Saturday, 29 April 2006

...

Nie mam czasu na pisanie bloga. Wkurza mnie to niepomiernie, bo lubię pisać nawet sobie a muzom. Lubię wracać do swoich zapisków i czytać, co wydarzyło się roku pańskiego 1994 na przykład. A tu dupa. W pracy młyn, nawet podrapać się po tyłku nie mam kiedy. Co z jednej strony jest dobre, bo wgapianie się tępo w przestrzeń nie dla mnie. Stanowczo. Tyle, że po intensywnym dniu opadam bezsilnie na krzesło przed kompem i starcza mi energii na sprawdzenie poczty, rozmowe z M , rozmowę z przyjaciółką i odwiedzenie kilku znajomych blogów. Wena mi zdechła totalnie. A w domu sytuacja zaczęła mnie przerastać . Osobisty się ocknął z letargu i zachciało mu się ratowania związku. Jako, że żyjemy w epoce telefonii komórkowej - pierwszym zwiastunem przemiany był sms, po którego lekturze opadła mi szczęka, a na twarzy miałam wypisaną tęsknotę za rozumem, bo nijak nie mogłam pojąć treści tegoż. Ocipiał ? A może komputer mu się zepsuł, że z deklaracjami uczuciowymi startuje po sześciu latach posuchy na tym polu ? No ludzie. Litości !!! Przez kilka lat oglądałam jeno jego plecy i byłam zbywana hasełkami z cyklu : "zara, zara, zabiję tylko tego potwora i daj mi pięć minut ( czytaj: dwie godziny) a już już przyjdę " a tu nagle, kurfa mać, zwrot o 180 stopni ??? To się nadaje do programu pt: "Nie do wiary". Tym bardziej, że następnego dnia przywlókł do domu bukiet róż. Zaczął zmywać naczynia, gotować obiady i podstawiać mi je pod nos. Przychodzi i chce rozmawiać. Nie do pomyślenia. Piszę to żartobliwie, ale przeraża mnie to do tego stopnia, że zastygłam w osłupieniu i nie jestem zdolna wykonać żadnego ruchu. Przyzwyczaiłam się, że egzystuję w jego życiu na zasadzie krzesła, szafy, bądź innego przedmiotu użytkowego,- więc miałam swój świat i swoje życie i ta nagła ingerencja zburzyła mój wewnętrzny spokój. Po tym wszystkim, czego doświadczyłam z jego strony, nie jestem w stanie zaufać. I zamiast miłości jest sympatia, przyzwyczajenie, czasem troska, ale nic ponad to. Nie ma we mnie nienawiści. Po części to pewnie moja wina, że nie potrafiłam pójść na kompromis w pewnych sprawach, że nie potrafiłam przymknąć oka i odpuścić. Ale taka już moja konstrukcja.O niektórych zachowaniach nie sposób zapomnieć, chociaż można wybaczyć. Wiem, że Osobisty oczekuje, że nasze życie wróci do normy, również w sferze seksualnej. Nie. Nie wróci. Nie chodzę do łóżka z osobami, których nie kocham. Mogę być mu przyjaciółką, żyć z nim pod jednym dachem, pomagać mu finansowo, ale nic ponad to. Kiedy zapytał czy jest szansa, żeby było tak jak kiedyś odpowiedziałam, że NIE WIEM . Nie potrafiłam rzucić mu prosto w twarz, że nie ma takiej możliwości. Tchórz ze mnie i kłamca. Podle się z tym czuję . Jedyna nadzieja , że wkrótce wypuszczą na rynek jakieś nowe RPG i wszystko wróci do normy .... Czy ja wspominałam, że kocham innego ??? :-) Uff, jakby mi lżej. A siostrunia na lumpach :-) Ta to ma bogate życie towarzyskie :-))))

No comments:

Post a Comment