i stwierdzamy, że Moryc jest kotem, który poddaje się ablucjom ze stoickim spokojem.
A uprzedzając pytania, DLACZEGO wsadziliśmy kota do wanny, odpowiadamy.
Tak. Wlazł w krzaki i po uszy uciorał się w gównie.
Dziękujemy za uwagę :-))))))
Aha. Fugi kafelkowe nie są brudne :-)))) One są mokre :-))))
Friday, 12 June 2009
...
Musielim uprać kota ........
i stwierdzamy, że Moryc jest kotem, który poddaje się ablucjom ze stoickim spokojem.
A uprzedzając pytania, DLACZEGO wsadziliśmy kota do wanny, odpowiadamy.
Tak. Wlazł w krzaki i po uszy uciorał się w gównie.
Dziękujemy za uwagę :-))))))
Aha. Fugi kafelkowe nie są brudne :-)))) One są mokre :-))))
i stwierdzamy, że Moryc jest kotem, który poddaje się ablucjom ze stoickim spokojem.
A uprzedzając pytania, DLACZEGO wsadziliśmy kota do wanny, odpowiadamy.
Tak. Wlazł w krzaki i po uszy uciorał się w gównie.
Dziękujemy za uwagę :-))))))
Aha. Fugi kafelkowe nie są brudne :-)))) One są mokre :-))))
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

fuj! jak on mogl!
ReplyDeleteBeata, a Tobie się nigdy nie zdarzyło wdepnąć w gówienko ? No nie wierzę! Moryc się nie obesrał po uszy, jeno pobrudził kupskiem napotkanym na drodze :-)))
ReplyDeleteObesrać sobie boku to nawet on nie potrafi, chociaż zdolny jest :-)))
;))))))))))))
ReplyDeleteA!!!!!!!!!!!!!!!
ja też prałam mojego PIERWSZEGO KOTA.
A!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
on miał taka traumę ze potraił kurwa po kafelkach wspiać się do kranu i stamtąd uciec:)))))))
hyhyhyyhyyyyy!!!!
Moryc i tak jest GRUBY:)
ja miałąm wtedy 18 lat hyhy ale uwielbiałam prac kota i do tego suszyć suszarką.BYŁM STRASZNA !!!!!!:))))
to jak przypadkiem to niech wysle totolotka...
ReplyDeleteTo ci Miaurycy, sponiewierał sie jak pospolity kundel!
ReplyDeleteMoja siostra regularnie pierze swojego Rudego. Ten to ma fazy, albo biała część jego futra jest śnieżna, albo szara do bólu.
Jaki zgrabny ten Moryś:))))) Nie zapasiony;>>>>:))))
Dziewczyny, ja nie wiedziałam, że Moryc ma takie chude szłapki :-)))
ReplyDeleteI WOGLE wyglądał tak biednieńko jak był mokry!
On naprawdę futrem nadrabia.
Ale mówię Wam, nawet nie chciał uciekać. Patrzył tylko na mnie i mówił:
"dlaczego mi to robisz, kobieto!"
:-))))
Wykapac kota to pol biedy, ja musialam kapac szczura. Tez patrzyl zalosnie.
ReplyDeleteWszystkie koty uprane wyglądają żałośnie i potwornie chudo. Nikita ma po praniu ogon jak sznurówka. A narmalnie ma kitę jak taki piczwans do zbierania kurzu
ReplyDeleteLorenza, to Ty też pierzesz koty ????
ReplyDeleteAle przecież one są niewychodzące, to jak one się mogą czymś upaprać ???
Nieee, no. Mokry kot to wygląda jak półtora nieszczęścia :-(
Czarownico, szczura ???
O matkobuzkaiświętyjackuzpierogami :-)))
Moryc bez protestu do wanny?
ReplyDeleteO kurczę blade!
:-)
Szeh, nawet nie miauknął, nawet pazura nie wysunął. Bał się, bo jak Dochtor go trzymał, to czuł, że Morysiowe serce daje równo, ale jak już go spłukiwałam to USIADŁ :-)))
ReplyDeleteUsiadł i czekał aż skończę ;-)))
Cudo nie kot.
Szkoda mi go strasznie było, ale no cóż,- utytłany był i "pachnący"
:-)
jeszcze nigdy nie prałam kotow, najstarszy ma 10 lat...musze?
ReplyDeleteNo więc leon sam się up[rał dwa razy - uprawiając sporty ekstremalne z cyklu chodzenie po krawędzi pełnej wanny. Natomiast Nikita nie byla kąpana od lat. Ale kiedy do nas trafiła yło to konieczne ze względu na grzybicę, ktorą miała. I trzeba ją było kąpać w Nizoralu. od tej pory omija lazienkę szerokim łukiem.
ReplyDeletełomatko! sam się skąpał
ReplyDeleteZaprawdę, zaprawdę powiadam Ci : Zjutek.
ReplyDelete:-)
Szeh :-)))
ReplyDeleteMoże wszystkie skarpetkowce tak mają ??? Albo to reinkarnacja ???
:-)
Nie wiem. Słąko moje tak nie miało. Mimo że mordowała pół dzielnicy - mogłabym ją uprać. Ale tylko ja. Kiedyś opowiem jak wróciła cała zakrwawiona... :-)))Ale ogólnie to nie, bardzo kocia jest.
ReplyDeleteA Zjutek, kot nad koty, lubił brodzić w wodzie. O tym, że poszeł n akonia, to już mówiłam. Ogólnie był niesamowity i nie do opowiedzenia. A Miauryc wygląda i zachowuje się bardzo Zjutkowo.
Szukam płyt ze zdjęciami cały czas.
A w sumie dlaczego kiedyś? Tera powiem.
ReplyDeleteSłąko swego czasu wychodziło na dwór. Królowa dzielni normalnie. Na dwa metry do płotu naszego ogrodu nie mógł podejść NIKT. Wszystko jedno czy kot, pies czy człowiek.
I któregos razu Słąko wróciło do domu z winą wypisaną na ćwarzy i całe we krwi. To ja w płacz i telefon do brata (wiadomo, nie? dzizas jaka on ma do mnie cierpliwość). No to on mi mówi: bierz waciki, wode utlenione, myj i szukaj a jak znajdziesz to oblukaj i jedz szyć. Oko.
To wezłam waciki, utlenione i myłam. Gdy Słąko było jak nowe okazało się, że krew nie jest jej...
Winna się może czuła, że z amało komus włomotała czy co?
:-)))))
Strasznie kocham Słąko :-)
A tatusj jak wpierdol dostał kedyś... :-))))))
Słąko wymiata :-)
ReplyDeleteTo tak jak Moryc z tym gołąbiem, co nie?
Kotona mamusina, pinć złotych byś za niego nie dała, możesz go w precel zawiązać a mruczeć i tak będzie, a tu nagle "JEB" ! Krwiożerczy potwór wyrywający żółte rurki :-)))
Kooooot :-)
ReplyDeleteA to nie wiesz, że koty są głupie, fałszywe, mordują dzieci i przegryzają ludziom gardła??
ReplyDeleteNiektóruych jeszcze duszą wsadzając ogon do gardła.
ReplyDeletePoza tym w ogóle umiera się od kotów.
ja to się zastanawiam czemu Miałrycego tak do gówna ciągnie?:)
ReplyDeleteNo naszym kotom to ino raz i to Kubie siezdarzyła ufajdać ogon,a ten tu siersć po raz kolejny :)
A kup mamy w okolicach dostatek bo cholera cała blokowa okoliczna gawiedź na nasz trawnik przed firmę chadza stawiać klocki:>>>>>
Szeh - duszą NIEMOLWĘTA ;>
ReplyDeleteaaaa no i zjadają swoich panów ,prawdaż;>
ReplyDeleteSzeh, właśnie, koty duszą niemowlęta kładąc się biednym dzieciątkĄ na TWARZY!!!
ReplyDelete:-))))))))))))))))))))))))))
Tuv, ja przypuszczam, ze się Moryc wkitrał w to gówno bez przypadek, bo oprócz tego cały był w tych małych, kolczastych kulkach, takich mini-rzepach. Musiał zeskoczyć w jakieś chaszcze a tam była niespodzianka :-(
Taak! Niemowlęta duszą!
ReplyDelete:-)
moryc święty kot. a ja nigdy nie kąpałam kota, ale moje były niewychodzące. no... prawie.
ReplyDeleteKryste, durne te ludziska som, az szkoda słuchać.
ReplyDeleteA moja Serafina piła wczoraj koktail truskawkowy z mojej szklanki. Nic a nic mięsa w nim nie było i piła:)))))
Słąko siorbało herbatę i kokakólkę ;-)
ReplyDeleteZjutek rąbał skrzydełka razem z kośćmi. Znaczy Kurczaki z Kentaki. ;-)
Moryc został przyłapany na wylizywaniu talerza po kurczaku. A w innych kwestiach to jak zwykle - pierdoła-dzińdobry. Ani kokakólki, ani herbaty.
ReplyDeleteNo chyba, że siorbie jak nie widzę :-)))
Leon ocet od marynatek. Zupę ogórkową, soljankę i kapuśniak. Piwo tyż. Nikita wafelki i krówki. Leon awokado. Kości z kurczaka natoralmente.
ReplyDeletezapomniałam dodać: oraz papryczki chili. bardzo lubi.
ReplyDeleteTaaaaa... Kotona mamusina....
ReplyDeleteU nas lecą mamuniowe tatusiątka...
Taaa...
:-)))))))))))))))))))))))))))))
A kot Czesław, mój znajomy, dałby się pokroic za szkielecik sledzia uprzednio smazonego w zalewie octwoej.
ReplyDeletemój Kubencjusz uwielbia babkę piaskową:)
ReplyDeletejeden mój uwielbiał oliwki, ale wyłącznie zielone, czarnych nie tykał. druga przepadała za zwykłą suchą bułką. koty są wszystkożerne, tylko każdy inaczej ;)
ReplyDeleteDaisy, a co dziwnego w kapaniu szczura? Lojotokowe zapalenie skory mial, wiec nie bylo wyjscia. Specyalny szampon musialam zakupic.
ReplyDeleteKapie sie jak kota, tylko utrzymac latwiej;)
Kota?!
ReplyDeleteAbuehuehuehue ;-)
Jak dziecko :D
ReplyDeleteJednak roznica niebagatelna:) ale szczerze piszac wyglada uroczo, chociaz miernawo :):*
Lepiej wykapac kota niz wdychac odor z czegos w czyms sie wytarzal :D
A w wannie byl, bo wyglada jakby wlasnie go Pralka wyrzocila :)
ReplyDeleteDobrze ze to nie piesek bo te to zaraz sobie znowu przyswoitego pachnidla w jakies Padlinie itd. szukaja ;)
E!
ReplyDeleteTak tu chodze i pacze. Pacze i pacze. Pomyślałam se, że może bys wczesniej wysiadła i zamiast do Rębiechowa od razu na herbatę na dzielnię wskoczyła. Ale tak pacze i pacze, Dejzi nie ma, to w dupie, nie?
Niech se leci do samego Rębiechowa!
(wszystko w porządku?!)
I jak Cię tak dalej nie będzie, to nie jestem pewna czy chcę, żebyś po moim niebie latała!
ReplyDeleteSe nalatuj od drugiej strony!
Pf.
A ja planuję wyjazd za tydzień w niedzielę. Od lądu. Srał pies Rębiechowo. Ale biletów jeszcze nie mam.
ReplyDeleteJeeeeezdem! Buty kupowałam, conie ?
ReplyDelete:-)))))
Bosz, potop normalnie! Z lądu, morza i powietrza!
ReplyDelete:-)))))))))))))))))))
Tera pierdykam, leć se do końcowej stacji!
ReplyDeletePf.
ja przepraszam...czy kot wysechł był?
ReplyDeleteBeata - no pewnie, że wysechł i nawet się nie pogniewał :-)
ReplyDeleteSzeh, to nie będziesz na mnie czekała z chlebem i solą jak równiez nie odtańczysz krakowiaka w stroju ludowym ???
ReplyDeleteŁeeeeeee ....
Bedziesz w Wolnym Miescie? A znajdziesz czas na babe ze wsi?
ReplyDeletePamiętajcie, trzeba zaśpiewać Jezus jezus jezus pod szczylem.
ReplyDeleteBosze...
ReplyDeleteLorenza, ale pod Szczylem to jako tercet egzotyczny :-)))
ReplyDeleteBeata, no jasne - mozemy iść na lody do Madisona!
U mnie tez kilka dni temu trza bylo koci kuper zaprać, ale przy dlugaśnej sierści samo pranie oczekiwanego skutko nie przynisło;) Ostatecznie skończyło się na obcięciu futra na długość 2-3 cm.
ReplyDeleteA mało tego. W czasie kąpieli (chyba z nerwów) się porzygała.
Tia... wieczór był przedni:/
O dżizas, Dikejka! No to miałaś atrakcje!
ReplyDelete