Moje robótki ręczne i NIE jest to firanka :-))))
Z uświnionego krzesła, które wyglądało tak :

Zrobiłam to :

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam te krzesła, to odechciało mi się wszystkiego. Tak upapranych obić nie widziałam nigdy przedtem i mam nadzieję nigdy potem nie zobaczyć. Dwójka dzieci nie usprawiedliwia niechlujstwa, naprawdę. Kiedy zrywałam te usyfione szmaty pod nimi odkryłam poprzednie obicia. Też tragicznie ufajdane. Tylko Anglik wpadłby na pomysł przykrycia brudnej tapicerki nową szmatą. Skończyło się na praniu poduch w wannie metodą deptalniczą i mozolne suszenie na słońcu.
Krzesła były szorowane szczotą i silnym detergentem, a następnie suszone i polerowane woskiem.
Warto było ?
Gwiazda tego bloga czyli Moryc.
Zaczynam zazdrościć kotu popularności :-)))))
Zasłoń kobieto to okno bo mnie słońce razi, tak ?

A tu najlepszy przykład, jak to Dochtor kotów NIENAWIDZI. Przykład pochodzi sprzed 10 minut.

:-))))))))
Oj,warto bylo.Piekne sa,ale przede wszystkim podziwiam,ze ci sie chcialo.Moryca dzis nie bedzie?
ReplyDeleteWiesz, mnie się takie rzeczy zazwyczaj robić chce :-))) W przeciwieństwie do takiego prasowania na przykład. Ale to nie było aż tak pracochłonne. Najgorsze to chyba zdzieranie starej tapicerki bo brudna była a ja mam awersję! Ze stołem miałam więcej pracy.
ReplyDeleteNooooo doooobra.....
Moryc będzie.
:-))))))
No ba. Warto!
ReplyDeleteAle z tą firanką to było do mnie jakieś alibi tak? A chcesz robaczkiem po mordzie?
Warto, krzesło prezentuje się z tą nie firanką bardzo dobrze. Zazdraszczam Ci teraz kuchni, cierpliwości i umiejętności oraz kota:))))))
ReplyDeleteLorenza, no pewnie że to było alibi do Twojej fieranki :-)))
ReplyDeleteJezusiemaryjo, czemuz robaczkiem, czemuż ?
Athi - krzesła i stół pójdą do sralonu, bo w kuchni chcę postawić kredensa. jeszcze go nie odnowiłam, ale odnowię.
mój bosze, cudny...Moryc:)))))))
ReplyDeleteNo faktycznie cud uczynilas pracowita kobieto.
ReplyDeleteJaaaaa.....
ReplyDeleteNo pewnie, że warto było:)
Widać, że konstrukcja krzeseł jest masywna, więc na pewno wiele lat będą Wam służyć. A właśnie, ile masz tych krzeseł?
Stół (choćby nieodnowiony) poka:))
Dikejko, krzesła są cztery. Pokażę stół jak przestanie przypominać sąg opalowy, bo leży w częściach ;-)))
ReplyDeleteStardust - cud nie cud, ale przynajmniej czyste som!
No strasznie nienawidzi! A jak się tak napatrzy, to nienawidzi jeszcze bardziej! Mówię Ci, słuchaj czy go o coś nie pyta!
ReplyDelete:-)
Robota fantastyczna! A satysfakcja jaka, co?
Sze, buahahaha, no właśnie:)))))
ReplyDeleteSzeh, wczoraj słyszałam tylko takie "no cio tu kota ma, no cio? " Powaliło mi Dochtora :-)))))
ReplyDeletePewnie pyta, ale za blisko stałam to się wstydził :-)
Jadę za chwilę po moje czerwone Ektorpy :-)))
No, no, no :-)
ReplyDeleteA ten...
Nie wydaje Ci się, że nogi i oparcia krzeseł są KRZYWE?
Werwolf do Lusi: moja ty księżniczko!
Krzywe. No Krzywe :-))))
ReplyDeletePrzecie mówiłam, że to u nas rodzinne jest :-))))
Werwolf kocha Lusię. A Ty jesteś zazdrosna, bo do Ciebie tak nie mówi, abuehehehehehe :-)))
no,takie krzesła to wytrzymają niejedno.
ReplyDeleteCholera,tylko czemu takie krzywe są ? jak nie przymierzajac ogon Moryca? :))))
Szeh zapomniałaś?
ReplyDeleteKrzesło jest krzywe, bo mu się podobało takim być /by Lorenza/ :D
Kiedyś kotom kupił szyneczkę a ja dostałam kaszankę.
ReplyDelete:-)
I może se kochać MOJE koty :-)
ReplyDeleteJak na "cio tu kota ma, cio?" Moryc mu kiedyś powie :"nogę, kurwa" to dopiero będzie...
ReplyDelete:-))))))))))))))))))))))))))
Dżizas, Szeh ....
ReplyDelete:-))))))))))))))))))))))))))))
Przez Ciebie się poszczałam.
Nie wybaczę Ci!
E tam :-)
ReplyDeleteMajty obeschno, pogoda jest ładna.
Maila masz. Nieobowiązkowego, ale jestem ciekawa Twojego zdania.
ReplyDeleteBo sama niby chcę a boję się.
:-)
Już zobaczyłaś?
A mówiłam, że nie jest pilny i nieobowiązkowy?
Nieobiązkowy ma duzo owłosienia...wszędzie?
ReplyDeleteMoryc rządzi, Dochtor nienawidzi z calych sił, aż sie zbliżył żeby lepiej nienawidzieć, a Ty nie doceniasz tych wysiłków. robota z krzesłem straszliwa, ale faktycznie warto :)
ReplyDeleteSzeh juz idę patrzeć!
ReplyDeleteTyle co moje czerwone, oczojebne Ektorpy przywiozłam!
no, pacz, zazdrosna nie opowie o owłosieniu
ReplyDeleteBeata, ujmijmy to tak - gdzieniegdzie :-))))))))))))
ReplyDeleteno!
ReplyDeletejak Moryc?
uparta jezdem, cos mnie te włochy dzisiaj łaskocza
ReplyDeleteJa wiedzialam, ze nie nadaremnie dajesz cynka a propos odnawiania :)
ReplyDeletegratuluje cierpliwosci i pomyslowosci- ja juz jej obecnie nie mam!!!