Thursday, 16 July 2009

...

Moje robótki ręczne i NIE jest to firanka :-)))) Z uświnionego krzesła, które wyglądało tak : Zrobiłam to : Kiedy pierwszy raz zobaczyłam te krzesła, to odechciało mi się wszystkiego. Tak upapranych obić nie widziałam nigdy przedtem i mam nadzieję nigdy potem nie zobaczyć. Dwójka dzieci nie usprawiedliwia niechlujstwa, naprawdę. Kiedy zrywałam te usyfione szmaty pod nimi odkryłam poprzednie obicia. Też tragicznie ufajdane. Tylko Anglik wpadłby na pomysł przykrycia brudnej tapicerki nową szmatą. Skończyło się na praniu poduch w wannie metodą deptalniczą i mozolne suszenie na słońcu. Krzesła były szorowane szczotą i silnym detergentem, a następnie suszone i polerowane woskiem. Warto było ? Gwiazda tego bloga czyli Moryc. Zaczynam zazdrościć kotu popularności :-))))) Zasłoń kobieto to okno bo mnie słońce razi, tak ? A tu najlepszy przykład, jak to Dochtor kotów NIENAWIDZI. Przykład pochodzi sprzed 10 minut. :-))))))))

30 comments:

  1. Oj,warto bylo.Piekne sa,ale przede wszystkim podziwiam,ze ci sie chcialo.Moryca dzis nie bedzie?

    ReplyDelete
  2. Wiesz, mnie się takie rzeczy zazwyczaj robić chce :-))) W przeciwieństwie do takiego prasowania na przykład. Ale to nie było aż tak pracochłonne. Najgorsze to chyba zdzieranie starej tapicerki bo brudna była a ja mam awersję! Ze stołem miałam więcej pracy.


    Nooooo doooobra.....

    Moryc będzie.

    :-))))))

    ReplyDelete
  3. No ba. Warto!
    Ale z tą firanką to było do mnie jakieś alibi tak? A chcesz robaczkiem po mordzie?

    ReplyDelete
  4. Warto, krzesło prezentuje się z tą nie firanką bardzo dobrze. Zazdraszczam Ci teraz kuchni, cierpliwości i umiejętności oraz kota:))))))

    ReplyDelete
  5. Lorenza, no pewnie że to było alibi do Twojej fieranki :-)))

    Jezusiemaryjo, czemuz robaczkiem, czemuż ?

    Athi - krzesła i stół pójdą do sralonu, bo w kuchni chcę postawić kredensa. jeszcze go nie odnowiłam, ale odnowię.

    ReplyDelete
  6. mój bosze, cudny...Moryc:)))))))

    ReplyDelete
  7. No faktycznie cud uczynilas pracowita kobieto.

    ReplyDelete
  8. Jaaaaa.....
    No pewnie, że warto było:)
    Widać, że konstrukcja krzeseł jest masywna, więc na pewno wiele lat będą Wam służyć. A właśnie, ile masz tych krzeseł?
    Stół (choćby nieodnowiony) poka:))

    ReplyDelete
  9. Dikejko, krzesła są cztery. Pokażę stół jak przestanie przypominać sąg opalowy, bo leży w częściach ;-)))

    Stardust - cud nie cud, ale przynajmniej czyste som!

    ReplyDelete
  10. No strasznie nienawidzi! A jak się tak napatrzy, to nienawidzi jeszcze bardziej! Mówię Ci, słuchaj czy go o coś nie pyta!
    :-)
    Robota fantastyczna! A satysfakcja jaka, co?

    ReplyDelete
  11. Sze, buahahaha, no właśnie:)))))

    ReplyDelete
  12. Szeh, wczoraj słyszałam tylko takie "no cio tu kota ma, no cio? " Powaliło mi Dochtora :-)))))

    Pewnie pyta, ale za blisko stałam to się wstydził :-)

    Jadę za chwilę po moje czerwone Ektorpy :-)))

    ReplyDelete
  13. No, no, no :-)

    A ten...
    Nie wydaje Ci się, że nogi i oparcia krzeseł są KRZYWE?

    Werwolf do Lusi: moja ty księżniczko!

    ReplyDelete
  14. Krzywe. No Krzywe :-))))

    Przecie mówiłam, że to u nas rodzinne jest :-))))

    Werwolf kocha Lusię. A Ty jesteś zazdrosna, bo do Ciebie tak nie mówi, abuehehehehehe :-)))

    ReplyDelete
  15. no,takie krzesła to wytrzymają niejedno.
    Cholera,tylko czemu takie krzywe są ? jak nie przymierzajac ogon Moryca? :))))

    ReplyDelete
  16. Szeh zapomniałaś?
    Krzesło jest krzywe, bo mu się podobało takim być /by Lorenza/ :D

    ReplyDelete
  17. Kiedyś kotom kupił szyneczkę a ja dostałam kaszankę.
    :-)

    ReplyDelete
  18. Jak na "cio tu kota ma, cio?" Moryc mu kiedyś powie :"nogę, kurwa" to dopiero będzie...
    :-))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  19. Dżizas, Szeh ....

    :-))))))))))))))))))))))))))))

    Przez Ciebie się poszczałam.
    Nie wybaczę Ci!

    ReplyDelete
  20. E tam :-)
    Majty obeschno, pogoda jest ładna.

    ReplyDelete
  21. Maila masz. Nieobowiązkowego, ale jestem ciekawa Twojego zdania.
    Bo sama niby chcę a boję się.
    :-)







    Już zobaczyłaś?










    A mówiłam, że nie jest pilny i nieobowiązkowy?

    ReplyDelete
  22. Nieobiązkowy ma duzo owłosienia...wszędzie?

    ReplyDelete
  23. Moryc rządzi, Dochtor nienawidzi z calych sił, aż sie zbliżył żeby lepiej nienawidzieć, a Ty nie doceniasz tych wysiłków. robota z krzesłem straszliwa, ale faktycznie warto :)

    ReplyDelete
  24. Szeh juz idę patrzeć!
    Tyle co moje czerwone, oczojebne Ektorpy przywiozłam!

    ReplyDelete
  25. no, pacz, zazdrosna nie opowie o owłosieniu

    ReplyDelete
  26. Beata, ujmijmy to tak - gdzieniegdzie :-))))))))))))

    ReplyDelete
  27. uparta jezdem, cos mnie te włochy dzisiaj łaskocza

    ReplyDelete
  28. Ja wiedzialam, ze nie nadaremnie dajesz cynka a propos odnawiania :)
    gratuluje cierpliwosci i pomyslowosci- ja juz jej obecnie nie mam!!!

    ReplyDelete