Thursday, 2 July 2009

...

Notka będzie krótka. Od rana dzwonię do agencji wynajmu i ustalam z agentami wizje lokalne. A raczej lokalowe. Dom, który wpadł nam w oko miesiąc temu nazad, jest nadal do wynajęcia. I to chyba najlepsza z 4 obecnie opcji. W poniedziałek kierunek - JARMUŻ :-)))) Nie mylić z Bradford. POkazałabym zdjęcia, ale jeszcze zapeszę albo co. To nie pokażę. Kot nadal w pakiecie z mizianiem. Upał nieziemski Sąsiedzi z naprzeciwka dziwnie cicho siedzą. Za cztery tygodnie przeprowadzka. O matkobosko. Boję się.

41 comments:

  1. rozumiem.Nie zapeszać,też bym się bała ,będzie dobrze.NO BĘDZIE:)

    ReplyDelete
  2. Juz przeczytałam. Wysłałam odpowiedź :-)
    Tuv, Ty mnie znasz. Ja nieśmiała jestem :-)))

    ReplyDelete
  3. Ale jak juz kluczyki bedziecie mieli dasz fotki:)
    Powodzenia z pakowaniem, bo pewnie juz teraz zaczynasz powolusiu segregowac dobytek :)Wspolczuje w takie upaly taki zapieprz ;)

    ReplyDelete
  4. Spoko wodza. Ja dałam radę to i Ty dasz :-)
    U mnie zaraz rok strzeli, ale na samą myśl ile pracy i nerwów to było - słabo mi. Nie wiem jak to zrobiłam. Nie wiem,
    Ale na pewno dobrze!
    :-)

    ReplyDelete
  5. To tfu, tfu:))) Z przeprowadzką też bym sie bała, wszak gorsza jest od pożaru. Chyba, że nic sie nie zabiera, jak ja.

    ReplyDelete
  6. Zapomniałam nadmienić, iż trzymię kciuki.
    Niemcy mówią do trzymania kciuków toi-toi.
    A jak się uda to hui! hui!

    A masz!
    Za oink i kiłi.
    :-))))

    ReplyDelete
  7. Dziewczyny, ja mam wprawę w przeprowadzkach. Dobrze licząc w samym UK przeprowadzałam się pięć razy. Ten będzie szósty.

    Ale pakowanie to straszne KIŁI jest.

    Oby było hui-hui bo umrę.

    ReplyDelete
  8. Jessuuuu, Jesssuuuu, Jesssuuu...

    ReplyDelete
  9. Daisy ale wiesz, ze za kazdym razem gratow przybywa ;P
    Dasz rade, jak cos dzieci Ci podrzucic moge do pomocy :D

    ReplyDelete
  10. Będzie hui, spoko!
    Nie takie kiłi zmoglim :-)

    ReplyDelete
  11. A ja całe życie na tych samych śmieciach i mam nadzieję, że juz tak zostanie:))
    Chociaż... z drugiej strony to musi być fajnie, tak od nowa się urządzać, meblować...

    O co idzie z tym "kiłi" i "oink"?
    Zdradcie porszę:)

    P.S. Mam nowe foty moich futrzaków. Podesłać Ci, Daisy?

    ReplyDelete
  12. Dikejka - KIŁI to po prostu kiwi, tylko po angielsku, wymowa jednoznacznie kojarzy się z pewną chorobą weneryczną - a kiedyś się na nieciekawą sytuację nawet mówiło, że kiła-mogiła :-))) No to kiłi to taka właśnie sytuacja :-)))

    Oink - to odgłos jaki angielska świnia wydaje paszczą. Po prostu nas to śmieszy i dostałyśmy z Szeh głupawy, ze koty robią po angielsku "MEOW" ( wymawiałysmy dokładnie tak jak jest napisane) a świnie robią OINK :-)))

    Jasne, że chcę zdjęcia! Dawa!

    ReplyDelete
  13. Aaaaa... tera paniała:)) Dzięki za wyjaśnienie:)

    Fotki wysłane:)

    ReplyDelete
  14. nie bój :) będzie fajnie!

    ReplyDelete
  15. Przeprowadzki to moja destiny, kurde ciagle sie przeprowadzam, albo z mieszkaniem albo z zakladem. W pakowaniu doszlam do perfekcji, jestem chyba lepsza niz firmy pakujace:)) jak cza to moge podeslac kilka sprawdzonych sposobow na pakowanie i rozpakowywanie, ale tylko jesli cza, bo nie bede zasmiecac komentow.

    ReplyDelete
  16. Stardust, jasne, że możesz - co prawda mam doświadczenie, ale zawsze czegoś nowego mogę się nauczyć :)

    ReplyDelete
  17. Daisy, wez przestan. Macie raptem siebie i kota do przeprowadzenia.
    Ja sie tu juz 2x przeprowadzalam w osob 4, sie wynajelo vana i w dwa dni bylo po ptokach.
    Chcialabym, zeby kolejny (i ostatni) byl juz do wlasnego domu.
    Ale na razie sie nie zapowiada.

    ReplyDelete
  18. Gypsi, Ty nie wiesz ile ja mam dobytku po 13 latach bycia tu.

    Nie mówię o książkach, porcelanie i innych duperszwancach.

    Zajebiście wielką ciężarówka chłopy obracały dwa razy, bo im się na raz nie pomieściło...

    ReplyDelete
  19. Ja tez mam zawsze duuuzoooo do przeprowadzania i pakowania, bo ja jestem graciara:)) znaczy sie kolekcjonerka chcialam powiedziec. Ja robie tak ze wszelkie np. szkliwo myje przed pakowaniem i zawijam kazda sztuke w czysty recznik papierowy. Myje bo wiem ze jak juz wszystko przewioze to nie spoczne poki nie urzadze, a takie pomyte tylko rozpakowac i do szafek. Te wszystkie reczniki papierowe (ok. 12 grubych rolek) po rozpakowaniu szkliwa i rzeczy tlukacych sie upycham do czystego worka na smieci i stawiam gdzies w kuchni, w ten sposob te reczniki wykorzystuje potem do sprzatania. Taki swojski recykling:) Kartony do pakowania kupuje z uszami (wiem wydatek i to spory) bo sa mocne, standartowej wielkosci i latwe do przenoszenia. Kazdy karton opisany i od razu wstawiony do odpowiedniego pomieszczenia. Acha i jeszcze warstwy szkliwa w tych recznikach przesypuje pchelkami steropianowymi. Jeszcze mi sie nigdy nic nie stluklo w czasie zadnej przeprowadzki. Dywany sa odrazu wnoszone do odpowiednich pomieszczen i rozkladane we wskazanym miejscu. Mieszkanie 150m2 mialam ostatnio urzadzone w ciagu 3 dni na blysk. Przeprowadzam nawet moje swieczniki, ktore od lat sa oblane roznokolorowymi swiecami i nic im sie nie ma prawa stac, jeszcze sie nigdy nic nie uszkodzilo. Stawiam je na dnie kartonu i zasypuje do pelna pchelkami, potem tylko delikatnie wyciagam.

    ReplyDelete
  20. Ubrania wiszace na wieszakach wiaze razem po 10-12 wieszakow i potem wycinam dziure w dnie duzego przemyslowego worka na smieci przewlekam gore wieszakow i calosc jest ochroniona potem wieszam w nowej szafie razem z workami, obdzieram worki i szafa uporzadkowana w ciagu 5 min. Wszelkie obrazy, lustra itp. przekladam warstwami recznikow i bielizny poscielowej w kartonach. Zabezpieczone na mur.

    ReplyDelete
  21. Z tymi wieszakami - świetny pomysł. Bo u mnie z braku półek wszystko na wieszakach wisi. Kartony dostaję ze znajomego sklepu, takie z Clarinsa mają uszy. Doskonały pomysł z myciem i pakowaniem szkliwa - na pewno wykorzystam :-)

    Ale pisz Stardust, pisz jeszcze :-)

    ReplyDelete
  22. Ja podobnie ja Stardust robię. Do tego kartony ze szkliwem przekładam ręcznikami. Talerze scierkami do naczyń (nie dzwonia i nie tłuką się i scierki spakowane). Inwestuję z folię bąbelkową do obrazów i luster.
    Po ostatniej przeprowadzce nie mam strat ;-)

    ReplyDelete
  23. No to jakbyscie zobaczyly jak moj zon niektore rzeczy z POlski wiozl lacznie z dziecmi to byscie zawalu dostaly. Tydzien sprzatalam auto, ale do dzis sie smieje, ze jak rumun jechal. Sie nawet zastanawialismy dlaczego ich nikt na granicy nie sprawdzal, pewnie sie bali ze wsjo sie wysypie po otworzeniu bagaznika :D Przynajmniej jest sie z czego posmiac :D

    ReplyDelete
  24. aż zaczęłam żałować, ze sie nie wyprowadzam:)

    ReplyDelete
  25. Kciuki trzymam za mieszkanko. Niech pisze jak tylko dadza zielone swiatlo i wysyla foty i linki do rajtmuwa czy innej strony. U nas w domu wszyscy pasjami ogladamy sobie mieszkania do kupna lub na wynajem od jakichs 2 lat, ale na razie nic nie znalezlismy pasujacego idelnie.
    A pogoda fantastyczna ! Ide kultywowac Bugsowa tradycje i robie pranie!

    ReplyDelete
  26. A tak z ciekawostek, to jakas agencja pracy dla dochtorow do mnie napisala, ze szukaja do pracy w ... Bradford!
    Sie usmialem :)

    ReplyDelete
  27. Dochtor żartuje ??????

    Do Bradford ????

    Kwiiiiiik :-))))))

    U mnie pranie na sznurku wisi. Pogoda ... eee, nie będę szczuć, bo może gdzieś leje ....

    ReplyDelete
  28. A, Dochtor, w poniedziałek dam cynk odnośnie mieszkania. Jak się zdecydujemy na jedno z nich, to będę mieć jakieś 10 minut do plaży.

    Ale powiem szczerze - wyboru wielkiego to nie ma. No ale ja też mam swoje wymagania. Niech BUK broni od dywanów, podwójnych kranów w zlewie i pokoików wielkości pudełka na buty.

    :-)))))

    ReplyDelete
  29. Zdecydowanie polecam blisko plazy, ja mieszkam od 3 lat przy plazy i nie zamienilabym lokalizacji na zadna inna. To zapluje i zamaze ku powodzeniu przedsiewziecia, co? ;-)

    ReplyDelete
  30. Pomór Bradfordowy na Miejskich lekarzy. :-)
    A doktór Sak Maj Sosydż niech nie wybrzydza za mocno, żeby marnacji nie było! No ale Bradford odpuszczę ;-)

    ReplyDelete
  31. To Bradford mnie prześladuje. Patrzę ja sobie co dziśiaj w pudle dają, bo nuuuda, panie i na jednym z kanałów - film. Dramat.
    "Zamieszki w Bradford"

    :-)))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  32. Też mi to wpadło w oko, nawet podejrzałam, ale ten... zapach curry się unosił przez cały czas. to przełączyłam w końcu ;-))

    ReplyDelete
  33. Ta łądniejsza z wierzchu :-) Ide czytać nową notkę.

    ReplyDelete