Sunday, 23 April 2006

...

... M sobie pogrywa . Ostatnio zachowuje się tak, jakby wszystkie rozumy pozjadał. Nie chce mi się tu wyciągać szczegółów ale kilka jego ostatnich odzywek mnie z lekka zmroziło. No cóż, zastanawiam się czy chciałabym mieć coś takiego na codzień i dochodzę do odkrywczych wniosków. Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie lubię traktowania mnie z góry i protekcjonalnego tonu. Niech uważa, bo obudzi się z ręką w nocniku. W pracy - zawrót głowy. I dobrze. Przychodzę do domu tak zmęczona, że nie mam siły myśleć o pierdołach. Ale też spojrzałam na świat zupełnie inaczej.Z leniwej,rozlazłej osóbki zmieniłam się w obowiązkową, zorganizowaną jednostkę. Wstaję bez mrugnięcia okiem, robię się na bóstwo i sruuuu - tup, tup szpileczkami do pracuni. Euforia, szał ciał i uprzęży. Ciekawe, kiedy zacznę przeklinać pracunię w żywe kamienie :-))))) Siostrunia ma w piątek interwju.

No comments:

Post a Comment