całego serca :)) Piękny jest! Jak już będę miał swój kąt, to będę miała i psa i kota :P

    ReplyDelete
  8. Ja Cie zaluje.

    Nie rozumiem jednego - tego wstawania nad ranem.
    Jak jeszcze moglam miec koty nie majac uczulenia, to mialam takiego, co spal mi naokolo glowy na poduszce przeczesujac pazurami (ale delikatnie!) wlosy, ale nad ranem nie budzil! Moze mnie traktowal bardziej jak swoje dziecko, a nie dostarczyciela zarcia/odwiernego?
    Obecne koty mojej Mamy robia z nia, a przedtem i z Tata, co chca. A jak ja kiedys przyjechalam na tydzien opiekowac sie Babcia, to zaden smierdziel nie smial zamiauczec wczesniej niz o 8 rano - przy czym nawet nie probowaly startowac do mnie, Babcie z wyra sciagaly.
    Ktos to umi wytlumaczyc? A przy okazji te kotke, co wie, ze jej nie lubie, a lata za mna jak potluczona i sie przymila?

    ReplyDelete
  9. Doskonale rozumiem tą miłość:-)
    Kolejnych 365 dni razy 100, życzy kociara z trzódką :-)

    ReplyDelete
  10. no własnie qrcze Daisy - nie. ja go lubię i potrzebuję - jak może kolezanki. dbam bo MÓJ. ale to z miłością i pierdolcem nie ma nic wspólnego. jak wchodzi mi do łóżka to dostaje kopa w dupę ;)

    ReplyDelete
  11. Gypsi,- kot głodny to budzi. Mnie go żal to wstaję. Sam sobie michy nie napełni - a suche mu nie wchodzi, musi być saszetka Sheby i tyle :-)))

    Wychowałam se potwora to mam :-)))

    Ta kotka, co to za Tobą łazi i się przymila pewnie czuje, że jej nie lubisz i chce żebyś zmieniła zdanie :-) No bo jak tu nie kochać przymilaśnego kotecka, no jak ?

    Dikejka - :-)))
    Właśnie mię zerwał po raz drugi z wyra. Nie wiem po co. Może mu się nudziło ?

    Spt - Dochtor też się burzył na kota w łóżku. Ale nadspodziewanie szybko mu przeszło :-)))
    A Ty masz taki stosunek do zwierząt jak większość. Dbasz, lubisz i krzywdy nie dasz zrobić.

    Natomiast niektóre wariatki mają pierdolca i już :-))))

    ReplyDelete
  12. Te skurczybyki doskonale wiedzą z kim i na ile mogą sobie pozwolić. I potrafią (jeśli chcą) owinąć sobie człowieka wokół małego pazura.
    Gnoje.
    :-)
    A Smjerdzjela won, bo już wystarczy tego dobrego! Niech idzie zarabiać ma starych a nie za myszami biegać! Karkówkę niech do domu przynosi a nie szczurzynę! Kurczaki a nie sraki!

    :D

    ReplyDelete
  13. Zaraz go do zawodu przyuczę i niech idzie za mnie brylanty sprzedawać :-))))))))))))

    ReplyDelete
  14. omatko! to już?!
    Ależ bydlę ogromne i cudne:))))))))))
    Kocie świrki tak mają:)

    ReplyDelete
  15. Wyobraziłaś sobie obrót gdyby Smjerdzjel bryljanty sprzedawał?

    :-)

    ReplyDelete
  16. Szeh - na czarnym tle brelanty wyglądają nader korzystnie :-)))

    Natomiast jak se wyobrażę Smjerdzjela zadającego narkozę pacjętom to mam głupawę :-)))))))

    ReplyDelete
  17. ;))) życzę kolejnych i kolejnych ,kolejnych dni z koteckiem:)
    No ja to jak spt,kot musi wiedzieć kto pan;).
    Ale w łóżku z nami śpią a jakże;>

    ReplyDelete
  18. Ja współczuwam. Wstawać o piątejk jest masakra!

    ReplyDelete
  19. ja to się muszę z miłością dzielic na trzy koty i trzy psy, ale moge Cię zapewnić, że każdy z nich jest śmierdzielem:)

    ReplyDelete
  20. I piąta rano rozumiem, okno otwieramy tak z 10-12 razy w nocy, bo kazdy kotek wychodzi i wchodzi o innej porze...

    ReplyDelete
  21. Twój Morynio wiékszy od mojego. U mnie rok stuknie 25 sierpnia. Ale ten czas leci, co? Piekny jest:))))
    U mnie budzik dzwoni o 4.00 i nie ma mowy o drzemce, bo mam kota na sobie, depczacego mię, mrrrr:)))

    ReplyDelete
  22. ha ha ha ha :)))
    wyobraziłam sobie, jak Moryc brylanty sprzedawa
    i tu się teraz chichram:)

    (nikt nie napisał, że krzywy?? ;) albo czytam nieuważnie)

    ReplyDelete
  23. Ty wiesz, że ja w Moryniu zakochana od pierwszego wejrzenia! Chętnie bym go poznała osobiście, chociaż nie wiem, czy to bezpieczne, bo może się tak zrobić, że zostanę Ci na utrzymaniu na wieki wieków, alibo też wyjadę z kocurem w czemodanie, z czego, jak mniemam, różne interesujące historie wyjść mogą.A ze zdrowiem to Ty coś zrób tak na dobre, bo się mnie różne pomysła apropos Twojego przyjazdu lęgną...

    ReplyDelete
  24. ==>bere: to oczywista oczywistość jest przecież ;-)

    ReplyDelete
  25. Kasik - ze zdrowiem to wszystko już ok, mam się zacząć bać ???
    To przyjedziesz w sierpniu ?
    :-))))

    Szeh, kot krzywy, a ja mam jeszcze krzywszy wypluw :-))))))
    Jak Ci opowiem to się posmarkasz :-))))

    Na blogu ni mogę.

    ReplyDelete
  26. Nie, no zaraz bać, skąd... ja przecież całkiem spokojny człowiek jestem...Co do przyjechania, to bym się wybrała, ale to kwiecień dopiero, a ja nie wiem, czy dożyję..i czy przypadkiem nie powinnam siedzieć w domu, bo skutki mojego wczorajszego wyjazdu do miasta...opowiem Ci,ale nie publicznie, bo mi wstyd ;-)

    ReplyDelete
  27. Ok, zdzwonim się - może jutro po połedniu :-)))

    jak z roboty wrócę :-)

    ReplyDelete