Friday, 12 June 2009

...

Musielim uprać kota ........ i stwierdzamy, że Moryc jest kotem, który poddaje się ablucjom ze stoickim spokojem. A uprzedzając pytania, DLACZEGO wsadziliśmy kota do wanny, odpowiadamy. Tak. Wlazł w krzaki i po uszy uciorał się w gównie. Dziękujemy za uwagę :-)))))) Aha. Fugi kafelkowe nie są brudne :-)))) One są mokre :-))))

56 comments:

  1. Beata, a Tobie się nigdy nie zdarzyło wdepnąć w gówienko ? No nie wierzę! Moryc się nie obesrał po uszy, jeno pobrudził kupskiem napotkanym na drodze :-)))

    Obesrać sobie boku to nawet on nie potrafi, chociaż zdolny jest :-)))

    ReplyDelete
  2. ;))))))))))))
    A!!!!!!!!!!!!!!!
    ja też prałam mojego PIERWSZEGO KOTA.
    A!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    on miał taka traumę ze potraił kurwa po kafelkach wspiać się do kranu i stamtąd uciec:)))))))
    hyhyhyyhyyyyy!!!!
    Moryc i tak jest GRUBY:)
    ja miałąm wtedy 18 lat hyhy ale uwielbiałam prac kota i do tego suszyć suszarką.BYŁM STRASZNA !!!!!!:))))

    ReplyDelete
  3. to jak przypadkiem to niech wysle totolotka...

    ReplyDelete
  4. To ci Miaurycy, sponiewierał sie jak pospolity kundel!

    Moja siostra regularnie pierze swojego Rudego. Ten to ma fazy, albo biała część jego futra jest śnieżna, albo szara do bólu.

    Jaki zgrabny ten Moryś:))))) Nie zapasiony;>>>>:))))

    ReplyDelete
  5. Dziewczyny, ja nie wiedziałam, że Moryc ma takie chude szłapki :-)))
    I WOGLE wyglądał tak biednieńko jak był mokry!

    On naprawdę futrem nadrabia.
    Ale mówię Wam, nawet nie chciał uciekać. Patrzył tylko na mnie i mówił:
    "dlaczego mi to robisz, kobieto!"

    :-))))

    ReplyDelete
  6. Wykapac kota to pol biedy, ja musialam kapac szczura. Tez patrzyl zalosnie.

    ReplyDelete
  7. Wszystkie koty uprane wyglądają żałośnie i potwornie chudo. Nikita ma po praniu ogon jak sznurówka. A narmalnie ma kitę jak taki piczwans do zbierania kurzu

    ReplyDelete
  8. Lorenza, to Ty też pierzesz koty ????

    Ale przecież one są niewychodzące, to jak one się mogą czymś upaprać ???

    Nieee, no. Mokry kot to wygląda jak półtora nieszczęścia :-(

    Czarownico, szczura ???
    O matkobuzkaiświętyjackuzpierogami :-)))

    ReplyDelete
  9. Moryc bez protestu do wanny?
    O kurczę blade!
    :-)

    ReplyDelete
  10. Szeh, nawet nie miauknął, nawet pazura nie wysunął. Bał się, bo jak Dochtor go trzymał, to czuł, że Morysiowe serce daje równo, ale jak już go spłukiwałam to USIADŁ :-)))

    Usiadł i czekał aż skończę ;-)))

    Cudo nie kot.
    Szkoda mi go strasznie było, ale no cóż,- utytłany był i "pachnący"

    :-)

    ReplyDelete
  11. jeszcze nigdy nie prałam kotow, najstarszy ma 10 lat...musze?

    ReplyDelete
  12. No więc leon sam się up[rał dwa razy - uprawiając sporty ekstremalne z cyklu chodzenie po krawędzi pełnej wanny. Natomiast Nikita nie byla kąpana od lat. Ale kiedy do nas trafiła yło to konieczne ze względu na grzybicę, ktorą miała. I trzeba ją było kąpać w Nizoralu. od tej pory omija lazienkę szerokim łukiem.

    ReplyDelete
  13. Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci : Zjutek.
    :-)

    ReplyDelete
  14. Szeh :-)))
    Może wszystkie skarpetkowce tak mają ??? Albo to reinkarnacja ???

    :-)

    ReplyDelete
  15. Nie wiem. Słąko moje tak nie miało. Mimo że mordowała pół dzielnicy - mogłabym ją uprać. Ale tylko ja. Kiedyś opowiem jak wróciła cała zakrwawiona... :-)))Ale ogólnie to nie, bardzo kocia jest.
    A Zjutek, kot nad koty, lubił brodzić w wodzie. O tym, że poszeł n akonia, to już mówiłam. Ogólnie był niesamowity i nie do opowiedzenia. A Miauryc wygląda i zachowuje się bardzo Zjutkowo.
    Szukam płyt ze zdjęciami cały czas.

    ReplyDelete
  16. A w sumie dlaczego kiedyś? Tera powiem.
    Słąko swego czasu wychodziło na dwór. Królowa dzielni normalnie. Na dwa metry do płotu naszego ogrodu nie mógł podejść NIKT. Wszystko jedno czy kot, pies czy człowiek.
    I któregos razu Słąko wróciło do domu z winą wypisaną na ćwarzy i całe we krwi. To ja w płacz i telefon do brata (wiadomo, nie? dzizas jaka on ma do mnie cierpliwość). No to on mi mówi: bierz waciki, wode utlenione, myj i szukaj a jak znajdziesz to oblukaj i jedz szyć. Oko.
    To wezłam waciki, utlenione i myłam. Gdy Słąko było jak nowe okazało się, że krew nie jest jej...
    Winna się może czuła, że z amało komus włomotała czy co?
    :-)))))
    Strasznie kocham Słąko :-)
    A tatusj jak wpierdol dostał kedyś... :-))))))

    ReplyDelete
  17. Słąko wymiata :-)

    To tak jak Moryc z tym gołąbiem, co nie?
    Kotona mamusina, pinć złotych byś za niego nie dała, możesz go w precel zawiązać a mruczeć i tak będzie, a tu nagle "JEB" ! Krwiożerczy potwór wyrywający żółte rurki :-)))

    ReplyDelete
  18. A to nie wiesz, że koty są głupie, fałszywe, mordują dzieci i przegryzają ludziom gardła??

    ReplyDelete
  19. Niektóruych jeszcze duszą wsadzając ogon do gardła.
    Poza tym w ogóle umiera się od kotów.

    ReplyDelete
  20. ja to się zastanawiam czemu Miałrycego tak do gówna ciągnie?:)
    No naszym kotom to ino raz i to Kubie siezdarzyła ufajdać ogon,a ten tu siersć po raz kolejny :)
    A kup mamy w okolicach dostatek bo cholera cała blokowa okoliczna gawiedź na nasz trawnik przed firmę chadza stawiać klocki:>>>>>

    ReplyDelete
  21. aaaa no i zjadają swoich panów ,prawdaż;>

    ReplyDelete
  22. Szeh, właśnie, koty duszą niemowlęta kładąc się biednym dzieciątkĄ na TWARZY!!!

    :-))))))))))))))))))))))))))

    Tuv, ja przypuszczam, ze się Moryc wkitrał w to gówno bez przypadek, bo oprócz tego cały był w tych małych, kolczastych kulkach, takich mini-rzepach. Musiał zeskoczyć w jakieś chaszcze a tam była niespodzianka :-(

    ReplyDelete
  23. moryc święty kot. a ja nigdy nie kąpałam kota, ale moje były niewychodzące. no... prawie.

    ReplyDelete
  24. Kryste, durne te ludziska som, az szkoda słuchać.
    A moja Serafina piła wczoraj koktail truskawkowy z mojej szklanki. Nic a nic mięsa w nim nie było i piła:)))))

    ReplyDelete
  25. Słąko siorbało herbatę i kokakólkę ;-)
    Zjutek rąbał skrzydełka razem z kośćmi. Znaczy Kurczaki z Kentaki. ;-)

    ReplyDelete
  26. Moryc został przyłapany na wylizywaniu talerza po kurczaku. A w innych kwestiach to jak zwykle - pierdoła-dzińdobry. Ani kokakólki, ani herbaty.

    No chyba, że siorbie jak nie widzę :-)))

    ReplyDelete
  27. Leon ocet od marynatek. Zupę ogórkową, soljankę i kapuśniak. Piwo tyż. Nikita wafelki i krówki. Leon awokado. Kości z kurczaka natoralmente.

    ReplyDelete
  28. zapomniałam dodać: oraz papryczki chili. bardzo lubi.

    ReplyDelete
  29. Taaaaa... Kotona mamusina....
    U nas lecą mamuniowe tatusiątka...
    Taaa...
    :-)))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  30. A kot Czesław, mój znajomy, dałby się pokroic za szkielecik sledzia uprzednio smazonego w zalewie octwoej.

    ReplyDelete
  31. mój Kubencjusz uwielbia babkę piaskową:)

    ReplyDelete
  32. jeden mój uwielbiał oliwki, ale wyłącznie zielone, czarnych nie tykał. druga przepadała za zwykłą suchą bułką. koty są wszystkożerne, tylko każdy inaczej ;)

    ReplyDelete
  33. Daisy, a co dziwnego w kapaniu szczura? Lojotokowe zapalenie skory mial, wiec nie bylo wyjscia. Specyalny szampon musialam zakupic.
    Kapie sie jak kota, tylko utrzymac latwiej;)

    ReplyDelete
  34. Jak dziecko :D
    Jednak roznica niebagatelna:) ale szczerze piszac wyglada uroczo, chociaz miernawo :):*
    Lepiej wykapac kota niz wdychac odor z czegos w czyms sie wytarzal :D

    ReplyDelete
  35. A w wannie byl, bo wyglada jakby wlasnie go Pralka wyrzocila :)
    Dobrze ze to nie piesek bo te to zaraz sobie znowu przyswoitego pachnidla w jakies Padlinie itd. szukaja ;)

    ReplyDelete
  36. E!
    Tak tu chodze i pacze. Pacze i pacze. Pomyślałam se, że może bys wczesniej wysiadła i zamiast do Rębiechowa od razu na herbatę na dzielnię wskoczyła. Ale tak pacze i pacze, Dejzi nie ma, to w dupie, nie?
    Niech se leci do samego Rębiechowa!

    (wszystko w porządku?!)

    ReplyDelete
  37. I jak Cię tak dalej nie będzie, to nie jestem pewna czy chcę, żebyś po moim niebie latała!
    Se nalatuj od drugiej strony!
    Pf.

    ReplyDelete
  38. A ja planuję wyjazd za tydzień w niedzielę. Od lądu. Srał pies Rębiechowo. Ale biletów jeszcze nie mam.

    ReplyDelete
  39. Jeeeeezdem! Buty kupowałam, conie ?

    :-)))))

    ReplyDelete
  40. Bosz, potop normalnie! Z lądu, morza i powietrza!
    :-)))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  41. Tera pierdykam, leć se do końcowej stacji!
    Pf.

    ReplyDelete
  42. ja przepraszam...czy kot wysechł był?

    ReplyDelete
  43. Beata - no pewnie, że wysechł i nawet się nie pogniewał :-)

    ReplyDelete
  44. Szeh, to nie będziesz na mnie czekała z chlebem i solą jak równiez nie odtańczysz krakowiaka w stroju ludowym ???

    Łeeeeeee ....

    ReplyDelete
  45. Bedziesz w Wolnym Miescie? A znajdziesz czas na babe ze wsi?

    ReplyDelete
  46. Pamiętajcie, trzeba zaśpiewać Jezus jezus jezus pod szczylem.

    ReplyDelete
  47. Lorenza, ale pod Szczylem to jako tercet egzotyczny :-)))

    Beata, no jasne - mozemy iść na lody do Madisona!

    ReplyDelete
  48. U mnie tez kilka dni temu trza bylo koci kuper zaprać, ale przy dlugaśnej sierści samo pranie oczekiwanego skutko nie przynisło;) Ostatecznie skończyło się na obcięciu futra na długość 2-3 cm.
    A mało tego. W czasie kąpieli (chyba z nerwów) się porzygała.
    Tia... wieczór był przedni:/

    ReplyDelete
  49. O dżizas, Dikejka! No to miałaś atrakcje!

    ReplyDelete