Daisy, wez te szlifierke i przyjedz, co? Mam piekny stol z zapuszczonym blatem, poradzisz i podpowiesz co, a moze i w zrobieniu pouczestniczysz. A Dochtor se do pubu pojdzie z moim;)
Ja z taką samą prośbą, jak Czarownica:)) Rzecz dotyczy krzeseł z lat 60-tych.
Się siebie zapytam: Co mi się w tym łbie tak popierdoliło, że nie mogę się zdobyć na zwyczajnie ich wyrzucenie? Przeciez od lat nieuzywane są!!! Sentyment czyco? ;))
Kobiety, ja chętnie. Naprawdę. Uwielbiam takie dłubanie.
Teraz będę robiła stół i krzesła i pokażę efekty - przed i po.
Gypsi, co jest na blacie - fornir ? Jak fornir to gorsza sprawa, bo trzeba by na gorąco kleić a do tego trza mieć narzędzia specjalne, których ja nie mam.
Dikejko, a strzel fotę tym krzesłom, co ? I wyślij
Gypsi - o, właśnie. Fotę mi daj z bliska i ogólną. To coś poradzim.
Daisy, ja bym się wstydziła... Przetarte siedziska, obdrapany lub odpadający z konstrukcji lakier. Żeby to jeszcze jakieś antyki przedwojenne były, to bym zainwestowała w renowację, ale to masowa produkcja za czasów Gomułki:) Stoi toto w garażu obłożone folijką i tak, jak napisałam - za chińskiego boga nie wiem, dlaczego nie pozwalam ich ałt?
To ja poproszę o dorobienie nóg do rozsuwanego stołu z lat 50. ktos nam te nogi z piwnicy zajebał, blatu widac nie usniósł. Albo mu tylko nóg brakowało. Aaaa, i jeszcze w meblach kuchennych z pierdzielonej Ikei szuflady mi zupełnie sie nie przesuwają. A w komodzie dla dmiany nie chcą sie otwierać. Jak się tak zastanowić to z ta szlifirka i narzędziownias miałabys co robic przez kilka miesięcy u mnie. Aczkolwiek to nie sa antyki. No,. to w razie co - podszlifujesz mnie. ja sie już łapię ;-)
Lorenzo - Ikea nie jest zbyt wytrzymała. Nie wiem, czy to może pokrzywione prowadnice, albo ich brak ? Czasem wystarczy że coś się skrzywi a już nie da się drzwiczek otworzyć.
Kobieto!!! I Ty sie martwisz czy znajdziesz prace w nowym miejscu zamieszkania? a odnawianie mebli, to co? patyk od kaszanki?? Ja tez mam komodke do odnowienia, byl czas ze sie Wspanialy odgrazal ze ja odnowi, ale chyba mu przeszlo, bo nic nawet nie piska na ten temat:)))
Stardust, ja mogę eksperymentować na własnych meblach, ale do tego, żeby robić to profesjonalnie, to daleka droga. Kurs jakiś by się przydał. Mam nadzieję, że w Norwich jakieś tego typu kursy będą.
Daizy, a skad ja mam wiedziec, czy to politura czy inaksza inakszosc? Stol stary, wyglada na dobrze przedwojenny. Ale piekny i pomimo, ze zawalidroga, nie chc sie pozbywac. Kolezanka wynalazla go w starociach i zostawila nam wyjezdzajac. Nie mam pierdolca na doprowadzenie go do blysku, ale nie lubie szmat na stolach zanadto - niestety, blat jest w takim stanie, ze se ne da. OK, zrobie zdjecia i wysle, mnoze cos wymyslisz.
O jak dobrze zes tego posciaka skrobnela :) Daisy ratunku, potrzebuje rady (najlepiej na maila) co do renowacyjki meblow ( wtym stol i krzesla) Plissssssssssss:D:*
daisy, ja się do Ciebie wybiorę z kredensami, z sypialnią, z szafami, z pomocnikiem... tylko, kurde, daleko trochę!!! ale hobby podziwiam i sama się zastanawiam, czy nie zrobić sobie w piwnicy warsztatu! :-)
u mnie sa meble podobno z palisandru. Nie znam sie ale sa na moje oka pieknym kawalem drewna. Ciezkie jak cholera. Podobno musze je woskowac ale nie wiem jak sie zabrac za to... wiec Daisy, specjalistko radz i pokaz Twoje cuda :)
Miauka, woskowanie jest proste jak konstrukcja gwoździa. Kupujesz wosk do mebli ( budowlane supermarkety mają też) nakładasz pędzlem (jeżeli jest płynny) albo szmatką miejsce w miejsce - czekasz aż wyschnie i polerujesz. Czasami starych warstw wosku jest za dużo i trzeba usunąć je za pomocą specjanego płynu, a dopiero na oczyszczoną powierzchnię kłaść nową warstwę i polerować :-)
Będę woskowała te krzesła, które kupiłam wczoraj - są z surowego drewna - początkowo miałam je przerobić na tzw "shabby chic" ale szkoda mi, bo mają piękne usłojenie. Jakbym je pomalowała na biało, to cały urok by zdechł.
Ds, ale to jest fajne hobby :-) Jak się tak uchetasz, rozpuszczalników i smrodów nawąchasz, palce sobie do krwi czasem pozdzierasz - a widzisz, że RUINA mebla staje się na nowo meblem z duszą - to naprawdę serce rośnie :-)
Ja to lubię. Wolę to niż dzierganie na szydełku :-)))
Ja mysle ze kazde hobby (zajecie) w efekcie ktorego cos sie tworzy jest fajne. No Daisy akurat lubi latac ze szlifierka, a moze sie tez lubi nawachac? To tez przyjemny skutek uboczny:)))
Daisy, wez te szlifierke i przyjedz, co? Mam piekny stol z zapuszczonym blatem, poradzisz i podpowiesz co, a moze i w zrobieniu pouczestniczysz.
ReplyDeleteA Dochtor se do pubu pojdzie z moim;)
Ja z taką samą prośbą, jak Czarownica:)) Rzecz dotyczy krzeseł z lat 60-tych.
ReplyDeleteSię siebie zapytam:
Co mi się w tym łbie tak popierdoliło, że nie mogę się zdobyć na zwyczajnie ich wyrzucenie? Przeciez od lat nieuzywane są!!!
Sentyment czyco? ;))
Kobiety, ja chętnie. Naprawdę. Uwielbiam takie dłubanie.
ReplyDeleteTeraz będę robiła stół i krzesła i pokażę efekty - przed i po.
Gypsi, co jest na blacie - fornir ? Jak fornir to gorsza sprawa, bo trzeba by na gorąco kleić a do tego trza mieć narzędzia specjalne, których ja nie mam.
Dikejko, a strzel fotę tym krzesłom, co ?
I wyślij
Gypsi - o, właśnie. Fotę mi daj z bliska i ogólną. To coś poradzim.
Dobra. Muszę iść.
Daisy, ja bym się wstydziła...
ReplyDeletePrzetarte siedziska, obdrapany lub odpadający z konstrukcji lakier.
Żeby to jeszcze jakieś antyki przedwojenne były, to bym zainwestowała w renowację, ale to masowa produkcja za czasów Gomułki:)
Stoi toto w garażu obłożone folijką i tak, jak napisałam - za chińskiego boga nie wiem, dlaczego nie pozwalam ich ałt?
No wiesz, Dikejko, takie masówki też mają swój urok a i cena może być zaskakująco wysoka na allegro.
ReplyDeleteŻebyś Ty wiedziała, jakie ja rzępoły znosiłam do domu, to przestałabyś się wstydzić.
Poka Gomułkę w wydaniu masowym :-)))
To ja poproszę o dorobienie nóg do rozsuwanego stołu z lat 50. ktos nam te nogi z piwnicy zajebał, blatu widac nie usniósł. Albo mu tylko nóg brakowało. Aaaa, i jeszcze w meblach kuchennych z pierdzielonej Ikei szuflady mi zupełnie sie nie przesuwają. A w komodzie dla dmiany nie chcą sie otwierać. Jak się tak zastanowić to z ta szlifirka i narzędziownias miałabys co robic przez kilka miesięcy u mnie. Aczkolwiek to nie sa antyki. No,. to w razie co - podszlifujesz mnie. ja sie już łapię ;-)
ReplyDeleteLorenzo - Ikea nie jest zbyt wytrzymała. Nie wiem, czy to może pokrzywione prowadnice, albo ich brak ? Czasem wystarczy że coś się skrzywi a już nie da się drzwiczek otworzyć.
ReplyDeleteNiestety.nóg nie potrafię dorobić :-)))
Kobieto!!! I Ty sie martwisz czy znajdziesz prace w nowym miejscu zamieszkania? a odnawianie mebli, to co? patyk od kaszanki??
ReplyDeleteJa tez mam komodke do odnowienia, byl czas ze sie Wspanialy odgrazal ze ja odnowi, ale chyba mu przeszlo, bo nic nawet nie piska na ten temat:)))
Stardust, ja mogę eksperymentować na własnych meblach, ale do tego, żeby robić to profesjonalnie, to daleka droga. Kurs jakiś by się przydał. Mam nadzieję, że w Norwich jakieś tego typu kursy będą.
ReplyDeleteDużo się jeszcze muszę nauczyć :-)
Daizy, a skad ja mam wiedziec, czy to politura czy inaksza inakszosc?
ReplyDeleteStol stary, wyglada na dobrze przedwojenny. Ale piekny i pomimo, ze zawalidroga, nie chc sie pozbywac. Kolezanka wynalazla go w starociach i zostawila nam wyjezdzajac.
Nie mam pierdolca na doprowadzenie go do blysku, ale nie lubie szmat na stolach zanadto - niestety, blat jest w takim stanie, ze se ne da.
OK, zrobie zdjecia i wysle, mnoze cos wymyslisz.
O jak dobrze zes tego posciaka skrobnela :)
ReplyDeleteDaisy ratunku, potrzebuje rady (najlepiej na maila) co do renowacyjki meblow ( wtym stol i krzesla)
Plissssssssssss:D:*
daisy, ja się do Ciebie wybiorę z kredensami, z sypialnią, z szafami, z pomocnikiem... tylko, kurde, daleko trochę!!! ale hobby podziwiam i sama się zastanawiam, czy nie zrobić sobie w piwnicy warsztatu! :-)
ReplyDeleteDaisy, jak ja Ci zazdroszczę tej cierpliwości:))))
ReplyDeleteDziewczyny - wróciłam dopiero co. Jutro jadę po szafy a popołudniu będę miała trochę czasu to na blog wlezę.
ReplyDeleteu mnie sa meble podobno z palisandru. Nie znam sie ale sa na moje oka pieknym kawalem drewna. Ciezkie jak cholera. Podobno musze je woskowac ale nie wiem jak sie zabrac za to...
ReplyDeletewiec Daisy, specjalistko radz i pokaz Twoje cuda :)
Miauka, woskowanie jest proste jak konstrukcja gwoździa. Kupujesz wosk do mebli ( budowlane supermarkety mają też) nakładasz pędzlem (jeżeli jest płynny) albo szmatką miejsce w miejsce - czekasz aż wyschnie i polerujesz. Czasami starych warstw wosku jest za dużo i trzeba usunąć je za pomocą specjanego płynu, a dopiero na oczyszczoną powierzchnię kłaść nową warstwę i polerować :-)
ReplyDeleteBędę woskowała te krzesła, które kupiłam wczoraj - są z surowego drewna - początkowo miałam je przerobić na tzw "shabby chic" ale szkoda mi, bo mają piękne usłojenie. Jakbym je pomalowała na biało, to cały urok by zdechł.
No dobrze.
ReplyDeleteSfocę te rupiecie i Ci podeślę:)
nie rozumiem takiego hobby, ale skoroś szczęśliwa, to tym lepiej ;)
ReplyDeleteDs, ale to jest fajne hobby :-)
ReplyDeleteJak się tak uchetasz, rozpuszczalników i smrodów nawąchasz, palce sobie do krwi czasem pozdzierasz - a widzisz, że RUINA mebla staje się na nowo meblem z duszą - to naprawdę serce rośnie :-)
Ja to lubię. Wolę to niż dzierganie na szydełku :-)))
Podsyłajcie zdjęcia - czekam :-)
mam do zrobienia schody, pasuje? :)
ReplyDeletea pani widziała MOJEGO KRZYWEGO GAPCIA? na zdjęciu? nie tak urodziwy jak twój, ale, zawsze...krzywy:)
ReplyDeleteJA tu jestem od ustalania co jest krzywe a co nie!
ReplyDelete:-))))))))))))))))))))))))
(i poszła)
Daisy, ja tam lubie i remont, i mebli odnawianie, i szydelkiem i na drutach.
ReplyDeleteAaaa... haft, zapomnialabym o hafcie;)
Ja takich prac wogóle się nie tykam. Jestem antytechniczna :)
ReplyDeleteSzeh...prosze bardzo...juz wyprostowalam Gapcia, troche krwawil, ale co tam...
ReplyDeleteE!
ReplyDeleteCo "E!" ???
ReplyDeleteZarobiona jestem, tak ?
Meble odnawiam :-)))
Ja mysle ze kazde hobby (zajecie) w efekcie ktorego cos sie tworzy jest fajne. No Daisy akurat lubi latac ze szlifierka, a moze sie tez lubi nawachac? To tez przyjemny skutek uboczny:)))
ReplyDeleteA!
ReplyDeleteAle wiesz, że gdy się tak trze i trze, znaczy szlifuje, to można to w proch zetrzeć, nie?
ReplyDeleteNo.