Monday, 6 July 2009

...

Znaleźlim! Trzeci dom okazał się strzałem w dziesiątkę. Ale od początku. Dotarłam do Yarmouth bez przeszkód i na czas. Pierwszy dom, który tak mi się podobał na zdjęciach, okazał się być gównem zawiniętym w szerokokątny obiektyw. Zdjęcia kłamały tak, że aż im się rogi pozwijały. Zniszczone podłogi, łazienka w stanie wskazującym na lekki remont, kuchnia, która na zdjęciu wyglądała w miarę nowocześnie okazała się być kłamliwą suczą. Sypialnie na górze - no, widziałam większe i ładniejsze. Pomijam już fakt, że ulica przy której stał dom była tak wąska, że ciężarówka przeprowadzkowa nijak by tam nie wjechała. To samo z drzwiami wejsciowymi. Właściciel dobudował ganek. Nie ma mowy, żeby wnieść większe meble, a takie posiadam - starocie z reguły nie dają się rozłożyć na części i są ciężkie jak cholera, bo z prawdziwnego drewna. O tak zwanym ogródku nie wspomnę. Betonowe coś o wymiarach metr na metr - nawet stołu nie dałoby się tam postawić. Ok. Podjechaliśmy pod drugi dom. Przestronny. Drzwi normalne. Schody na górę - szerokie - można wnosić meble. Ogród w miarę ładny i duży. I kolejne absolutne GÓWNO. Ten dom ostatnio był odnawiany jakieś 30 lat temu nazad. Ściany brudne, kuchnia zasyfiona, dywany na górze w sypialniach pozwijane w trąbki. Rozpadające się szafy. W jednej sypialni na ścianie pierdolnięta fioletowa abstrakcja. A ŁAZIENKA .... Brudna wanna, umywalka osadzona w na wpół oberwanej obudowie bez drzwiczek a na ścianie kafelki pamiętające wczesnego Gierka, w dodatku niekompletne. Stan kibla pominę milczeniem, bo może któraś z Was coś je, czytając. I jak znam życie, ktoś to gówno wynajmie, a będzie to zapewne Anglik, któremu syf nie przeszkadza. Ja wolałabym spać na ławce w parku. Podjechalim pod trzeci dom. Oprowadzała nas sama włascicielka - jak się okazało - prawniczka. Dom jak z pudełeczka. Czyściutko. Łazienki dwie. Kuchnia wielkości Berlina Zachodniego. Pomieszczenie na pralkę i inne utensylia. GARAŻ. A ogród ..... boisko do gry w piłkę. OGROMNY. A co najważniejsze - w drzwiach kuchennych do ogrodu znajduje się - TADAM! KOCIA FURTKA DO WOLNOŚCI :-))) O sypialniach z wbudowanymi szafami - nie wspomnę. I ten świeży zapach nowego domu. Powiedziałam jej, że biorę, zanim jeszcze zobaczyłam piętro. Oczywiście byłam maglowana przez właścicielkę na wszelaką okoliczność. Na mimochodem rzucone pytanie "do you have children ?" - odpowiedziałam z autentycznym przerażeniem w głosie " NO! GOD FORBID!" i mogłam juz nic więcej nie mówić. Kobieta ucieszyła się tak jakbym jej w kieszeń funtami napluła. Okazało się, że stosunek do dzieci mamy taki sam. Kot jej nie przeszkadza, rodziny z dziećmi - ja takoż proszę won. Nie bez znaczenia był fakt, że na wstępie powiedziałam, że Dochtor jest Dochtor :-) Pożegnałyśmy się serdecznie, po czym dałam w długą jakby mi kto soli na ogon nasypał. Do agencji. Wpłacić kasę. Żeby nikt mnie nie ubiegł. Na samym wstępie agent przywital mnie słowami - jak chcecie ten telewizor co na ścianie wisi, to jest Wasz za 400 funciaków :-)))) Bo w sralonie nad kominkiem wisi plazma wielka jak stodoła. Pobrałam formularze do wypełnienia i ruszyłam w drogę powrotną. Po przyjeździe do domu wlazłam na stronę agencji i na zdjęciu zobaczyłam napis "Let Agreed" Teraz to już tylko formalności zostały. Ale dopóki nie będę miała kluczy w kieszeni - nie pokażę zdjęć. Licho nie śpi. :-))) No zmusili mnie. Zmusili! Miejscówa Sralon Kuchnia Boisko Jak sie co stanie to przyjdę mieszkać do WAS. Dochtor, bój się!

60 comments:

  1. Eeee, Dochtor, a jak zapeszę ???

    No dobra. Dam linka, co ?

    Ale jak nie daj BUK coś nie wypali, to Dochtor sam mi będzie miejcówy szukał!

    http://tinyurl.com/n9jkl2

    ReplyDelete
  2. Gratulacje, ale czemu sie ten link nie otwiera?? :((

    ReplyDelete
  3. Nie ? A mnie się otwiera :-(
    Idę sprawdzić raz jeszcze .

    Sprawdziłam - otwiera się.

    ReplyDelete
  4. No to mnie sie nie otwiera, trudno poczekam, ja cierpliwa jestem:)))

    ReplyDelete
  5. Dobra, wstawię foty zamiast linku.

    Ale i tak się boję, ze zapeszę.

    ReplyDelete
  6. piekny domeczek:)bardzo cozy gratulacje - smieszne niektore zdania w opisie, w us nie ma cloakrooms:) albo gas coal effect fire:)

    ReplyDelete
  7. Aniu u was pewnie są inne dziwne opisy :-)))

    Angielski Angielski jest trochę inny od Amerykański Angielski :-)))

    Chociażby głupie śmieci - u was garbage u nas rubbish - u was subway u nas tube - u was highway u nas motorway :-)))

    ReplyDelete
  8. A!A!A!
    ładny domeczek wybrałaś:)
    tfuuu nie zapeszam,ale fajnei tu będzie meiszkać:)

    ReplyDelete
  9. Tuv, z wyborem nie było problemu. Jakbyś zobaczyła te dwie koszmarne chałupy to zapłakałabyś z rozpaczy :-)))

    ReplyDelete
  10. To ten ón co mję się od razu z wierzchu podobał!
    U mję on był drugi!
    Tfu,tfu,tfu przez lewe ramię! Kiedy będzie można przestać pluć?

    A ten... no... zauważyłaś, że jest tam KRZYWY trawnik?

    :-))))))))))))))))))))))))))))
    oink, oink!

    ReplyDelete
  11. Zauważyłam :-))))))))))))))

    OINK.

    Bedzie można przestać pluć, jak nasze referencje przejdą pomyślnie. Raczej z tym problemu nie będzie.

    dam znać :-)))

    ReplyDelete
  12. Bogo-wie czuwali!
    O-ink, o-ink!
    :-))))))))))))))))))))))))))))

    To teraz możesz huśtawkę i piaskownicę Miaurycemu postawić! Ba! Nawet zjeżdżalnię!
    :-))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  13. Podoba mi sie:)) Lubie duze kuchnie, gdzie mozna gotowac grupowo co u mnie ma coraz czesciej miejsce jak przychodza dziecka i dziewczyny chca sie uczyc. I co najwazniejsze ze dom nowy, bo w starych to nigdy nie wiadomo co i jak zostalo zalatane. Sralon tez widac odpowiedniej wielkosci, nie cierpie takich klitek co to jeszcze czlowiek nie wiszedl a juz sie skonczylo:))

    ReplyDelete
  14. Ale będzie miał miejsca Miaurycy ;)
    A Sekułę oddałam dziś rano w ręce Poczty Polskiej

    ReplyDelete
  15. za 400? nosh wqlwa taniocha:)
    ale faktycznie z rodzina majaca dzieci ciezko znalesc coos takiego. Gartki Lazy :):*

    ReplyDelete
  16. Miauka - miejsca jest dość :-)))
    zapraszam :-)

    West - nie za 400. Za 650 - ale to i tak tanio w porównaniu z tym co płacimy za czynsz w zapyziałym Grejfsendowie :-)

    Ścieżko - DZIĘKUJĘ !

    ReplyDelete
  17. Stardust - to zaledwie kawałek kuchni jest - ona jest większa plus utility room - można się gonić !

    Szeh - ja mu koci PAŁAC tam wystawię :-))))

    Ogród jest PRZEZAJEBIASZCZY!

    ReplyDelete
  18. cudnie!idę zmyć z siebie upał dzisiejszego dnia! I kołowrót, bo u mnie i dzieci i psy i kot!
    To mówiłam ja, gudrun!

    ReplyDelete
  19. Sliczny. Ile bedrumow zaposiada?

    ReplyDelete
  20. Kuchnia jest moja:)))) Kuchnia jest pienknawaść:)))))))))))))))))

    ReplyDelete
  21. A, juz widze, linek mnie sie roztwarl.
    Cholera, na poludniu to im sie z cenami w dupach przewraca.
    My za prawie wolnostojace 3 poziomy (rogiem polaczone z sasiadami) 4 sypialnie, 2 lazienki, kibel, kuchnie, jadalnie i wolnostojacy garaz placimy 680 i nie mielismy podwyzki od 2 lat.
    Tyle ze ogrodka nie mamy - pochyly i zle zdrenowany, wiec mokry trawnik 2.5x3.5m sie nie liczy.

    Parapetowa kiedy? ;)

    ReplyDelete
  22. to placisz 100 wiecej niz ja ale waruny niebo lepsze, ale coz u mnei 3 dzieciory i bol z wynajeciem czegos normalnego:-/
    Mam nadzieje, ze bedziesz zadowolona :):*

    ReplyDelete
  23. Daisy, fajny domek, tfu, tfu:))))

    ReplyDelete
  24. ogród mmmmmmniam
    chyba pobuszuję po citylets i zobaczę, czy nie ma jakiegoś na zbyciu:)

    ReplyDelete
  25. Gypsi, a niech i się im przewraca. W Maidstone za mały dom z jedną łazienką płaciliśmy 750 za miesiąc.

    Gudrun ja tez padam na twarz. Zrobiłam dziś 400 km

    Athina - kuchnia jest prześliczna - w porównaniu z tą tu i z poprzednią - miodzio.

    West - ja nie wiem, co oni mają z tą niechecią do psów, kotów, dzieci i tym podobnych :-)))

    ReplyDelete
  26. A, Dochtórka o parapetówę pytała - no to jakoś 1-go lipca jak już kieliszki z pudła wyciągnę.

    :-)))

    ReplyDelete
  27. lipca?

    a ja kiedy moge w gosci do Miau?

    ReplyDelete
  28. Pierwszego sierpnia. Nie rozumiem dlaczego mi się wydaje że ciągle jest czerwiec :-))))

    Miauka - właściciele kotów są ZAWSZE mile widziani :-)))

    ReplyDelete
  29. Sorry, przeczytałam ostatni wpis i powiem tyle - HAAAAAAAAA! Od razu mówiłam, że tylko ta chałupa i żadna inna! Ech ciotka, ciotka... ;) :-D Słuchaj się starszych :D

    Jak wiatr przeleciałam bez ten blog, nie witając się z nikim, więc teraz gremialnie i chórem zawołam - WITAM WSZYSTKICH! I spadam, nie chcąc przeszkadzać :)

    ReplyDelete
  30. Dom cudny. Trzymam kciuki by się udało go zatrzymać. Dla kota będzie poprostu idealny:))

    ReplyDelete
  31. Ciotka, ochujałaś ????
    Zostań.

    Siądź na dupie i otwórz se piwo :-)))

    ReplyDelete
  32. Fantastyczny! :)))
    Zazdroszę dużej kuchni, bo sama mam nieustawną klitkę 3x3 m. A gdzie prowadzą te wielgaśne drzwi, które są w kuchni po prawej stronie? Kominek jest prawdziwy (na drewno), czy elektryczny?
    No wiem.... wywiad środowiskowy;))
    ale tak jestem przejęta ta Twoją przeprowadzką, jakbym wybierała dla siebie:)))))

    ReplyDelete
  33. Wielgaśne drzwi prowadzą do sralonu :-)))Kominek jest gazowy, ale wątpię, czy będę go używać - bałabym się, że się telewizur spsuje :D

    ReplyDelete
  34. Czytam i przypomnialo mi sie jak 5 lat temu sama sie przeprowadzalam. Tez myslalam ze bede musiala jakies systemy telefoniczne pozakladac miedzy pokojami bo tak sie dlugo szlo z sypialni do kuchni. A teraz sie jakos skurczylo:))) Czlowiek sie przyzwyczai do przestrzeni, tylko do malej jest sie ciezko przyzwyczaic.
    Daisy--> A ten utility room, to pralnia? bo z tym Waszym prawidlowym angielskim to nigdy nie wiadomo;) ja tez mialam pralnie, ale ja nie praczka, to kazalam wyniesc pralke i suszarke i sobie przerobilam na office. Wyszlo z tego polaczenia ofisu z magazynem, ale jestem bardzo zadowolona. A prania i tak nigdy nie lubilam robic w domu.

    ReplyDelete
  35. Dikejka--> Kuchnia 3x3 to wcale nie jest mala:) Moja jest 3.5x3.5 i mam duzo miejsca, faktem jest ze jest zorganizowana z glowa. Ale co Ci wiecej potrzeba na jedna kucharke, do mnie przyjezdzaja dziewczyny w liczbie sztuk 2 i gotujemy razem bez obijania sie o siebie:)) A normalnie stoi tam stol przy ktorym moze spokojnie siedziec 4-5 osob.

    ReplyDelete
  36. Utility room to po prostu pomieszczenie gospodarcze. Może być i pralnia. Ja sobie nie wyobrażam nosić ciuchów do pralni i prać w obcej pralce, gdzie chwilę temu ktoś mógł prać jakieś paskudne brudy. O fuj.

    ReplyDelete
  37. domek śliczny! gratulacje :-)

    ReplyDelete
  38. Heleno, jeszcze nie gratulować proszę :-)))

    Ale.

    Dzwoniłam do agencji, powiedziano mi, że nie umawiają już innych chętnych na wizje lokalne.

    Tyle tylko, że wiem jak takie wynajmowanie może wyglądać. Kiedyś właściciel się wycofał z umowy dwa dni przed naszą przeprowadzką. I to był dopiero horror. W ciągu 48 godzin musiałam znaleźć jako taki dom, a nie slums, cudem się udało.

    Nauczona smutnym doświadczeniem - nie uwierzę, dopóki nie będę miała kluczy i umowy na rok w garści.

    Jak juz wniesę mój kredens do kuchni i zaparzę sobie pierwszą zieloną herbatę - to się uspokoję.

    ReplyDelete
  39. Stardust, moze kuchnia 3x3 nie jest mała, ale moja jest przede wszystkim nieustawna. Duze okno + dwoje drzwi. Jedne z przedpokoju, a drugie prowadzące do spiżarki. Bosze, ta spiżarka, to moje wybawienie. Upycham tam wszelkie zapasy:))
    Stardust, a skąd taka myśl, że tylko ja pichcę?:) Toż ja w 3-osobowym stadle żyję:)))

    ReplyDelete
  40. Dikejka, to nie mysl, tylko ja np. jak cos robie w kuchni to nie lubie zeby mi tam sie ktos krecil. Ja tam jestem i to moje krolestwo tymczasowo:)) Teraz dziewczyny sie rwa do pomocy pod pretekstem uczenia, ale jakos nam to nawet idzie;)) Ale na szczescie to sie zdarza nie wiecej niz 3 razy w roku.

    ReplyDelete
  41. Daisy--> Mnie tam nie przeszkadza, uzywam tego samego serwisu juz od 15 lat i mam do nich zaufanie. Ze wzgledu na uczulenia Wspanialego uzywaja nawet innych srodkow do naszego prania i jest OK. Mialam kiedys pralke i suszarke w domu i konczylo sie tym ze wiecznie cos pralam, bo "jest na miejscu" i mam tego dosc. Ja naprawde leniwa jestem:)))

    ReplyDelete
  42. Po namyśle: tę "plazmę" to przemyśl jeszcze i się dowiedz czy plazma czy lcd. Plazma strasznie prąd żre i szybko trupieje.

    Spakujesz Miauryca do walizeczki ładnej? :-)

    ReplyDelete
  43. aaa. 650 funtów to jest 750 euro... tutaj za tyle to ja sobie mogę kawalerkę 25 metrów wynająć... znajdźcie mi tam pracę, co? ;)
    też bym swojego mieszkania nie wynajęła rodzinie z dziećmi :)

    ReplyDelete
  44. Też sobie przeliczyłam. Kurza twarz. Tyle płaciłam za mieszkanie w bloku!

    ReplyDelete
  45. Ale nam DS popedzila kota:)) Ja tez przeliczylam i moje mieszkanie kosztuje 2x tyle. Strasznie tanio na tej wyspie.

    ReplyDelete
  46. To pewnie jest LCD, bo producent ma w ofercie pierdyliard modeli LCD i trzy plazmy :-)))

    To musialabym mieć pecha.


    Dziewczyny, dwie z Was mieszkają w metropoliach, no sorry, nie porównójcie czynszów z NY czy Paryża do czynszów z Jarmużowa! Za taki dom w Londynie to pewnie płaciłabym jak za mokre zboże!

    ReplyDelete
  47. Szeh, Miauryc pojedzie w kontenerku. Jakoś wytrzyma 3h podróży. Najwyżej się go wypuści z klatki :-))) Szoferka ciężarówki całkiem spora jest :-)))

    ReplyDelete
  48. No nie w takiej znowu metropolii mieszkam:) wiem, wiem, moje mieszkanie z tym metrazem i wyposazeniem na Manhattanie koszowaloby 5 razy tyle co ja place, ale tam sie placi za Zip Code:)))

    ReplyDelete
  49. Jak ja napisałam to " porównujcie"

    ??????

    Chyba mi się na musk rzuciło :-)))

    Stardust, otóż właśnie. Płaci się za kod pocztowy, albo za daną ulicę. Mnie tam wielkie miasta ( patrz Bradford :-)))) wyszły bokiem. Wolę pipidówy.

    ReplyDelete
  50. też bym wolała pipidówę gdybym tam miała robotę. ech.

    ReplyDelete
  51. Ds,- no właśnie, tylko ten problem mi nie daje spokoju. Czy ja tam pracę znajdę. Najwyżej będę dojeżdżać. Autobusy są dla ludzi.

    Ale u Ciebie jest trochę inaczej. Chyba musisz mieć pracę w miarę blisko domu ?

    ReplyDelete
  52. To LCD, na plazme ma za maly tylek.
    Mieszkanie w pyte :)
    No i na rajtmuwie jest, ze 'let agreed', wiec wrozy pozytywnie, co do referencji, to chyba nie ma sie co martwic, a kreditczek pojdzie pewnie jak po masle (wszak Dochtor no nie?).
    23 mile od naszego domku w linii prostej:)
    Piekny domek!

    ReplyDelete
  53. Dziękuję Dochtorowi za uznanie :-)))

    Jak Dochtor teraz wejdzie na Rajtmuf i będzie szukał nie przez tego linka co podałam,a normalnie podając kryteria to Dochtor juz domeczku nie znajdzie. Wypadł z bazy danych :-))))

    O, to my faktycznie sąsiadami będziemy !

    ReplyDelete
  54. znajdziesz znajdziesz, żaden problem. wszystko będzie super, z takim domem :) to kiedy parapetówa!?

    ReplyDelete
  55. Ds, no jak to kiedy ? 1-go sierpnia :-)))

    ReplyDelete
  56. Ty weź jszcze bedrumy pokaz tak?
    Kuchnia, sralon....ech Ty! najwazniejsza sprawa to dobra sypialnia!
    Weduk fenk szuja;)lozko glowami na polnoc!

    ReplyDelete
  57. Ade, pokażę bedrumy jak już się wprowadzę, bo na stronie agencji nie ma zdjęć bedrumów ;-)

    Ważnie jest, że jeden bedrum ma basrum w pakiecie :-))))

    ReplyDelete