Wednesday, 12 April 2006
...
Nie mam czasu na nic. Po powrocie z pracy walę się na kanapę z nogami na żyrandolu i zapadam w letarg.Ledwie mi starcza energii, żeby wpełznąć do wanny, chociaż przeniesienie kończyny lewej ponad wanny brzegiem jest wysiłkiem nadludzkim. Prawa kończyna jest bardziej posłuszna i nie stawia oporu. Pławię się w lawendowej pianie i podpieram oko patykami kosmetycznymi, żeby mi się z hukiem w tej topieli nie zatrzasnęło.I tak jestem pełna podziwu, że w takim stanie ducha, umysłu i ciała chce mi się jeszcze balsamować zwłoki ( a może zewłok ?) po wypełźnięciu na łazienkowy dywanik. A jak już zabalsamuję to co trza, to pakuję się w futrzany szlafroczek w owieczki i prezentuję postawę - "a teraz to mnie pocałujcie w dupę, o !"
Praca .... mrrrrrrrrrrrr :-))) Fajnie jest. Szczególnie zobaczyć w dokumentach nagłówek "do wiadomości szanownej pani Account Manager Tinkerbell" hie,hie :-))) Oczywiście, na razie pływam jak się da, a komórki szare czerwienieją mi z wysiłku, bo trajningu żadnego nie było, a o produktach kłapać dziobem trzeba. I popierdalać, ekskjuzemła, w kostiumiku i na obcasach z nienagannym makijażem i fryzurą. Obsesja na punkcie świecącego nosa sięgnęła już zenitu, co chwilę latam do lustra i sprawdzam czy nie nadaję przypadkiem sygnałów świetlnych jak latarnia morska. Ojezusiemaryjoijózefieświęty...
Tak, wiem. Jestem szurnięta.
W domu - spokój i cisza - przerywana od czasu do czasu wściekłą galopadą kota, który ciągnie za sobą ogon w postaci psa. Pies ma wyraz pyska nie świadczący o inteligencji. Ten kot to musi jaki wampiór mentalny. I zdrajca. Zamiast z siostrą - śpi ze mną . Fakt, że ładnie się komponuje z moją szmaragdowo-błękitną kołdrą . Esteta :-)))) Pies posłusznie zasypia na dywanie i nie pcha się na wyro, żeby po ryju nie oberwać .
No.
To jutro mam wolne i się wyśpię. I w ramach protestu będę się snuć po domu w rozwleczonym dresie.
Obcasom mówimy stanowcze "nie" !!!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment